berta-death
30.08.14, 00:16
znaczy się, te gołębie. Znów mam jakiegoś kalekę na balkonie, tym razem z uszkodzonym skrzydłem co to latać nie może. Jak się na tym balkonie znalazł, nie mam pojęcia. Może jeszcze mógł latać, bo chyba nie jest złamane ale jakieś nadwyrężone. Skąd wiedział, że tutaj żarcie dostanie, nie wiem. Musiał wyczytać na fejsbuku albo forumie, albo mu kumple powiedziały. I to nie te z mojego sąsiedztwa, bo te go podziobać chciały, musiałam dziady pogonić, ale pewnie rano wrócą. A skoro nie te z sąsiedztwa, znaczy fama poszła dalej. Bo to zupełnie obcy gołąb, czarny tym razem. Mam nadzieję, że nie zdechnie mi na tym balkonie, szybko wydobrzeje i sobie poleci tam skąd przybył.