zeeen
18.05.06, 16:44
Raport na temat UB przeznaczony dla premiera Jana Olszewskiego, opracowany pod koniec maja 1992 r. przez Wydział Studiów gabinetu ministra spraw wewnętrznych, a opublikowany przez "Tygodnik Solidarność" 3 lipca 1992 roku.
Głównym spoiwem komunistycznego państwa były tajne służby. Spełniały one dwojaką rolę. Z jednej strony inwigilowały i zniewalały społeczeństwo w imieniu totalitarnego państwa, z drugiej - służyły ścisłemu podporządkowaniu Polski ościennemu mocarstwu. Trzeba pamiętać, iż Związek Sowiecki kierował i kontrolował cywilne i wojskowe służby specjalne PRL, także po 1956 roku. Skuteczna próba odejścia od komunizmu w pierwszej kolejności musi oznaczać ujawnienie i przecięcie stworzonych przez poprzedni system niejawnych powiązań wewnątrz społeczeństwa, jak i w relacjach Polski ze światem zewnętrznym. Jest to bezwzględnie konieczny warunek utrzymania pełnej niepodległości kraju oraz powodzenia programu przekształceń ustrojowych.
Niespełnienie tego warunku stawia kraj wobec trojakiego typu zagrożeń:
Zagrożenie wewnętrzne - gdy stwarza możliwość postkomunistycznym ugrupowaniom politycznymi środowiskowym wielkiego biznesu, które korzeniami tkwią w byłej nomenklaturze, paraliżowania państwa ~ pośrednictwem nie ujawnionej agentury służb specjalnych PRL. W przychylnej koniunkturze międzynarodowej oba te środowiska nie zawahają się użyć tego rodzaju instrumentu dla odzyskania dominującej roli w państwie.
Zagrożenie zewnętrzne - agentura ta może być instrumentem penetrowania, a nawet ograniczania niezawisłości Polski przez inne państwa, szczególnie przez Rosję. Prawdopodobne jest podjęcie próby utworzenia alternatywnych siatek agenturalnych, działających poza kontrolą oficjalnych służb informacyjnych.
Zagrożenie moralne i polityczne - nieoczyszczenie instytucji państwowych z agentów oraz brak jasnego stosunku do minionego systemu i ludzi z nim związanych podważa prestiż państwa, stawia pod znakiem zapytania wiarygodność przemian ustrojowych, a także uniemożliwia odbudowę wiarygodnych instytucji demokratycznego państwa.
Dotychczasowa praca analityczno-badawcza Wydziału Studiów Gabinetu Ministra Spraw Wewnętrznych w pełni potwierdza realność wymienionych zagrożeń. Stwierdzono fakty piastowania przez byłych tajnych współpracowników służb specjalnych PRL wysokich i odpowiedzialnych stanowisk w parlamencie, administracji państwowej. Kancelarii Prezydenta i we władzach sądowniczych. Ustalono obecność tego typu ludzi w kierownictwach niemal wszystkich liczących się partii politycznych, w państwowych środkach masowego przekazu, bankach, służbie dyplomatycznej i instytucjach gospodarczych. Wszystkie te osoby mogą być bardzo łatwymi obiektami szantażu zmierzającego do wymuszenia na ich decyzji przynoszących krajowi niepowetowane szkody: polityczne, materialne i moralne. Zanotowano np. przypadek próby zwerbowania byłego tajnego współpracownika SB, posła na sejm obecnej kadencji - podstawą werbunku miał być fakt dawnej współpracy z Wydziałem III KWMO w Katowicach. To pokazuje, iż służby specjalne traktują zjawisko współpracy z SB jako szczególnie dogodną podstawę werbunku.
Wydział Studiów jest w stanie udowodnić agenturalną działalność wielu prominentnych postaci obecnej sceny politycznej. Na temat tajnej współpracy innych posiada wiarygodne informacje. Brak materialnych dowodów jest w niektórych przypadkach rezultatem zorganizowanej akcji niszczenia oraz ukrywania materiałów byłych służb specjalnych PRL w ciągu ostatnich trzech lat. Mimo dokonanych zniszczeń, Wydział Studiów Gabinetu Ministra opracował metodę przeprowadzenia weryfikacji osób piastujących wysokie stanowiska w państwie pod kątem ich ewentualnej współpracy z SB. Opracowana metoda oraz fakt, iż istnieje możliwość odtwarzania zniszczonych zasobów kartotecznych (między innymi za pomocą akt paszportowych) stwarzają warunki ustalania tożsamości tajnych współpracowników, chroni zarazem przed niebezpieczeństwem pomyłkowego oskarżenia osób niewinnych.
Niszczenie materiałów na wielką skalę rozpoczęto w lecie 1989 roku. Proces ten trwał praktycznie do stycznia 1991 r. Wydział Studiów posiada dowody wskazujące na to, że dokumenty oraz zapasy komputerowe w MSW niszczono po wydaniu zakazu brakowania akt przez gen. Kiszczaka w styczniu 1990 roku oraz po powstaniu Urzędu Ochrony Państwa, gdy funkcję ministra spraw wewnętrznych piastował Krzysztof Kozłowski, a szefem UOP był Andrzej Milczanowski. Przykładem jest wymazywanie w 1991 roku z systemu komputerowego ZSKO, który rejestrował w przeszłości agenturę SB, informacji o pracy agenturalnej na rzecz SB, urzędników Kancelarii Prezydenta, a także niszczenie akt operacyjnych Departamentu I w okresie od sierpnia 1990 do stycznia 1991 roku. Zachowało się 300 protokołów zniszczenia tego typu dokumentów.
Niszczenie, w szczególności dokumentacji operacyjnej, realizowane było na ogromną skalę i objęło wszystkie wymiary i aspekty działalności tajnych służb. Zniszczono część kartotek, zbiory dokumentów, a także dużą ilość akt operacyjnych. Od zniszczenia wyłączone były (jak to się działo w Wydziale XI departamentu I MSW - powołanym do inwigilowania i infiltrowania środowisk politycznych w kraju i za granicą), dokumenty o szczególnej wartości operacyjnej. Chodzi przede wszystkim o zobowiązania do współpracy i pokwitowania za otrzymane wynagrodzenie, czyli tzw. materiały kompromitujące. Praktyka wyłączania tych dokumentów świadczy o chęci pozostawienia sobie możliwości odnowienia kontaktu w dogodnej dla tych służb sytuacji.
Zniszczeń na ogół nie dokonywano na oślep. Wyraźnie widoczny jest klucz, w myśl którego chciano usunąć z archiwum pewne obszary informacji. Likwidowano przede wszystkim:
- dokumenty dotyczące ludzi i środowisk bezpośrednio związanych z kontraktem "okrągłego stołu" (tzw. konstruktywna opozycja),
- materiały dotyczące Kościoła katolickiego,
- materiały mogące naprowadzić na ślad wartościowej agentury, uplasowanej wysoko w strukturach opozycji,
- materiały dotyczące spraw szczególnie kompromitujących dla dawnego kierownictwa MSW i PRL, świadczących o ich przestępczej działalności,
- wszelkie dokumenty z akt personalnych funkcjonariuszy MSW, które mogłyby uchodzić za kompromitujące w oczach nowego kierownictwa.
Warto przy tym podkreślić, iż akty niszczenia dokumentacji operacyjnej nie miały na celu wyłącznie usunięcia określonych informacji. Można podejrzewać, iż miały też być narzędziem dezinformacji. Niejednokrotnie bowiem prowadziły do zniekształcenia obrazu penetracji przez SB polskiego społeczeństwa, agenturalnego uwikłania jednych środowisk, a chronienia innych. O takich intencjach może świadczyć wyraźna, świadoma selekcja akt przeznaczonych do zniszczenia lub zachowania w archiwum MSW.
Niepokojące było udostępnienie akt służb specjalnych niektórym osobom związanym z kontraktem "okrągłego stołu". Przykładem jest tzw. komisja Michnika. Działająca wiosną 1990 r. komisja, w której składzie znajdował się co najmniej jeden tajny współpracownik SB, posiadała bardzo szeroki dostęp do akt MSW. Nie wiadomo jak została wykorzystana zebrana wówczas wiedza. W MSW brak jest jakiejkolwiek dokumentacji jej działalności. W ramach prowadzonych prac Wydział Studiów Gabinetu Ministra Spraw Wewnętrznych odtworzył przebieg procesu niszczenia materiałów operacyjnych MSW w latach 1989-91. Wiele "zniszczonych" materiałów zostało w rzeczywistości wyniesionych przez ówczesnych funkcjonariuszy MSW. Traktowane były jako swoista polisa ubezpieczeniowa na dalsze życie, a także narzędzie dalszego oddziaływania na władze oraz gwarancja możliwości prowadzenia interesów gospodarczych.
Jasno uświadamiającym wagę i wartość wyniesionych informacji jest przykład zaginięcia tzw. Zbioru 560, czyli kartoteki zawierającej nazwiska - członków parlamentu X kadencji, wyłonionego w czerwcowych wyborach roku 1989. Kartoteka ta została utworzona na polecenie gen. H. Dankowskiego w lipcu 1989 r., nakazujące wyrejestrow