birda
13.11.03, 21:01
W LW, oczywiscie:))) cztery dzionki spedziła, ale grzeczniutko w domu.
Napawałam sie pięknem pobliskiej przyrody, bo tam mieszkam pod lasem,
spacerowałam sobie po LW, cieszyłam, że nie ma znajomych, bom w kiepskiej
formie na starych znajomych ( pytania: co u ciebie? mile sa , ale odpowiedzi
nie byłyby fajne), a na koniec z siostrą swą poszłam do Szewala na piwo. I
też było fajnie,bo mało ludzi.(tylko sie dwóch oszołomów pobiło, he, he). No
i oczom mym ukazał sie nowy lokal pt. Underground. tzn. dawny Jubilatek. Ale
nie weszłam, choc chciałam, bo jakies niebieskie swiatło od wejścia mnie
poraziło i muzyka typu umc, umc. Ale kiedyś to tam było!!! pełen PRL:)) A w
ogóle to znowu stwierdziłam, że to piękne miasteczko!!!!!!