Dodaj do ulubionych

Apple time nastał

12.11.13, 15:19
Kąsumpcyjnie, nie fsęsie katowania jakiegoś srajfona/-pada. :>

Z końcem października odstawiam gruszki i zaczynam żreć japki. Które rólez niepodzielnie do nadejścia śniegów. :cool:
Wtedy nastaje orange time - zimowy pejzaż za oknem i zapach pomarańczy w lokalu mieszkalnym to para komplementarna. :)
Ale jabłka też zostają na zimę, a nawet jakoś tak do kwietnia. :)

Owóż gdyby jakiś gamoń próbował ściemniać, że apples&oranges to ze sobą raczej nie bardzo - nie wierzcie.

Amen. :P
Obserwuj wątek
    • berta-death Re: Apple time nastał 12.11.13, 16:03
      To jednak ktoś się ostał. Już myślałam, że halloweenowe upiory wszystkich porwały. Ksiądz gadał, że od wystawienia takiej dyńki, to może się coś takiego zdarzyć.
      • wilowka Re: Apple time nastał 12.11.13, 21:44
        Ligole!!! Kocham twarde Ligole i Galę lubię. I zanim kupię jabłka, to wącham je w skrzynkach takie wystawione.

        A Pomarańczki i japka to w jakim zestawieniu? na zmianę nagryzane? czy jak?
        • mazgalis Re: Apple time nastał 18.11.13, 17:36
          Zgapiło się od fónny? :>
          Jak tak, to nie pękaj, gdyż ja zgapiłem temat na wątek od razzy. Kiedy za sprawą kol. spamera zobaczyłem jej wątek prezentowy, akurat pożerałem jabłko. I przypomniało mi się, że kiedyś widziałem wątek japkowy by razzy.
          I fónny w tamtym wątku się chwaliła, że wącha. :)

          A z pomarańczą chodzi głównie o to, żeby obrać. 'naczy o zapach.
          'naczy w tyn sposób obierać, żeby w trakcie skórki uwalniały (napstrykały? :>) do atmosfery jak najwięcej aromató. I potem w takiej atmosferze spoglądać na zimowy pejzaż za oknem.
          A co poza poglądaniem, to już nie takie ważne - kawę panie pić, alboco. :)
          • mazgalis No przeczytałę 29.11.13, 01:03
            ale nie jestem przekonany.

            Ty stary budź sie, bierz siekiera, pomarańcze przywieźli! Pomarańcze so we wiosce!!!

            No tak było. I zasadniczo nikt tam na siłę nie przekonuje, że ja właśnie dlatego. :P
            Ale gdyby nawet chciał (ktoś przekonywać), to i tak nie sądzę, że to PRL-owskie dzieciństwo wdrukowało we mnie skojarzenie pomarańczy z zimą.
            W tym moim lubieniu nie ma żadnej nostalgii. Pasuje mi, i szlus. :>
    • conena Re: Apple time nastał 13.11.13, 19:07
      a u nas nowe uzależnienie, mianowicie zasadniczo od anyżków. do tej pory pożerałyśmy z córką kupne, ale wczoraj kupiłam w lidlu kilka paczuszek mielonego anyżu, znalazłam przepis w niezastąpionej Kuchni Polskiej i w weekend przystępujemy do produkcji.
      natomiast gruszkę, japko i banana też konsumujemy każdego dnia. oraz książkę dziecięcą.
      z orange time najbardziej nas kręci wyciskanie soczku, dlatego też czatujemy na promocyjne ceny w markietach.

      i z duchem twoim.
      • mazgalis Re: Apple time nastał 18.11.13, 17:51
        Może nie powinienem się chwalić przy dziecku (oraz matce niemogącej :P), ale jedyne moje skojarzenia w temacie anyżku to anyżówka, którą dawno temu poili mnie miejscowi w Turcji. Anyżówka pita pod - jak to mawiali owi miejscowi - wassermelon.
        Okrutnie się później tym anyżkiem odbijało. :P

        Poza tym przyznaj się, że misie to z miasta Odzi dostałaś. :>
        A taki garnuch w tym bajerąckim ocieplaczu to nie jest aby niestabilny? Wyglądać wygląda, ale dno to jakby obłe się w tym robiło.
        • conena Re: Apple time nastał 18.11.13, 22:25
          sam jesteś obły, misiu.
          wszystko jest stabilne, można tankować nawet anyżówkę zeń i nie uroni się ani kropeleczki. gwarantuję.
          • mazgalis Re: Apple time nastał 19.11.13, 13:35
            > sam jesteś obły, misiu.

            Holoubek opowiadał kiedyś historyjkę z zaprzeszłych czasów swojej młodości.

            Rozkręcała się jego kariera, właśnie zagrał duże role u Hasa (Pętla, Pożegnania), miał już znaną twarz. I w kolejnym filmie (Biały niedźwiedź, już nie u Hasa) grał... białego niedźwiedzia. A dokładnie gościa w kostiumie niedźwiedzia pozującego w Zakopanem do zdjęć z ceprami.
            I w pogodny letni dzień kręcili plener na Kroplówkach. I Holoubek, jako młody kabotyn, był wściekły, że przez ten idiotyczny kostium nikt z licznych gapiów nie zwraca na niego uwagi.

            Dlatego podczas przerwy w zdjęciach zdjął z siebie łeb niedźwiedzia i w nadziei na jakieś hołdy stanął blisko taśmy. Z włosem zmierzwionym, czerwony i zapocony od panującego upału. I... nic. Dziewczyny przechodzą obok, pojedynczo i grupkami, a żadna nawet nie spojrzy.
            No to Artysta zagadnął jedną taką przechodzącą, bardzo ładną: Dzień dobry, jestem Holoubek.
            A laska do niego: spadaj, misiu!

            :D
    • mazgalis Miąższó mi szkoda. :P 19.12.13, 17:41
      'naczy tego, któren wraz z elemętę twardym i drapiącym współtfoży ogryzek.

      W zw. z pow. zacząłę pożerać jabłka w całości, od góry do dołó. Tylko ogonek się ostaje.

      Apple time wzmaga się. :)
      • berta-death Re: Miąższó mi szkoda. :P 19.12.13, 20:16
        A to przypadkiem nie karp time już nastał? I choinka time?
        • mnop2 addio pomidory 19.12.13, 21:06
          :(

          ;)
          • mazgalis Re: addio pomidory 20.12.13, 16:02
            :>

            :P
            • mnop2 Re: addio pomidory 20.12.13, 16:31
              ;d
        • mazgalis Re: Miąższó mi szkoda. :P 20.12.13, 15:55
          Taki karpió to słabo ma. Dzisiej se jeszcze robi karpika i szklistym okiem łypie. A jutro... :/

          Ech! Vanitas panie, vanitas.
          • wilowka Re: Miąższó mi szkoda. :P 20.12.13, 19:46
            Omnia vanitas rzekłabym nawet :D (w kontekście karpiów mówię) ale nie lubię gada.
            • berta-death Re: Miąższó mi szkoda. :P 20.12.13, 20:12
              A jak się mysz zwana kotem, miewa? Może karpia chociaż ubije pod choinkę. Prawdopodobnie nie będzie mieć moralnych oporów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka