maretina
14.10.04, 09:39
dzis rano czekalam na autobus by doturlac sie do pracy. podjechala 11, bylam
pierwsza przed drzwiami, nagle rosly jak dab chlop wepchal sie przede mnie,
rozpostarl lapy, tak, ze wygladal jak ukrzyzowany, w lapie mial plakietke
kanara. zapytalam go czy bycie kanerem od razu musi isc w parze z byciem
chamem.
wsiedlismy, chcialam skasowac bilet, ale kanar wylaczyl kasowniki!
powiedzial, ze jak sprawdzi bilety, to wtedy wlaczy je! paranoja! bo co jesli
nie widzial, ze ktos dopiero wsiadl? wlepi mandat? poa ty co to za zwyczaj?
czy w mpk na umysly choruja?
z takim dziwactem pierwszy raz sie spotkalam.