ejsi
22.04.03, 23:14
Tytuł powinien brzmieć "ludzie", ale że główną rolę odegrała w tym zdarzeniu
para łabędzi, a właściwie jeden z nich, niech zostanie tak jak
jest.Świąteczne popołudnie, długi spacer, cel-najbliższe jezioro. Jesteśmy
już blisko plaży( ja i moja młoda towarzyszka), plaży nazywanej odkąd
pamiętam "dziką". Nad brzegiem siedzi ojciec, dwoje dzieci bawi się
rozchlapując wodę patykami, dość blisko plaży pływają dwa łabędzie,
słonecznie...piękny obrazek:)Nieopodal inna rodzina, ojciec matka i także:)
dwoje dzieci. Ojciec z synem podchodzą bliżej plaży, maluch podnosi patyk i
rzuca w łabędzia, nie muszę dodawać, że celnie. Mężczyzna siedzący na brzegu
ze swoimi dziećmi, chyba w takim nie całkiem kontrolowanym wybuchu, zaczął
krzyczeć na malucha, a tatuś malucha na tego mężczyznę. Kłótnia trwała kilka
minut, zakończyła się stwierdzeniem wypowiedzianym przez ojca niesfornego
chłopca ..cytuję: "ornitolog się znalazł":).Łabędzie w tym czasie odpłynęły
dumne, jak zawsze:).Początkowo lekka konsternacja.. po czyjej stronie była
racja? który z tych panów niepotrzebnie podniósł głos? Może to błahy problem
wobec tak wielkich wydarzeń o których słyszymy codziennie, ale jednak pytania
zadałam:)
z pozdrowieniami nocnymi