agulak1
31.07.03, 14:06
Witajcie, byłam dziś w biurze podróży Sansar (ul Ken, róg Przy Bażantarni) i
zostałam bardzo źle potraktowana przez właścicielkę biura.
Generalnie nikt nawet nie podniósł głowy jak weszłam i trochę to trwało,
zanim mnie zauważono. Przeszło mi przez głowę, zeby wtedy wyjść i żałuję, ze
tego nie zrobiłam, bo potem tylko się zdenerwowałam.
Starsza kobieta (właśnie właścicielka) była dla mnie opryskliwa i cały czas
właściwie robiła łaskę. Stwierdziłam, ze ne zależy jej na tym, zeby cokolwiek
sprzedać, bo zupełnie nie chciało jej się odpowiadać na jakiekolwiek pytania.
Interesował mnie właściwie jeden kierunek - Cypr. Nie dowiedziałam się
NICZEGO. Dostałam kilka katalogów, o które sama musiałam poprosić. I potem
powiedziałam, ze ciężko mi się rozmawia z tak nastawioną do klienta obsługa.
No i wtedy sie zaczęło. Kobieta dosłownie mi naubliżała. Powiedziała, że nie
lubi takich klientów jak ja i padło sporo epitetów pod moim adresem.
Też mam kontakt z klientami w mojej pracy i gdybym kiedykolwiek się tak
odezwała do któregoś z nich (nieważne, czy miałabym rację, czy nie), to mój
szef z hukiem by mnie natychmiast wywalił z roboty.
Powiedziała mi na to ta pani, ze jej klientów nie brakuje, wiec moge sobie
spokojnie iść, nie bedzie po mnie płakać, a jak zna życie, to wróce do niej i
tak. Chyba słabo zna ta pani życie, a na pewno słabo zna zasady wolnego rynku
i konkurencji. Bo ja oczywiście nigdy już nie mam zamiaru tam wracać.
Poinformowałam ją o tym niezwłocznie dodając, ze ani ja, ani nikt z moich
znajomych już tu nie przyjdzie, na co ta pani... kazała mi oddać katalogi!
Powiedziała "tak??? nie wróci pani?? To proszę w tej chwili oddać moje
katalogi". No to przecież ręce opadają na taki brak profesjonalizmu.
Kiedy próbowałam zasugerować jakiś kurs obsługi klienta zostałam nazwana
osoba kompletnie niewychowaną, która ma czelność mówić starszej i bardziej
doświadczonej osobie co ma robić. To że ta pani jest starsza, to fakt, ale
nie jest to dla mnie żadnym argumentem jeśli chodzi o zasady kultury
osobistej i obsługi klienta.
Dodam, ze z biura zostałam wygoniona i niemalże poszczuta. Jak jakaś osoba,
która robi rozróby w stanie nietrzeźwym co najmniej.
A ja tylko naiwnie sądziłam, ze dla takich osób są cenne informacje na temat,
jak są postrzegane przez klientów. Spodziewałąm się raczej jakiejś refleksji
i przeprosin, a nie tak agresywnej reakcji. Dodam też, ze ani razu nie
podniosłam głosu. Mimo ze naprawdę byłam zdenerwowana (kto by nie był) do
końca mówiłam spokojnie. Tylko nie wiem po co, bo ta pani i tak mi
przerywała. Zdarzyło mi się pierwszy raz w życiu, że ktoś mnie tak
potraktował i dlatego jestem tak oburzona.
Wybaczcie, ze wyszło długie, ale stwierdziłam, ze takie rzeczy należy
opisywać, po co ktoś ma niepotrzebnie narażać sie na złe emocje tuż przed
wakacjami, skoro może sobie pójść gdzieś, gdzie jest miła obsługa, usiąść i w
sympatycznej atmosferze wybrać z profesjonalnym konsultantem miejsce urlopu?
A temu biuru nie życzę długiej bytności na naszym rynku.
Pozdrawiam wszystkich.