Dodaj do ulubionych

Lokatorzy balkonowi

04.07.13, 09:56
https://imageshack.us/a/img90/8308/70x8.jpg

Jeden junior już jest, drugi jeszcze w jajku mieszka. Czekam na pomysły imion. Henryk Trzeci i Czwarty to by było lekkie przegięcie.
Obserwuj wątek
    • kukorica.aratas Zamiast po cichu zajebać Nienarodzonego, 05.07.13, 00:13
      zachciało się filozować i jeszcze brylować w social media. Teraz masz za swoje. :P

      > Henryk Trzeci i Czwarty to by było lekkie przegięcie.

      Ryszarda III to bym się bał (prawda jest brutalna - nie wszystkie Ryśki to fajne chłopaki :>), ale w Henrykach najgorsze ('naczy II) już minęło. Za to Henryk III brzmi obiecująco - kto wie, może też ucieknie... :cool:
      • berta-death Re: Zamiast po cichu zajebać Nienarodzonego, 05.07.13, 10:03
        Myślisz, że to takie proste się ich pozbyć. Tata gołąb to jakiś bojowy gołąb obronny. Stoi na straży rodziny i wszystkich dziobie. I jeszcze mi nie pozwolił fotki pstryknąć młodym. Wczoraj to się tak kulturalnie wymienili z żoną, ona sobie zeszła, parę sekund gniazdo było odsłonięte a dopiero potem zasiadł. Dzisiaj najpierw on wszedł do gniazda i bardzo synchronicznie zamienili się miejscami, nic nie dało się podejrzeć a co dopiero fotkę zrobić. No i ja składam reklamację. Skoro im już udostępniłam balkon, nawet wodę wystawiłam, to w zamian by mi dały chociaż zdjęcia młodych.
    • berta-death Re: Lokatorzy balkonowi 09.07.13, 06:47
      Urosły bydlaki:

      https://imageshack.us/a/img853/6693/e43.jpg
      Zygmunt i Joachim (Zygmunt po lewej). Pełne równouprawnienie. Matka na żerowisku a ojciec prowadzi gniazdo i karmi piersią.

      https://imageshack.us/a/img850/2176/9qch.jpg
      Dalej Zygmunt i Joachim, tym razem Zygmunt po prawej.


        • berta-death Re: Iiiii... nudy. :P 10.07.13, 11:24
          Niestety, za to tata gołąb wdaje się w bójki, tylko tak wszystko to szybko się dzieje, że zanim odpalę kamerkę, to już wraca do karmienia.

          Rekiny trzeba by zachęcić do rozmnażania się na balkonie. One to się nawet w życiu płodowym zeżerają nawzajem.
          • kukorica.aratas Re: Iiiii... nudy. :P 10.07.13, 22:54
            Ojtam rekiny, po co od razu po szerokim szukać świecie. :)
            O ile wiem, w świecie boćków life's brutal - słabsze pisklę raczej się nie uchowa, choć gniazdo duże.
            A i gówna (jako i wszelakiego innego syfu) miałabyś dostatek. :cool:

            Ale co zrobić, takich to parszywych czasów dożyliśmy, że balkon nie nadaje się nawet na platformę dla boćkostwa. :/
        • berta-death Re: Lokatorzy balkonowi 11.07.13, 09:24
          No niestety, brzydną z dnia na dzień. Teraz zostają same od czasu do czasu, to mogę wyjść na balkon i im strzelić fotę z naprawdę bliska. Wcześniej było przez szybę a komórkowy aparat to taki sobie jak ma zbliżenie robić.

          To z dzisiejszego poranka:
          https://imageshack.us/a/img594/1990/4jz4.jpg
          • wilowka Re: Lokatorzy balkonowi 13.07.13, 21:02
            Spoglądam sobie spoglądam na te Twoje zdjęcia i podziw dla natury łączy się ze wstrętem do gófienek na balkonie.

            Wiem, ze byłaś pierwsza, ale chciałam powiedzieć że u mnie na balkonie 2 gołębie się pojawiły i patyki znoszą. Co robić????? AAAAAAAAAAAAA
                    • berta-death Re: Mutanty pierdolone :> 17.07.13, 23:10
                      Żebyś wiedział, że mutanty i jeszcze zdolności paranormalne mają. Przecież one sobie to gniazdo na skraju balkonu zrobiły, jakby deszcz popadał, to im zaleje gniazdo. Zastanawiałam się nawet co zrobić, bo jak wtedy Warszawę zalało podczas gradu, to mimo balkonu miałam okna mokre. Skombinowałam jakąś zasłonkę na balkon i zdecydowałam poświęcić mój stolik ikeowy, żeby im na głowy nie kapało. Zupełnie niepotrzebnie, w prognozie pogody, długoterminowej, owszem jest niewielki deszcz, ale z wiatrem wiejącym z zachodu. Balkon jest od wschodu. Nie ma opcji, żeby im w ciągu całego okresu lęgowego kropla deszczu na głowę spadła. Ale za to nie nudzi im się w tym gnieździe, bo mają widok na całą okolicę. Siedzą sobie dziobami zwróconymi w świat nie w moje okna. Zwłaszcza te stare tak siedziały podczas wysiadywania.
                      To nie pierwsza tego typu sytuacja. Półtora roku temu, w grudniu u sąsiadów na balkonie wykluły się młode. Nawet na jakimś forumie ptakowym pisałam co w tej sytuacji robić, czy nie zamarzną. Odpowiedzieli mi, żeby czekać na rozwój sytuacji, ale najprawdopodobniej zima przyjdzie później i zdążą odchować młode, bo one wiedzą co robią. No i faktycznie wiedziały, zima przyszła dopiero w drugiej połowie grudnia, tuż po tym jak młode wyleciały z gniazda.
                      • kukorica.aratas Re: Mutanty pierdolone :> 23.07.13, 15:04
                        berta-death napisała:

                        > i jeszcze zdolności paranormalne mają. ...
                        > ... to gniazdo na skraju balkonu zrobiły, jakby deszcz popadał, to im zaleje
                        > ...
                        > To nie pierwsza tego typu sytuacja. Półtora roku temu, w grudniu u sąsiadów na
                        > balkonie wykluły się młode. Nawet na jakimś forumie ptakowym pisałam co w tej s
                        > ytuacji robić, czy nie zamarzną. Odpowiedzieli mi, żeby czekać na rozwój sytuac
                        > ji, ale najprawdopodobniej zima przyjdzie później i zdążą odchować młode, bo on
                        > e wiedzą co robią. No i faktycznie wiedziały, zima przyszła dopiero w drugiej p
                        > ołowie grudnia, tuż po tym jak młode wyleciały z gniazda.

                        I to gniazdo nieporządne, i ten dziwny grudniowy termin zamyka się w książkach jednym krótkim stwierdzeniem: "... tracą dużą część swoich lęgów". Ale taka strategia reprodukcyjna (minimalne inwestycje w bezpieczeństwo, ale wykorzystujemy każdą okazję), chociaż nieszczególnie wyrafinowana, jednak się sprawdza.
                        I gołębie nie są wyjątkiem - np. gniazda kosów są jeszcze bardziej nieporządne i wystawione na niebezpieczeństwo, a gatunek nie tylko ma się dobrze, ale nawet w ostatnim stuleciu skolonizował miasta. :)
                        • berta-death Re: Mutanty pierdolone :> 23.07.13, 15:20
                          Jednak myślę, że one są wyrachowane. Dobrze wiedzą, że balkonowy lęg to gwarancja sukcesu. Nawet w niesprzyjającej pogodzie i braku żarcia w przyrodzie. Mają tam zagwarantowany wikt, opierunek, dach nad głową i opiekę weterynaryjną. Byle tylko zdążyły jajka znieść zanim właściciele balkonu się zorientują. A jak już się wysiedzieć te jajka niepostrzeżenie uda, to pełen sukces reprodukcyjny jest, bo jak jaja to jeszcze im ktoś wywalić może, tak piskląt nikt nie ruszy.
                          • kukorica.aratas Re: Mutanty pierdolone :> 23.07.13, 23:43
                            Może i wyrachowane, ale raczej na pewno nie myślą (nawet i o własnym przyszłym losie, z przyszłym potomstwem włącznie) tyle, co ty o nich w jakimkolwiek aspekcie. :P

                            > ... Nawet w niesprzyjającej pogodzie i braku żarcia w przyrodzie.

                            Miasto to środowisko naturalne dla takiego gołombia jednego z drugim. Dla amatorów gołompków (pustułki panie różne, etc.) także samo zresztą.
                            Jest cieplej, i jest żarcie, i nieważne, że to wszystko man-made - dla ptactwa to też przyroda.

                            > ... piskląt nikt nie ruszy.

                            Kotek ruszy. :)
                            Sąsiadów kotek. Który właśnie - na ten przykład - z wakacji powrócił wraz ze swoim personelem pomocniczym (zwanym również głównymi lokatorami zajmowanego przez kotka lokalu mieszkalnego).
                            I to się będzie nazywało "utrata lęgu". Synantropia ma też wady, ale per saldo jest jednak lepiej (nie na każdym sąsiednim balkonie rezyduje kotek).
            • kukorica.aratas Re: Lokatorzy balkonowi 15.07.13, 21:23
              uileó napisała:

              > e się pojawiły i patyki znoszą.... Co robić????? AAAAAAAAAAAAA

              Zaskoczę cię, dobra? :)
              Nikt by się pewnie nie spodziewał, że ja coś takiego napiszę w tym wątku, ale moja rada jest następująca: zajeb!
    • berta-death Skandal obyczajowy 20.07.13, 11:10
      Okazało się, że jedno gołębie jest czarne, no może nie całkiem czarne, ale ciemne. A mama gołębica i tata gołąb mają jasne pióra. Plotkują o nich wszystkie gołębie z okolicznych balkonów.
      • kukorica.aratas Re: Jednak mutanty 23.07.13, 14:49
        I zagówniony już balkon po bożemu... :D

        > Mam podejrzenie, że to jednak nie Zygmunt i Joachim. Joachim, ten młodszy i cie
        > mniejszy to chyba dziewczynka.

        A po czym to się poznaje - że osobnik rzęski jest brzydszy/-a? :P
        • berta-death Re: Jednak mutanty 23.07.13, 15:26
          Osobnik żeński jest jakby bardziej upierdliwy. Ustawia tego drugiego, cały czas go szturcha i popycha, jest jedynym decydentem kto w którym miejscu gniazda leży. Do tego jeszcze do żarcia pierwszy. Wybiega z gniazda na widok rodzica, zawsze jest pierwszy karmiony. I jeszcze dziobnąć mnie chciał jak za blisko podeszłam, żeby im fotkę strzelić. A piór jeszcze wtedy nie miały. W przyrodzie samce są zazwyczaj nieco spokojniejsze, stąd wniosek, że to chyba parka jest. Ten drugi to głównie śpi, leży albo sobie trochę pospaceruje wokół gniazda.
          • mnop2 Re: Jednak mutanty 23.07.13, 19:50
            berta-death napisała:
            I jeszcze dziobnąć mnie chciał jak za blisko podesz
            > łam, żeby im fotkę strzelić. A piór jeszcze wtedy nie miały.

            haha!
          • kukorica.aratas Re: Jednak mutanty 23.07.13, 23:54
            > Osobnik żeński jest jakby bardziej upierdliwy.

            Żadne tam jakby - ZAWSZE!!! :>

            No i zasadniczo mnie przekonałaś. :cool:
            Ale nie spodziewałem się, że ważysz się zbliżać do nich na taką odległość, aby próbowały dziobania. Uważaj na siebie! :)
        • berta-death Re: Jednak mutanty 24.07.13, 19:44
          W zasadzie to nie mutanty, tylko zombiaki. Nauczyły się chodzić po balkonie, tylko, że kompletnie nie zważają na przeszkody. Nie omijają niczego co znajduje się na ich drodze, tylko taranują. Póki co na drodze staje im miska z wodą, na którą nie zwracają uwagi tylko idą na przód stając na niej i przewracając. Już kilka razy wylały, bo z bliżej nieokreślonego powodu łażą tam gdzie ona stoi. A stoi sobie grzecznie pod ścianą, nie wadząc nikomu. Nawet im pomoczenie łap nie przeszkadza, nie zauważyły, że zrobiło się wokół nich mokro.
          Jednemu się uruchomił ten mechanizm, który powoduje, że jak chodzi to mu się głowa kiwa. Rosną bydlaki szybko. Próbują jeść samodzielnie. Zaczynają nawet odróżniać co jest jedzeniem a co nie jest, bo jeszcze kilka dni temu to próbowały własne kupy jadać, dzisiaj już tego nie robią. Z daleka to jak dorosłe gołębie wyglądają:

          https://images65.fotosik.pl/16/2415a3aa4a3dba0agen.jpg
                • kukorica.aratas Re: Jednak mutanty 25.07.13, 23:55
                  Mamuśka i jej bamboccioni. :D
                  Wcale nie jest powiedziane, że im się w ogóle kiedyś znudzi na tym balkonie, skoro pierwszym doświadczeniem ich zawszołowanego życia jest obfitość żarcia na rodzimym kawałku podłogi.

                  A mówiłem, kiedy jeszcze był na to czas - zajebać Nienarodzone. :P
                  • berta-death Re: Jednak mutanty 26.07.13, 01:19
                    Wszystko ma swoje ciemne strony. Obfitość żarcia na własnym balkonie oznacza częste wizyty gości. Niby nie muszą się o żarcie starać ale za to cały dzień zajmują się odganianiem innych gołębi. Odganiają nawet własne młode z poprzedniego lęgu. Takie 3-4mies młode, które się wykluły na balkonie sąsiada. Te młode też pewnie wywalą jak dorosną.
                    Nawet biednego Heńka kulawego pogoniły. Dobrze, że on się stołuje gdzie indziej, bo z tą jedną nogą to nie wiem czy by jakieś żarcie znalazł.

                    A propos kulawego Heńka, to się dowiedziałam niedawno od sąsiadki, że on jest znany w okolicy. Nogę stracił bo się w siatkę przeciwgołębiową zaplątał na jednym z balkonów i była cała akcja jego ratowania. Jest dokarmiany przez pewnego emeryta z sąsiedniego bloku. Od początku podejrzewałam, że mnie zdradza. Do mnie tylko srać i spać przylatuje, bo żarciem to się raczej nie interesował.
                • berta-death Re: Jednak mutanty 26.07.13, 01:26
                  Z okazji urodzin babkę drożdżową dostały, ale chyba jednak na tort liczyły, bo średnio się tym zainteresowały.

                  No i szybciej się rozwijają niż rówieśnicy. Pooglądałam sobie różne filmiki i zdjęcia z gołębiętami i takie 3-tyg to ledwo parę kroków wokół gniazda robią. Nie to co moje, które sprawnie chodzą, stoją na jednej nodze, już prawie puchu nie mają, potrafią same jeść i jeszcze dzisiaj pierwszy raz śpią po dorosłemu. Czyli z głową osadzoną na grzbiecie a nie rozplaskane jak zdechłe.
    • berta-death Zygmuś i Joachim 26.07.13, 23:38
      Chyba jakąś imprezę urodzinową mają, bo od rana się szykowały. Dodam, że nie zostałam zaproszona, co uważam za chamstwo z ich strony. Wykąpały się w misce z wodą, którą im do picia wystawiłam. Kto by pomyślał, że w tym wieku już wiedzą do czego woda służy, ledwo wczoraj pić się nauczyły samodzielnie:

      https://images62.fotosik.pl/22/e8270aef0b9761bdgen.jpg

      A potem jakby nigdy nic poszły się wylegiwać tuż przy drzwiach balkonowych. W nocy też już nie śpią w gnieździe, tylko poza nim. Naprawdę są mutantami, bo wg rozpiski to jeszcze tego nie powinny umieć:

      https://images61.fotosik.pl/22/877a8db22e8e6464.jpg

      • berta-death Re: Awogle 30.07.13, 13:28
        Żeby to jeszcze jakaś porządna rodzina się wprowadziła na ten balkon, a to jakaś hippisowska albo inna wyzwolona. Najpierw jedno młode nie podobne do rodziców a teraz tata gołąb sobie kochankę znalazł i ją do gniazda zaprasza. Na oczach dzieci i żony. Skandal.
          • berta-death Re: Awogle 31.07.13, 16:31
            A nie prawda. Zaprzyjaźniony gołąb gwarantem tego, że żaden inny na balkon nie wleci. Żebyś ty wiedziała jak ten papa gołąb goni wszystkie inne.
            I przy okazji zwracam honor gołębiej rodzinie. Papa gołąb to porządny mąż i ojciec, głowa rodziny. To był jakiś inny bardzo do niego podobny. W zasadzie identyczny, tylko grzbiet miał biały a papa gołąb ma popielaty, dopiero jak się przyjrzałam dokładniej to zauważyłam. No i chyba mu sąsiedzi donieśli co się w jego gnieździe wyprawia i że próbują mu córki deprawować, bo rozgonił towarzystwo. Od rana ani ten jego sobowtór ani sobowtórowa kochanka się nie pojawiły.
    • berta-death Re: Lokatorzy balkonowi 04.08.13, 13:31
      Miesiąc już mają, jak ten czas szybko leci. Wczoraj jeden szlajać się poleciał, bo go cały ranek i przedpołudnie nie było.
      Obawiam się, że to jakaś drecholska rodzina jednak jest. Papa gołąb jak do domu zlatuje, to jak robotnik z fabryki. Z buta całą rodzinę traktuje, odgania żonę i dzieci od wodopoju i sam włazi do balii, gdzie go rodzinka szoruje. Wczoraj jak młody wrócił z lumpki to poszli z tatą spuścić łomot sąsiadowi. Młody już się nauczył do czego mu matka natura dziób dała. Kogo ja na balkon wpuściłam?
      • kukorica.aratas Re: Lokatorzy balkonowi 05.08.13, 15:16
        berta-death napisała:

        > Obawiam się, że to jakaś drecholska rodzina jednak jest.
        > ...
        > Kogo ja na balkon wpuściłam?

        Wymówić komorne i na bruk! :>

        Oraz - zapewne - kolejnych przysposobić, innych reflektantów nie brakuje. A jakoś nie wierzę, że politykę pronatalną zarzucisz. :P
          • berta-death Re: Lokatorzy balkonowi 06.08.13, 08:09
            Myślę, że one już plan reprodukcyjny wypełniły, teraz mogą sobie przez resztę żywota hulać bez zobowiązań i obsrywać ludzi żeby im szczęście przynieść oczywiście. To nie jest ich pierwszy lęg.
        • berta-death Re: Lokatorzy balkonowi 06.08.13, 08:07
          Mowy nie ma, jak mi teraz kolejne jajko zniesie to wyaborcjuję. Nigdzie się nie wybieram, więc nie ma opcji, żebym zorientowała się jak poprzednio dzień przed wykluciem. ;P

          Najgorsze jest to, że ta samica naprawdę coś podejrzanie często na gnieździe siedzi. Młode już z niego nie korzystają. Wywaliłabym paskudztwo, ale na stronie dla osób, którym gołębie zalęgły się na balkonie, piszą, żeby nie sprzątać aż zupełnie odlecą, bo inaczej mogą się wystraszyć i wypaść z balkonu a latać dobrze jeszcze nie potrafią. A nie po to się wykosztowałam na 2 kilo ziarna żeby mi teraz samobója strzeliły.
          Co prawda wczoraj na kilka minut oba poleciały do sąsiada, no ale to za krótko, żeby zdążyła posprzątać. Może dzisiaj się uda i dłużej zabawią na lumpce.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka