jureczek_2
12.05.16, 16:46
Felieton z najnowszego numeru miesięcznika CZASO-PISMO:
Politycy innego Sortu Jerzy Andrzej Masłowski
Śmieszą mnie ujadania prominentnych działaczy PO wytykających PiS-owi, że ten dzieli Polaków na lepszy i gorszy asortyment. Przecież podział taki wprowadził poprzedni rząd, który, kierując się zasadą TKM stworzył dwie kategorie obywateli: „my i reszta”.
To za rządów Platformy zaczęło się trzebienie klasy średniej, podpisano ustawy godzące w narodowy interes (np. o GMO), bezkarność komorników przybrała formę epidemii, umowy śmieciowe rozpleniły się nawet w administracji państwowej, a półmilionowa społeczność LGBT bezskutecznie domagała się ustawy o związkach partnerskich. Przykłady można mnożyć. To arogancja PO, brak wizji państwa, umizgi do najbogatszych, klerykalizacja kraju i pozorowany dialog ze społeczeństwem (później w ogóle go nie było) doprowadziły do tego, że miliony poczuły się obywatelami drugiej kategorii i zaczęły postrzegać polityków jako bezideowych bumelantów dbających jedynie o swój interes. To PO (Polityka Obojętności) wepchnęła nas w łapy PiS-u.
Kaczyński nie ma pomysłu na lepszą Polskę. 500 plus i inne socjalne kroplówki okażą się równie skuteczne jak leczenie pewnej przypadłości wenerycznej poprzez stosowanie pudru. Bez poważnych reform i nowej wizji państwa, zasiłki zostaną pożarte przez podwyżki i ukryte podatki, rozwarstwienie społeczne pogłębi się. Przewodnia siła narodu nie mając pomysłu na przyszłość skupi się na przeszłości, choć i o przeszłości ma kiepskie pojęcie (oto rzeczniczka PiS, niejaka Witek stwierdziła niedawno, że o Katyniu i pakcie Ribbentrop – Mołotow uczyła się z przedwojennych książek!). Mania wielkości, buta i fasadowa pobożność rządzących doprowadzą do tego, iż posiedzenia Najwyższej Izby zaczynać się będą od paciorka, kazania i odczytywania zaleceń Konferencji Episkopatu, a projekty opozycji zejdą do rangi ogłoszeń parafialnych. (W przerwie „obrad” Pawłowicz będzie pod mównicą grillować kiełbaski, zaś Kuchciński własnoręcznie rozbuduje salę obrad, by pomieścić rozrastające się jak nowotwór ego Kaczyńskiego.) Sięganie do państwowej kasy i fantazja Robin Hooda doprowadzi do zapaści i w efekcie wspólnego dzielenia biedy. Będzie głodno, chłodno, za to nabożnie, uroczyście i martyrologicznie. Niezadowolenie rządami PiS-u wywoła protesty, w wyniku czego dojdzie do przetasowania sceny politycznej: wylęgnie się nowe ugrupowanie (Prawo i Super Sprawiedliwość – PiSS), które skupi żądnych władzy nieudaczników z PiS-u, PO i od Kukiza, którzy dotąd byli przez partyjnych kolegów marginalizowani. Obie partie rywalizując ze sobą zaczną się radykalizować, rozpleni się faszyzm, a polityka ciepłej wody zmieni się w politykę wrzątku.
Jedyną nadzieją dla Polski są politycy – wizjonerzy, którzy potraktują swe zadanie jak misję. Nie chodzi o to, by zrezygnowali oni z własnych potrzeb, bo – jak pisał Czuang – Tsy: „Kiedy ktoś zaspokaja cudze potrzeby a nie zaspokaja własnych, to obojętne czy jest bohaterem czy rozbójnikiem”. Chodzi o to, by polityk traktował siebie i innych identycznie i pamiętał, że głodny ma nie tylko prawo do miski krupniku, ale także do piękna.