Dodaj do ulubionych

Czy to już jest dzihad kecawy?

15.08.12, 20:12
Czytając wątki posty kecawy odnoszę wrażenie, że piso-moheryzm wydał zdecydowaną wojnę państwu w którym żyje, oddając los tego kraju w ręce biskupów i jego popleczników. Z niepokojem obserwuję, jak od 1989 r. narasta nieustannie konflikt coraz to na nowym polu między katolicką większością owocując zawłaszczaniem coraz większych wpływów zarówno na państwo jak i jego i jego struktury. Coraz bardziej widoczna staje się też nietykalność podejmowanych działań bez względu na ich zgodność nie tylko z prawem ale także z podstawowymi kanonami własnej religii. Nie tak dawno katolicki abp Michalik wzywał: "Polska powinna zatroszczyć się o to, aby zginęło getto katolickie i trzeba na tej drodze wytrwać. Żeby w każdej dziedzinie życia, każdy obywatel miał równe prawa. (...) Ale nie możemy dopuścić do promowania zła. Głosząc Boga, nie możemy milczeć, kiedy promuje się satanizm". W każdym z tych zdań purpurat mija się z prawdą. Kazus Nieznalskiej czy Dody świadczy o tym, że to katolicy tworzą getto dla inaczej myślących. O jakich równych prawach jest więc tu mowa? Zdumiewa fakt, że do eskalacji nienawiści dochodzi po kolejnych demokratycznych wyborach, w których Kościół brał wcale nie pośledni udział angażując się nie tylko we współpracę z różnymi partiami i ugrupowaniami politycznymi ale także tworząc swoje. Czy wielomilionowe przekręty kościelnej Komisji Majątkowej nie są promowaniem zła? Czy tym sianiem dobra jest zamiecienie afery Stella Maris pod dywan? A jak ksiądz Julian Noga budował domy "Złotej jesieni"? Co dalej z długami ks. Halberdy, Dominikanów, Salezjanów, Benedyktynów... Czy głodujący murzyni doczekali się w końcu pomocy z funduszy zebranych na ten cel przez abp Damiana Zimonia? Czym jest więc pranie brudnych pieniędzy w sposób tak przecież charakterystyczny dla rajów podatkowych? Zauważyć należy, że homilia abp Michalika została wygłoszone w przede dniu kolejnych wyborów, o których przypomina: "chcą być odpowiedzialni za to, co się będzie działo (...), przykładali Ewangelię nie tylko do tego, co mówią kandydaci, czy posłowie, ale do sumienia ich, do tego co mówią, jak głosują". Czy na dotychczasowych zasadach? Kecawa w swym bezczelnym dżihadzie idzie dalej atakując już nie tylko ogólnie, ale od długiego czasu atakuje personalnie premiera tego kraju w sposób wcale nie wybredny, a teraz znalazł okazję uderzania także jego syna zgodnie ze słowami "Nie będziesz się im kłaniał ani służył. Ja jestem Pan, Bóg twój, mocny, zawistny, karzący nieprawość ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą" (zgodnie z treścią pierwszego przykazania przed dokonanymi zmianami w treści dekalogu). Czy nie przypomina to czasem powtórki z historii kościoła i tego, że to w katolickich państwach krew lała się najczęściej? Czy Watykan stojąc ponoć na straży przestrzegania dekalogu zanegował kiedyś w sposób konsekwentny np. wojnę religijną toczoną w katolickiej Irlandii?

Określasz innych forumowiczów janczarami neobolszewizmu. Jak więc ciebie określić w takiej sytuacji, skoro trudno dopatrzeć się aktualnie większej neobolszewii, niż w twoim piso-moheryzmie?
Obserwuj wątek
    • Gość: jot Re: Czy to już jest dzihad kecawy? IP: *.dynamic.mm.pl 15.08.12, 21:22
      Cóż Przyjacielu, że Cię popieram, jeśli nie odniesie to żadnego skutku. Takie postawy wynikające z dogmatycznej mentalności nie podlegają żadnym korektom. Bywa nawet tak, że roztropni duchowni usiłują wytonować takie postawy, to wtedy dostaje się duchownym, jak to miało miejsce przed Pałacem Prezydenckim. Takie centrum słuszności nie podlega reformie i chyba musimy to tolerować, mimo że nas to zupełnie nie przekonuje. Wyczuwasz zapewne, że i my go nie przekonamy, co raczej jest pocieszające, bo po „naszej” stronie trudno czuć się dobrze z takim dogmatycznym nastawieniem. Nikt z nas nie jest misjonarzem słuszności. Dyskusja jest dyskusją a zabawa zabawą. W jednym to kecawę cenię. Próbował ze mną dyskutować ale zaprzestał – kieruje swoje nauczanie do swoich i chwała mu za to. Ale jak wiesz, jest taka odmiana kecawizmu, która wiesza się na nas wychodząc przy tyn na głupka. Ten nie odpuszcza, a napada go jak katar sienny...
    • kecawa Re: Czy to już jest dzihad kecawy? 15.08.12, 22:49
      wszak się określam od lat

      kecaw kaczysta od lat wielu- czy kiedykolwiek się nie identyfikuję ? Czy to źle, że przyznaję się do swojego światopoglądu ?
      • privus Re: Czy to już jest dzihad kecawy? 15.08.12, 23:02
        Cie, cie, cie... Khmerzy Pol Pota też przyznawali się do swego światopoglądu...
      • Gość: azalia Re: Czy to już jest dzihad kecawy? IP: *.ip.netia.com.pl 15.08.12, 23:26
        Dlaczego kecawy popieracie watykańskiego okupanta a nawet kolaborujecie z nim. Dlaczego niszczycie Polskę w imię obcego państwa ?
        • Gość: ara Re: Czy to już jest dzihad kecawy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.12, 23:58
          a któryś z tych dewotów w ogóle czytał biblię?
          • Gość: do wroga Polski edico,że masz zaburzenia umysłowe wszyscy wiedzą IP: *.ip.onuse.pl 17.08.12, 03:55
            od lat
            • Gość: Migo Dewoci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.12, 07:38
              Dobrze powiedziane - dewoci "czytają biblię od lat". Więc albo ona taka duża - albo "składają po literce".
              • Gość: nn Re: Dewoci IP: *.uvs.cicril.sbcglobal.net 20.08.12, 00:29

                polecam wersję audio
                www.biblia-mp3.pl/
                • Gość: gośc Re: Dewoci IP: *.olsztyn.mm.pl 20.08.12, 22:35
                  www.sfora.pl/KROTKO-Palikot-znow-szokuje-Oto-Matka-Boska-Smolenska-g46623
                • edico Index librorum prohibitorum czyli Index ksiąg... 20.08.12, 23:09
                  Kościół Rzymskokatolicki od chwili prawnego uznania przez Cesarstwo Rzymskie jego istnienia w IV wieku sam lub za pośrednictwem sprzyjającej mu władzy świeckiej wydawał zakazy przechowywania i czytania różnych dzieł postrzeganych jako heretyckie. Cesarz Konstantyn pod karą śmierci zażądał od poddanych oddania wszystkich dzieł napisanych przez Ariusza i jego zwolenników. Podobnie też Teodozjusz II oraz Walentynian III w 435 roku nakazali spalenie wszystkich ksiąg Nestoriusza oraz w innym dekrecie ogłosili najsurowsze kary dla wszystkich, którzy nie oddadzą pism manichejskich. Synod w Tuluzie w 1229 roku wydał zakaz posiadania jakiejkolwiek części Pisma Świętego przez laików w diecezji tuluskie.
                  Wobec wynalezienia druku przerz Gutenberga (rok 1456), Watykan nie mógł być w takiej sytuacji bierny. Czy bał się, że ludzie nie będą potrzebowali już księży po zapoznaniu się z Biblią? Z czego by się wtedy utrzymali? W roku 1486 pojawił się pierwszy w Europie urząd kontroli publikacji ustanowiony przez Kościół. W związku ze stosunkowo niewielkimi osiągnięciami w tym zakresie powołanego urzędu, w roku 1545 zwołano sobór trydencki na którym papież Paweł III przekonywał o wielkim zagrożeniu płynącym z rozprzestrzeniania się "plagi Biblii drukowanych w językach narodowych". Ciężko w to uwierzyć ale na tym soborze Kongregacja Świętego Oficjum i Kongregacja Indeksu Ksiąg i Myśli uchwaliły zakaz drukowania Pisma Św. w językach narodowych. Jeszcze ciekawiej - co brzmi niewiarygodnie - wpisano Biblię do indeksu ksiąg zakazanych! Posiadanie Biblii było dla urzędnika inkwizycji niezbitym dowodem na to, że ma do czynienia z heretykiem. W czasie drugiej wojny światowej wydrukowano Biblię dla oddziałów AK, w której na samym wstępie była wyraźne ostrzeżenie, że Biblii nie wolno czytać bez udziału księdza. Jeszcze w roku 1951 określił twierdzono, że Kościół stworzył listy zakazanych publikacji, która obowiązywałaby wszystkich katolików po to, by zatamować „potężną powódź skażonych ksiąg”. Przed soborem (Vaticanum II w roku 1962) rozpowszechnianie Biblii było ograniczone do seminariów. Nie wolno jej było czytać w całości. Po soborze po cichu wykreślono Biblię z kościelnego wykazu ksiąg zakazanych dwa lata później (1964 r.). Papież Jan Paweł II wraz z Konferencją biskupów włoskich ogłosił rok 1997 rokiem Biblii. Większość Katolików przyjęła tą wiadomość bez entuzjazmu, wręcz obojętnie i nie wielu z nich pokusiło się na lekturę tej św. księgę do dzisiaj. Słaba znajomość Biblii wśród wiernych jest wynikiem celowego działania Kościoła na przestrzeni całych wieków a jej jedyną wyrocznią na potrzeby parafialnej ewangelizacji stał się miejscowy ksiądz. Kościół najzwyczajniej nie życzył sobie, by ludzie czytali i zgłębiali księgę na której opiera się chrześcijaństwo.
                  Na czym więc opierała się ewangelizacja Europy, jak nie można było jej oprzeć na Biblii w języku zrozumiałym dla wszystkich a tylko na takich wyroczniach, pokazała historia raczej mniej niż bardziej znana w tym zakresie a tym bardziej przez - jak to określono - dewotów. Z wielkim zdziwieniem należy przyjąć, że Kościół głosząc przez dwa tys. lat Biblię był jednocześnie jej przeciwnikiem. Należy zauważyć - co pominąłem powyżej - że pierwszy zakaz czytania Biblii pojawił się już w roku 1080. Tak długo, jak długo ludzie nie umieli ani czytać, ani pisać, Biblia nie była żadnym problemem dla Kościoła. Postępowano tak, jakby wcale nie istniała.

                  "Kościół katolicki zawsze bardzo niechętnie dopuszczał a cóż dopiero mówić o zachęcaniu!)
                  laików do lektury Pisma Świętego. (...) Niechęć Kościoła do udostępnienia wszystkim Pisma
                  Świętego miała przyczyny oczywiste: była to księga heretyków i swobodna jej lektura mogła
                  doprowadzić jedynie do następnych herezji
                  ".
                  (Leszek Kołakowski - filozof zajmujący się głównie historią filozofii, historią idei politycznych oraz filozofią religii, eseista, publicysta i prozaik. Kawaler Orderu Orła Białego.)
                  • Gość: ad Re: Index librorum prohibitorum czyli Index ksią IP: 192.249.57.* 18.07.13, 21:29
                    ciekawy tekst w temacie
                    forum.otworzumysl.com/showthread.php?tid=2111
              • Gość: mix Re: Dewoci IP: *.adsl.inetia.pl 24.01.13, 21:37
                E tam.
                Dewoci niczego nie czytają i wszystko wiedzą najlepiej, bo gdzieś słyszeli :)
                Gdyby potrafili czytać chociaż po literce, efekty tej nauki wcale nie musiały by lądować na śmietniku walorów intelektualnych.
            • edico Drogi *.ip.onuse.pl 24.01.13, 21:24
              Jeżeli twierdzenie, że istnienie drugiego paranoika jest dowodem na brak istnienia paranoi, to jesteś na dobrej drodze dowodzenia tej tezy :)
    • Gość: adam Re: Czy to już jest dzihad kecawy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.12, 16:17

      i gdzie się podzieje moherowy bojownik?
      znetu.salon24.pl/442174,gazeta-wyborcza-zniknie-z-kioskow-w-styczniu-2013-roku
      • Gość: et Re: Czy to już jest dzihad kecawy? IP: *.gho.st 28.08.12, 09:35

        przecież właśnie internet to żywioł jerzego, w realu jest sprawny inaczej
      • Gość: adam Re: Czy to już jest dzihad kecawy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.13, 13:34

        gazeta jakoś z kiosków nie znika, natomiast nasz dziennik powoli staje się pismem niszowym przeznaczonym wyłącznie dla moherowych emerytów praktykujących katolicyzm ludowy
      • Gość: adam Re: Czy to już jest dzihad kecawy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.13, 23:54

        okazuje się zatem, że perswazja odwrotna nie zawsze jest skuteczna
    • Gość: mix Re: Czy to już jest dzihad kecawy? IP: *.adsl.inetia.pl 28.01.13, 20:46
      Chciałby, ale potyka sie o własne nogi :)
    • Gość: bj Re: Czy to już jest dzihad kecawy? IP: *.static.hostnoc.net 10.03.13, 16:57

      trafny tekst w temacie kecawy
      segritta.pl/psychologia-hejtera/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka