Gość: op IP: 80.51.241.* 28.02.05, 21:16 Ten z kamera to pewnie obronca alei a ten ponizej jest za wycinaniem.Prawo jest jedno to co rosnie 2 metry od asfaltu nie ma PRAWA tam byc. Czy ktos z oficjeli zacheca do lamania prawa. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Kierowca Re: Szansa dla alei IP: *.ols.vectranet.pl / 62.29.133.* 28.02.05, 22:10 Jeżeli statystyki mówią, że w tym roku na drzewach w województwie zginie stu kierowców, to proponuje samochody (niekoniecznie drewniane) dać ekologom, nich zachwycają się pięknem szpalerów... krzyży. Na szczeście, nie było ekologów był las, nie będzie ekologów też będzie las. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: op Re: Szansa dla alei IP: 80.51.241.* 28.02.05, 22:46 Zgadzam si z Tobą w 100 procentach!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Szansa dla alei IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 00:12 Statystyka to piekna nauka. Przy jej pomocy można udowodnić wszystko. Nawet to, że to nie samochody wjeżdżały na drzewa, tylko drzewa na samochody. www.warminsko-mazurska.policja.gov.pl/wrd/analiza.exe Statystyka mówi, że iluś ludzi ginie zderzając się z drzewami. Wytnijmy drzewa. Statystyka mówi, że najwięcej wypadków jest na prostych odcinkach drogi. Poróbmy zakręty. Statystyki mówią, że 1/4 wypadków powstaje w wyniku najechania na pieszego. Zlikwidujmy pieszych. Statystyka mówi, że najwięcej wypadków powodują ludzie młodzi. Wytnijmy młodych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Następny oficjel złamał się pod naporem 01.03.05, 02:31 gazeciarzy a nie logiki. Tak na dobrą sprawę, to w tej sytuacji powinien rozpędzić Wydziały Ochrony środowiska w całym województwie i zatrudnić paru dobrze owłosionych kamerzystów. Pociągnięcie słuszne, bo cóż yte gryzipiórki po uniwersytetasch i kilkidziesięcioletniej praktyce wiedzą i potrafią. Jamochlon z kamerą uszczęśliwi wszystkicj ;(( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: e2rdwo Re: Następny oficjel złamał się pod naporem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.05, 09:54 STOP ŚMIERCI NA PRZYDROŻNYCH DRZEWACH Sulęcin, 23.11.2004 LIST OTWARTY DO PANA PROFESORA DOKTORA HABILITOWANEGO ANDRZEJA ZOLLA RZECZNIKA PRAW OBYWATELSKICH Zwracam się do Pana z prośbą o interwencję w sprawie dotyczącej bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Problem ten jest ważny nie tylko dla mnie, ale także dla wielu obywateli korzystających z dróg publicznych w Polsce. Sprawa dotyczy przepisów, które zezwalają na uprawianie drzew w bliskiej odległości od krawędzi jezdni. Uważam, że przepisy te są niezgodne z Konstytucją RP, naruszają podstawowe prawa obywatelskie i przyczyniają się do około 20% łącznej liczby tragicznych wypadków na polskich drogach. Zwyczaj sadzenia przydrożnych drzew wywodzi się z dawnych czasów, kiedy to podróżowano konno, a drogi były nieutwardzone. Wtedy to drzewa wyznaczały linię drogi – miało to niemałe znaczenie w nocy czy po obfitych opadach śniegu. W czasie wojen drzewa osłaniały ruchy wojsk. Latem cień drzew dawał ulgę w czasie upałów. Wtedy to przydrożne drzewa spełniały bardzo pożyteczną rolę. W miarę rozwoju motoryzacji, poprawy jakości dróg i wzrostu prędkości podróżowania, przydrożne drzewa stawały się coraz większym zagrożeniem w ruchu drogowym, gdyż każde wypadnięcie pojazdu z drogi i zderzenie z pniem drzewa przeważnie kończy się tragicznie. Wypadnięcie z drogi może się przydarzyć każdemu kierowcy, szczególnie młodemu, początkującemu, ale ci najbardziej doświadczeni też popełniają błędy. Wystarczy chwila dekoncentracji, odwrócenie uwagi, zła ocena stanu nawierzchni, zbyt szybkie wejście w zakręt, nagłe hamowanie, przemęczenie, zasłabnięcie, czy nawet zaśnięcie za kierownicą. Do wypadnięcia z drogi nie zawsze dochodzi z winy kierującego. Często następuje to z winy innych użytkowników dróg np.: gdy pojazd jadący z przeciwka wpadł w poślizg, lub gdy ma nagłą awarię i kierowca stracił panowanie nad pojazdem, gdy kierowca pojazdu jadącego z przeciwka jest pijany, lub zasłabł za kierownicą, gdy niedoświadczony kierowca niebezpiecznie prowadzi pojazd, czy zajeżdża drogę. Do tego samego doprowadzić może próba ominięcia pieszego, zwierzęcia lub rowerzysty, gdy nagle wtargną na jezdnię. Jeżeli przy drodze nie ma drzew, takie sytuacje nie oznaczają zazwyczaj nic groźnego. Pojazd ląduje na poboczu, w krzakach lub w polu, a w najgorszym przypadku w rowie. Nawet gdy dojdzie do przewrócenia się pojazdu lub tzw. „dachowania”, podróżni mają ogromne szanse wyjść z takiej przygody bez szwanku. Niestety, zarządcy dróg publicznych w Polsce uprawiają na poboczach, blisko krawędzi jezdni miliony drzew, czego efektem jest śmierć lub kalectwo tysięcy podróżnych, których pojazd wypadł z drogi. Często wypadnięcie z niej spowodowane jest fatalnym stanem nawierzchni. Do utraty panowania nad pojazdem i wypadnięcia z drogi może przyczynić się nieoznakowana dziura w jezdni, koleina, garb lub wybój, śliska nawierzchnia (nawet gdy jest sucho), kałuża, rozlany olej, rozsypany żwir, błoto lub glina naniesione na jezdnię przez maszyny rolnicze, czy zła geometria drogi. Dla motocyklistów niebezpieczne są nawet poziome znaki na jezdni malowane zbyt śliską farbą, czy okruchy hartowanego szkła leżące na jezdni po kolizji. Wypaść z drogi możemy również wskutek niemożliwej do przewidzenia nagłej awarii technicznej pojazdu np.: nagłe pęknięcie opony w czasie jazdy, pęknięcie drążka układu kierowniczego, pęknięcie półosi koła, wyciek w czasie jazdy płynu hamulcowego itp. Jeżeli przydarzy się to na drodze, gdzie rosną przydrożne drzewa, wówczas te pożyteczne rośliny mimowolnie wykonają makabryczną egzekucję na niewinnych użytkownikach dróg. Największy tego typu wypadek z udziałem autobusu i drzewa wydarzył się 2.5.1994 pod Gdańskiem. Wskutek pęknięcia opony w czasie jazdy, autobus wypadł z drogi i uderzył w przydrożne drzewo. Siła bezwładności w zetknięciu z pniem drzewa spowodowała krwawą masakrę, w której zginęło około 30 osób. Drzewo, rosnące blisko krawędzi jezdni, jest tak samo niebezpieczne, jak wojskowa mina przeciwpancerna i podobnie jak mina nie robi nikomu krzywdy, dopóki ktoś na nią nie najedzie. Czy urzędnikom odpowiedzialnym za nasze drogi, tak trudno porównać skutki wypadnięcia pojazdu z drogi na odcinku porośniętym drzewami, do skutków identycznego zdarzenia na odcinku wolnym od przydrożnych drzew? Przydrożne drzewa powodują wiele zagrożeń w ruchu drogowym. Zasłaniają widoczność na poboczach, na zakrętach i łukach jezdni, przed skrzyżowaniami czy przejściami dla pieszych. Utrudniają swobodny zjazd na pobocze w celu ominięcia niebezpiecznej sytuacji na drodze lub nagle zauważonej przeszkody. Utrudniają poruszanie się pieszych, rowerzystów i zwierząt poboczem drogi. Utrudniają obsychanie jezdni, a system korzeniowy powoduje rozsadzanie nawierzchni. Szybko odrastające gałęzie często zasłaniają ważne znaki drogowe, co dla podróżnych nie znających drogi jest śmiertelnie niebezpieczne. Do poślizgu i wypadnięcia z drogi może doprowadzić warstwa leżących na jezdni liści, pod którą nieraz znajduje się szron. Taki sam efekt może spowodować warstwa rozgniecionych owoców dębu lub kasztanowca, zwłaszcza po opadach deszczu. Zimą cień rzucany przez gęste konary na jezdnię utrudnia stapianie powłoki lodu, co powoduje, że sucha jezdnia na odcinku wolnym od przydrożnych drzew niespodziewanie zamienia się w ślizgawicę na porośniętym drzewami odcinku drogi. Dużym zagrożeniem dla podróżnych są gałęzie leżące na jezdni po burzy, lub opadach śniegu. Zmuszają one kierujących do gwałtownego hamowania, co grozi poślizgiem i wypadnięciem z drogi wprost na drzewo lub do bardzo niebezpiecznego manewru ich omijania – co z kolei grozi czołowym zderzeniem z pojazdem jadącym z przeciwka. W podobnych okolicznościach doszło do tragicznego wypadku w dniu 17.10.2004 pod Lublinem, w którym zginęło kilku sportowców ze Świdnika. Gdyby nie gałąź leżąca na jezdni, tej tragedii by w ogóle nie było. Drzewa, rosnące blisko jezdni, przyczyniają się do tysięcy tragicznych wypadków na polskich drogach. Ale to nie drzewa są winne, gdyż o tym, gdzie one rosną, decydują ludzie mający zdolność logicznego myślenia i przewidywania skutków i następstw swoich decyzji. Drzewa mogą rosnąć w lesie, w parku, na skwerze czy w ogrodzie i cieszyć człowieka swym pięknem, pełniąc jednocześnie wiele pożytecznych funkcji. Niestety, mogą też rosnąć na poboczach dróg, siejąc niepotrzebnie zniszczenia i kalectwo, cierpienia i śmierć. Drzewa rosnące blisko jezdni stwarzają szczególne zagrożenie w czasie silnych wiatrów, a zagrożenie to dotyczy nie tylko użytkowników dróg. Gdy prędkość wiatru przekroczy 100km/h na jezdnię spadają duże ułamane konary, które mogą przygnieść pojazd i ranić lub zabić podróżnych. Gdy prędkość wiatru wzrośnie, walą się na jezdnię powyrywane z korzeniami drzewa, całkowicie tarasując drogi. Tylko w jednym dniu 18.11.2004 miało miejsce kilka tego typu wypadków: w Starogardzie Gdańskim na jadący w kierunku Chojnic samochód upadło przydrożne drzewo, zabijając dwie osoby, w Pruszczu Gdańskim drzewo runęło na samochód raniąc dwie osoby, w Giżycku drzewo przewróciło się na samochód, zabijając osobę, która kierowała pojazdem itd. Odblokowywanie zatarasowanych przez powalone drzewa dróg trwa nieraz bardzo długo i w tym czasie podróżni zmuszeni są do długich postojów lub objazdów, przez co ponoszą straty materialne. Natomiast mieszkańcy miejscowości, do których prowadzą zatarasowane drogi, pozbawieni są możliwości korzystania z pomocy Pogotowia Ratunkowego, Straży Pożarnej, Policji i innych służb ratowniczych. Przykładem może tu być huragan, jaki miał miejsce w rejonie Pisza 4.7.2002. Silny wiatr powyrywał z korzeniami około tysiąca przydrożnych drzew, całkowicie tarasując ponad 250 kilometrów dróg publicznych. Podobne huragany wydarzają się w różnych rejonach kraju i w naszym klimacie są zjawiskiem całkowicie normalnym. Dlaczego obecnie obowiązujące przepisy pozw Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Audi 2 Re: Następny oficjel złamał się pod naporem IP: *.dip.t-dialin.net 01.03.05, 19:27 Wielkie brawa dla - bezmuzgowcow . :o))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Następny oficjel złamał się pod naporem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 20:21 Do Rzecznika Praw Obywatelskich Z roku na rok na polskich drogach znajduje się coraz więcej tzw. samochodów (szczególnie po maju 2004 r. przybyło w Polsce kilkaset tysięcy mało zdatnego do użytku złomu). Do pojazdów tych wsiadają kierowcy, których ułańskie geny pozwalają mniemać, że są co najmniej kierowcami Formuły 1. Poruszają się z nadmierną prędkością, łamią przepisy ruchu drogowego i sądzą że są nieśmietelni. Stwarzają niebezpieczeństwo dla innych kierowców, dla pieszych i dla innych Polaków. Nie można tego tak zostawić i trzeba cos z tym zrobić. A tak na poważnie. Tzw. kierowcy jak mantrę potwtarzają. Wyciąć drzewa, wyciąć drzewa, wyciąć wszystkie drzewa. Kompletnie nie słyszą tego, że obrońcy drzew nie chcą zachowywać wszystkich drzew. Zgadzają się, że można/trzeba wyciąć drzewa na drogach ogólnokrajowych, o dużym natężeniu ruchu, gdzie panują duże prędkości. Chcą tylko żeby nie wycinać drzew na nie mających znaczenia dla transportu krajowego drogach lokalnych. Często wąskich i krętych, na których tylko wariaci jeżdżą nie dostosowując prędkości do zastanych warunków drogowych. Powiedzcie mi dlaczego nie żądacie wyburzenia budynków stojących przy drogach. Przecież są równie niebezpieczne jak drzewa. Czyżby w nie nie uderzano? A dlaczego? Bo kierowcy zwalniają w pobliżu budynków? Bo dostosowują prędkość i uwagę do terenu zabudowanego? Dlaczego nie mogą tak jeździć w lesie? Nie chce mi się pisać. Zajrzyjcie do statystyk. I sami sobie pomyślcie (myślenie nie boli). www.kgp.gov.pl/RUCH_DROGOWY/raport_2004.htm Ilu jest zabitych w zderzeniach pojazdów, ilu jest zabitych z tytułu "Niedostosowanie prędkości do warunków ruchu", ilu jest zabitych z powodu pijanych kierowców? Dlaczego nie winicie drogowców, że nie budują dróg? Dlaczego nie winicie drogowców, że nie potrafią zbudować drogi, która po roku nie będzie dziurawa, nie będzie spływać latem, nie będą się w niej robić koleiny i bruzdy? Dlaczego nie winicie siebie, że jeździcie z nadmierną prędkością, nie zważacie na znaki i przepisy ruchu drogowego, że przekupujecie policjantów, aby nie karali was za ich łamanie, że w swoich pojazdach zachowujecie się tak jakbyście jechali conajmniej czołgiem i bolidem Formuły 1 jednocześnie, że wyprzedzacie na zakrętach, na drugiego, trzeciego? Jasne. Wszystkiemu winne drzewa, cykliści, piesi, ... Odpowiedz Link Zgłoś