Gość: David z procą
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
12.03.06, 20:41
Program dobrowolnych odejść ma sens jedynie w przypadku uprzedniej sprzedaży
zakładu pracy i zawartym w umowie sprzedaży (tzw prywatyzacji) okresie
ochronnym dla załogi. Właściciel - nabywca zakładu pracy niejednokrotnie
dochodzi do wniosku, że posiada zbyt liczną załoge bo np zmalał popyt na jego
produkty, został w dołku z powodow technologicznych albo po prostu kupił
(sprywatyzował) zakład aby wygasic w nim produkcje i przywieżć towar z kraju
swojego pochodzenia. NALEŻY WTEDY WYKUPIC PARASOL OCHRONNY I ZAPŁACIC ZAŁODZE
ZA OBIECANY W UMOWIE OKRES ZATRUDNIENIA KTÓREGO SIĘ NIE PLANUJE WYKORZYSTAĆ.
Wtedy ma sens i ekonomiczne znaczenie Program Dobrowolnych Odejść. Innego
wyjścia dla "inwestora" nie ma. Oczywicie wyplacone pieniążki załodze,
zostaną "odbite" albo na cenach produktu (gdy jest niekonkurencyjny np
dostarczana do kranów woda, ciepło, prąd elektryczny, którego w sąsiednim
sklepiku do koszyka sie nie wlozy i trzeba płakac i płacić, zobacz wodociągi
w Gdańsku). Zostaną one czasem odbite na zwykłych oszczędnościach, bo
przeciez jeśli przywieziemy cukier z zagranicy to pracownicy lokalnej
cukrowni i tak dłubaliby w nosach o ogryzaliby paznokcie (zobacz cukrownia
Ketrzyn). Czyli lepiej zapłacic i wygonic do domu.
Sytaucja w MPEC jest inna. Tutaj nie ma ŻADNYCH ZOBOWIĄZAN WOBEC ZAŁOGI.
Obowiązuje KODEKS PRACY i zwolnienie z przyczyn leżących po stronioe zakładu
pracy czyli 1-3 miesięczna odprawa i KWITA. Takie rozwiązanie (sorry) jest
JEDYNIE SPRAWIEDLIWE PONIEWAŻ NIE ISTNIEJĄ JAKIEKOLWIEK POWODY KTÓRE
RÓŻNICOWAŁYBY PRACOWNIKÓW MPEC WIBEC PRACOWNIKOW INNYCH SPÓLEK O FIRM W
OLSZTYNIE, a pracownicy których ZADNYCH ODPRAW NIGDY NIE OTRZYMAJĄ. SORRY,
TAKA JEST GOŁA PRAWDA. PDO w którym odejdą ci co są upoważnieni do zasiłku
przedemerytalnego i dostaną do ręki np 50 tys PLN za frico (za to że przyjeli
się do MPEC) jest rażącą niesprawiedliwościa społeczną. Przypomnę, że koszt
PDO poniosą olsztyniacy w CENIE CIEPŁA I CWU. Innego wyjscia nie ma!!!!!!!!.
Nigdy nie zakładałem, że w MPEC może wyjśc jakiekolwiek PDO, że zakład
zostanie postawiony na nogi i załoga zaznaczy w regionie swoją obecność. Taka
możliwość ISTNIEJE, MPEC MÓGŁBY PRZYJMOWAĆ A NIE ZWALNIAC ALE NIE Z TYM
SKŁADEM ZARZĄDU I KIEROWNICTWA. Sorry to druga prawda i niepodważalna. Nie
miejsce i czas na udowadnianie i pokazywanie dróg wyjscia. WINNI SĄ ZNANI I
JAK DOBRZE PÓJDZIE W PAŹDZIERNIKU 2006 ROKU ZOSTANĄ ROZLICZENI. Sorry - to
trzecia prawda. Powstanie spór: czy nie lepiej byłoby wpaśc w ręce Pratermu.
Odpowiedź jest jedna. Dla każdego olsztyniaka byłaby to tragedia, dla
niektórych pracowników sprzedaż była okazje do chapnięcia poważnej kasiorki
sorry to czwarta prawda i dobrze że do sprzedazy nie doszło bo choc kilku
stracilo, to 180 000 olsztyniaków zyskało. (nawet ci co mają własne lokalne
kotłownie w swoich domach, a posyłają dzieci do szkól ogrzwanych przez MPEC,
wynajmuja powierzchnie pod swoje biznesy, leżą w szpitalach). Piąta prawda
brzmi: Sytuacja w MPEC jest wynikiem nagannych i przestępczych związków na
linii miasto-firma od 15-18 lat. Sorry Guys & Girls.