bpkw
06.10.04, 22:03
Julian Tuwim: Ślusarz
W łazience coś się zatkało, rura chrapała przeraźliwie, aż do przeciągłego
wycia, woda kapała ciurkiem. Po wypróbowaniu kilku domowych środków
zaradczych (dłubanie w rurze szczoteczką do zębów, dmuchanie w otwór, ustna
perswazja etc.) — sprowadziłem ślusarza.
Ślusarz był chudy, wysoki, z siwą szczeciną na twarzy, w okularach na ostrym
nosie. Patrzył spode łba wielkiemi niebieskiemi oczyma, jakimś załzawionym
wzrokiem. Wszedł do łazienki, pokręcił krany na wszystkie strony, stuknął
młotkiem w rurę i powiedział:
— Ferszlus trzeba roztrajbować.
Szybka ta diagnoza zaimponowała mi wprawdzie, nie mrugnąłem jednak i
zapytałem:
— A dlaczego?
Ślusarz był zaskoczony moją ciekawością, ale po pierwszym odruchu zdziwienia,
które wyraziło się w spojrzeniu sponad okularów, chrząknął i rzekł:
— Bo droselklapa tandetnie zblindowana i ryksztosuje.
— Aha, powiedziałem, rozumiem! Więc gdyby droselklapa była w swoim czasie
solidnie zablindowana, nie ryksztosowała by teraz i roztrajbowanie ferszlusu
byłoby zbyteczne?
— Ano chyba. A teraz pufer trzeba lochować, czyli dać mu szprajc, żeby
śtender udychtować. Trzy razy stuknąłem młotkiem w kran, pokiwałem głową i
stwierdziłem:
— Nawet słychać.
Ślusarz spojrzał dość zdumiony:
— Co słychać?
— Słychać, że śtender nie udychtowany. Ale przekonany jestem, że gdy pan mu
da odpowiedni szprajc przez lochowanie pufra, to droselklapa zostanie
zablindowana, nie będzie już więcej ryksztosować i, co za tym idzie ferszlus
będzie roztrajbowany.
I zmierzyłem ślusarza zimnem, bezczelnem spojrzeniem. Moja fachowa wymowa
oraz nonszalancja, z jaką sypałem zasłyszanemi po raz pierwszy w życiu
terminami, zbiła z tropu ascetycznego ślusarza. Poczuł, że musi mi czemś
zaimponować.
— Ale teraz nie zrobię, bo holajzy nie zabrałem. A kosztować będzie
reperacja — wyczekał chwilę, by zmiażdżyć mnie efektem ceny - kosztować
będzie... 7 złotych 85 groszy.
— To niedużo, odrzekłem spokojnie. Myślałem, że co najmniej dwa razy tyle. Co
się zaś tyczy holajzy, to doprawdy nie widzę potrzeby, aby pan miał fatygować
się po nią do domu. Spróbujemy bez holajzy.
Ślusarz był blady i nienawidził mnie. Uśmiechnął się drwiąco i powiedział:
— Bez holajzy? Jak ja mam bez holajzy lochbajtel kryptować? Żeby trychter był
na szoner robiony, to tak. Ale on jest krajcowany i we flanszy culajtungu nie
ma, to na sam abszperwentyl nie zrobię.
— No wie pan, zawołałem, rozkładając ręce, czegoś podobnego nie spodziewałem
się po panu! Więc ten trychter według pana nie jest zrobiony na szoner? Ha,
ha, ha! Pusty śmiech mnie bierze! Gdzież on na litość Boga jest krajcowany?
— Jak to, gdzie? warknął ślusarz. Przecież ma kajlę na uberlaufie!
Zarumieniłem się po uszy i szepnąłem wstydliwie:
— Rzeczywiście. Nie zauważyłem, że na uberlaufie jest kajla. W takim razie —
zwracam honor: bez holajzy ani rusz.
I poszedł po holajzę. Albowiem z powodu kajli na uberlaufie trychter
rzeczywiście robiony był na szoner, nie zaś krajcowany, i bez holajzy w żaden
sposób nie udałoby się zakryptować lochbajtel w celu udychtowania pufra i
dania mu szprajcy przez lochowanie śtendra, aby roztrajbować ferszlus, który
źle działa, że droselklapę tandetnie zablindowano i teraz ryksztosuje.
Suplement
Dla niezorientowanych załączam słowniczek do tekstu, który ukazał sie 27
czerwca 2001 roku na grupie news:pl.misc.budowanie (Na podstawie posta
Michała P. Lubiszewskiego i następnych).
abszerwentyl
Absperrventil — zawór odcinający
calujtung
Zeitung? (gazeta)
droselklapa
Drosselklappe — zawór motylkowy (w samochodach przepustnica)
ferszlus
Verschluss — zamek, zamknięcie
holajza
Hohleisen — dłuto (żłobak)
kajla
Keil — klin
lochbajtel
Lochbeitel — dłuto gniazdowe, przysiek
lochować
lochen — (prze)dziurawić
pufer
Puffer — zderzak
roztrajbować
vertreiben — rozprowadzić
szprajc
prawdopodobnie od spreizen — rozwierać
trychter
Trichter — lejek
uberlauf
Ueberlauf — przelew, wybieg, nadmiar
udychtować
dichten — uszczelnić
------------------------------------------------------------------------------
--
Ostatnia aktualizacja: środa, 6 października 2004.