Dodaj do ulubionych

Czy tygodnik (TW) Polityka przestanie istnieć?

02.02.05, 02:37
"W czasach powszechnego fałszu
prawda jest rewolucyjnym aktem"
George Orwell - 1984
Obserwuj wątek
    • Gość: Davis Re: Czy tygodnik (TW) Polityka przestanie istnieć IP: *.chello.pl 02.02.05, 08:22
      nazwisko Janina Pradowska figuruje w 3 teczkach
      • Gość: Davis Re: Czy tygodnik (TW) Polityka przestanie istnieć IP: *.chello.pl 02.02.05, 08:23
        sorry - oczywiscie Paradowska!
        • qwardian Re: Czy tygodnik (TW) Polityka przestanie istnieć 03.02.05, 16:35
          Daniel Passent również jest na liście.

          IPN BU 002082/151 PASSENT DANIEL
          IPN BU 002086/385 PASSENT DANIEL
          IPN BU 01434/364 PASSENT DANIEL
      • Gość: Ender Re: Paradowska? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.05, 10:32
        No, na pewno w "Polityce" byli agenci w latach 70. i 80.To na bank, przyznał
        to nawet Ernest Skalski związany z tygodnikiem do 81 r.Ale nie należy z tego
        powodu od razu wiązać z tym Janiny Paradowskiej,może to nie ona.A jak jesteś
        pewien że ona to napisz coś więcej.
        • Gość: Notarka Re:Babcia Paradowska? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.05, 10:34
          Ja nie jestem pewna ale wiem , że związana była z byłym vice ministrem
          pookrągłostołowej bezpieki niejakim Zimowskim Jerzym kolegą Milczanowskiego.
        • qwardian Re: Paradowska? 02.02.05, 19:28
          Ernest Skalski również jest na liście.
        • qwardian To są numery teczek Paradowskiej. 04.02.05, 15:35
          IPN BU 00244/35 PARADOWSKA JANINA
          IPN BU 00328/512 PARADOWSKA JANINA
          IPN BU 001134/1294 PARADOWSKA JANINA
    • Gość: zezz Re: Czy tygodnik (TW) Polityka przestanie istnieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 20:04
      Jak dzisiaj chciałam kupić Politykę to już jej nie było w kiosku. Skandale są
      najlepszą reklamą.
    • Gość: soso list do Feliksa Edmundowicza Wildsteina IP: *.multicon.pl / *.multicon.pl 03.02.05, 20:24
      info.onet.pl/1,15,11,9397824,28127658,1448422,0,forum.html
      • qwardian Re: list do Feliksa Edmundowicza Wildsteina 13.02.05, 07:59
        TAK GLUPIO MOGA ZACHOWYWAC SIE TYLKO - POLACY.
        ~totto, 2005-02-03 05:04

        To podsumowanie Twojego postu w Onecie. Świadczy to, że jesteś żydowskim
        dziennikarzem z Wyborczej, ponieważ żaden Polak nie wypowiedziałby takich słów.
        • Gość: misio Re: list do Feliksa Edmundowicza Wildsteina IP: 193.0.117.* 15.02.05, 11:21


          W tej chwili doliczono się już na liście Wildsteina 8 dziennikarzy "Polityki",
          w tym 2 byłych ambasadorów!!!
          • Gość: misio Re: list do Feliksa Edmundowicza Wildsteina IP: 193.0.117.* 15.02.05, 11:55


            IPN BU 0872/405 KRZEMIŃSKI ADAM
            IPN BU 01280/10 KRZEMIŃSKI ADAM
            IPN BU 636/1824 KRZEMIŃSKI ADAM
            IPN BU 00612/2380 KRZEMIŃSKI ADAM


            IPN BU 0806/2436 PYTLAKOWSKI PIOTR


            IPN BU 00464/126/66 MROZIEWICZ KRZYSZTOF


            IPN BU 001043/3399 PODEMSKI STANISŁAW CZESŁAW


    • Gość: Ender Jest najlepsza ale.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.05, 12:43

      ...ale choć bije dwie długości zarówno "Wprost" jak i "Newsweek", to jakoś mi
      osobiście nie leży.Pewna osoba doradziła mi czytanie "Polityki" ale po pół roku
      się zniechęciłem. Jakoś nie mogę czytać tych lewicowych gazet, odrzuca mnie od
      nich. Ale niektórych odrzuca od gazet prawicowych.
      • qwardian Re: Jest najlepsza ale.. 23.02.05, 03:17
        Moim zdaniem bił Wprost na głowę przez lata, ale Wprost się wyrobił od momentu
        kiedy na rynek wszedł Newsweek. Komuch Król zorientował się, że liberalne
        bzdęty już się przejadły i redaguje teraz bardzo ładne centroprawicowe w
        poglądach artykuły.
        • pandada Re: Jest najlepsza ale.. 06.04.05, 15:56
          Ja myśle, że przedmówcy chodziło o poziom merytoryczny i stosunek prawdy do kłamstwa a nie ideologiczną poprawność. Ostatnio wprost pod względem dziennikarskim jest żenujący, ale prawicowcom to nie przeszkadza, bo choć kłamliwy i głupi, to jednak "prawomyślny"
    • mister1 lista Wildsteina nie jest lista agentow 15.02.05, 15:05
      Kazdy, kto byl na swieczniku mial swoja teczke w bezpiece. Wcale to nie znaczy,
      ze kazdy kapowal.Zupelnie zrozumiale, ze pracownicy "Polityki" tez...
      • Gość: tere Nie jest? A w Wyborczej inaczej pisali! "Ubecka"! IP: *.crowley.pl 15.02.05, 19:04
        A jak można nie wierzyć tak wybitnym i rzetelnym dziennikarzom jak Czuchnowski
        i Kublik?!!
        • Gość: filolog Re: Nie jest? A w Wyborczej inaczej pisali! "Ubec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 01:07
          Czy w tych politycznych przepychankach wszyscy już kompletnie zatracili wyczucie
          języka polskiego?!
          "Ubecka lista" to nie to samo, co "lista ubeków". Zastanówcie się przez chwilę.
          • Gość: misio Re: Nie jest? A w Wyborczej inaczej pisali! "Ubec IP: 193.0.117.* 17.02.05, 11:38

            TW "Polityka" idzie w zaparte

            polityka.onet.pl/artykul.asp?M=TT
            • Gość: misio kolejny kapuś IP: 193.0.117.* 04.03.05, 11:36

              Nadworny historyk "Polityki" okazał się agenciakiem.

              wprost.pl/ar/?O=73908&C=57

              IPN BU 00191/72 GARLICKI ANDRZEJ
              IPN BU 00225/13 GARLICKI ANDRZEJ
              IPN BU 001121/21 GARLICKI ANDRZEJ
              IPN BU 00945/941 GARLICKI ANDRZEJ

              Inny wieloletni dziannikarz TW "Polityka", gwiazda mediów PRL-u też jest na
              liście.

              IPN BU 001043/2656 TOEPLITZ KRZYSZTOF TEODOR
              IPN BU 00191/290 TOEPLITZ KRZYSZTOF TEODOR


              Może redakcja powinna znaleźć u siebie jakiegoś 18-letniego stażystę,
              opublikować jego zdjęcie na okładce i dać napis - ten dziennikarz na pewno nie
              kapował!

              • Gość: misio Re: kolejny kapuś IP: 193.0.117.* 05.04.05, 11:58

                No i jeszcze Kazimierz Koźniewski, pseudo "33", polecam "Obławę" Siedleckiej,
                rozdział dotyczący Wańkowicza.

                Tak w ogóle to stopień zubeczenia redakcji "Polityki" w przeszłości i obecnie
                jest zadziwiający, sądząc po kampanii antylustracyjnej w latach 90-tych można
                by sądzić, że to w "GW" agent na agencie, a tu figa. TW "Polityka".
                • shock-g Re: kolejny kapuś 05.04.05, 14:35
                  To co mam w takim razie czytać? Skoro w "Polityce" sami agenci, "Wprost"
                  kierowane przez sekretarza KC PZPR, "Newsweek "dla dzieci, a "Przekrój" ma
                  naczelnego bezbarwnego jak woda...

                  Kto mi odpowie na to pytanie?

                  • Gość: misio Re: kolejny kapuś IP: 193.0.117.* 05.04.05, 14:58

                    Podobno niedługo ma wyjść nowy "opiniotówrczy" tygodnik wydawany przez
                    biznesmena Plikota. Zobaczymy.
              • pandada Re: kolejny kapuś 06.04.05, 16:01
                A tyle Jadzia Staniszkis broniła zaplutego Bronka, że przecież od razu ukazała się informacja, że nie jest to lista agentów, lecz lista osób, którymi bezpieka się interesowała (w tym Jadzią).
                Wy pewnie to wiecie, ale chcecie oszukać innych i obsmarować rzetelną prasę, która demaskuje spiski i bezeceństwa prawicowych szczekaczek i nie pozwala panoszyć się głupocie i kłamstwu.
                • shock-g Re: kolejny kapuś 06.04.05, 18:41


                  >chcecie oszukać innych i obsmarować rzetelną prasę, która demaskuje spiski i
                  >bezeceństwa prawicowych szczekaczek i nie pozwala panoszyć się głupocie i
                  >kłamstwu.

                  Ostatni numer "Polityki" kupiłem w grudniu 2004 roku. Po kolejnym "popisie"
                  Pani Paradowskiej na temat czekającej nas apokalipsy politycznej w wyniku
                  przejęcia władzy przez prawicę oraz po tym, jak dowiedziałem się, że gazeta ta
                  pisze artykuły na zlecenie uznałem, że niczym nie różni się od innych
                  tygodników. Moim zdaniem ze stwierdzeniem "rzetelna prasa" "Polityka" nie ma
                  ani jednego punktu wspólnego. To zwykły tygodnik, jeden z wielu.
    • Gość: Kir Re: Czy tygodnik (TW) Polityka przestanie istnieć IP: *.lubsza.sdi.tpnet.pl 05.04.05, 22:57
      Sygnatura akt na liście jest zbudowania np. tak: IPN BU 001099/57 (nr fikcyjny).

      Litery to Instytut Pamięci Narodowej, Biuro Udostępniania. Ono przejęło akta
      PRL-owskich specsłużb.

      Dwa zera to informacje ściśle tajne. - Na ogół tak oznaczano akta tajnych
      współpracowników i kandydatów na TW - mówi nam dr Paweł Machcewicz, dyrektor
      Biura Edukacji Publicznej IPN.

      Liczba po zerach do znaku "/" w powyższym przykładzie oznacza numer partii akt
      z protokołu przejęcia przez IPN dokumentów. Liczba po kresce oznacza numer tej
      teczki w spisie.

      Jednym zerem są oznaczone dokumenty tajne. - Tak oznaczano osoby pracujące na
      etacie w służbach. Jeśli sygnatura w ogóle nie ma początkowych zer, to oznacza,
      że dokumenty były uznawane przez te służby za jawne. Często takie oznaczenia
      mają akta etatowych pracowników - mówi Machcewicz. Dodaje, że tych zasad
      oznaczania zerami nie można uznawać za reguły absolutne.

      Różne przypadki ludzkie

      Człowiek nigdy nie był zatrzymywany przez SB, nie miał w domu rewizji, nie był
      przesłuchiwany, a mimo to znalazł się na liście. Dlaczego?

      Mogły się specsłużby nim interesować, bo np. planowały nakłonienie go do
      współpracy. Zrezygnowały, ale teczkę tej osobie założyły, a ta osoba nic o tym
      nie wiedziała.

      Jeśli ktoś podpisał zobowiązanie do współpracy, ale natychmiast powiedział o tym
      w swoim otoczeniu, wśród kolegów z pracy czy opozycji, i jeśli ta osoba nie
      współpracowała ze specsłużbami, lecz prowadziła działalność opozycyjną, to może
      być uznana za pokrzywdzonego. - Każda sprawa jest badana indywidualnie -
      dowiedzieliśmy się w IPN.

      Nie dostanie swojej teczki funkcjonariusz SB, nawet jeśli przeszedł do opozycji.
      Np. płk Adam Hodysz, b. oficer SB, który pracując w SB, w latach 70. zaczął
      współpracę z gdańską opozycją, nie będzie mógł zajrzeć do swojej teczki.

      Zwłaszcza interesujące są te fragmenty:

      Ono przejęło akta PRL-owskich specsłużb.
      IPN BU 001099/57
      Liczba po zerach do znaku "/" w powyższym przykładzie oznacza numer partii akt z
      protokołu przejęcia przez IPN dokumentów. Liczba po kresce oznacza numer tej
      teczki w spisie.
      -------------------------------------------------------------------------------------
      Mówi się wyraźnie o protokóle przejęcia tych akt,oznaczeniu numeru partii akt z
      protokołu i oznaczeniu dopiero samej teczki w spisie.
      Wyraźnie wynika z tego,że pracownicy IPN nie zadali sobie trudu aby weryfikować spis
      z rzeczywistą zawartością teczek.Chociażby przypadek Staniszkis pokazał co wart
      jest sam spis bez weryfikacji zawartości teczek.Wildstein zdawał sobie z tego
      sprawę podobnie jak i pracownicy IPN.Wiadomo też było im,że teczki zakładane
      musiały być
      głównie na działaczy opozycji.Przecież chodziło o informacje ze źródła jak to
      wynika z instrukcji SB udostępnionej na stronach IPN.
      Jedna sprawa mnie bawi w takim podejściu do lustracji.Jest to powszechna krytyka
      zachowania Żakowskiego w stosunku do prof.Staniszkis (chociaż praktycznie
      wykorzystał tylko fakt,że znajdowała się na liście Wildsteina) przy jednoczesnym
      oskarżaniu osób zwracających uwagę na taki sposób wykorzystania tej listy a tym
      samym robienie z ludzi niewinnych "pokrzywdzonych niezasłużonymi oskarżeniami" o
      tworzenie "Frontu antylustracyjnego".To naprawdę jest przezabawne:DDD
      Staniszkis miała możliwość wytłumaczenia się przed kamerami i to jeszcze przy
      Żakowskim,że jest niewinna,inni "takie prof.Staniszkis" muszą stać w kolejkach
      po świadectwa czystości czy moralności jak kto woli ponieważ przecież nie
      brakuje takich którzy przyjmują a priori zapisy na liście i raczej nikogo nie
      traktują jako kandydata na TW ale jako TW.
      Dlatego ocenę zachowania Żakowskiego w stosunku do prof.Staniszkis należałoby
      przyjąć jako ich ocenę.
      Inaczej wyglądałoby (właściwie to tak wygląda) jako lustracja wybiórcza.Jednych
      można lustrować na podstawie listy a w innych przypadkach to straszna zbrodnia.
      Jest dobry wzorzec niemiecki ale w Polsce niepraktyczny,bo nie pozwala
      upolityczniać lustracji i nie tylko to ale to już inna bajka:DDD
      ---------------------------------------------------------------------------------------
      Dwa zera to informacje ściśle tajne. - Na ogół tak oznaczano akta tajnych
      współpracowników i kandydatów na TW - mówi nam dr Paweł Machcewicz, dyrektor
      Biura Edukacji Publicznej IPN.

      Jednym zerem są oznaczone dokumenty tajne. - Tak oznaczano osoby pracujące na
      etacie w służbach. Jeśli sygnatura w ogóle nie ma początkowych zer, to oznacza,
      że dokumenty były uznawane przez te służby za jawne. Często takie oznaczenia
      mają akta etatowych pracowników - mówi Machcewicz. Dodaje, że tych zasad
      oznaczania zerami nie można uznawać za reguły absolutne.
      Wam wystarczają takie zapisy abyście wiedzieli,iż ich figuranci to agenci:
      IPN BU 002082/151 PASSENT DANIEL
      IPN BU 002086/385 PASSENT DANIEL
      IPN BU 01434/364 PASSENT DANIEL
      PN BU 00244/35 PARADOWSKA JANINA
      IPN BU 00328/512 PARADOWSKA JANINA
      IPN BU 001134/1294 PARADOWSKA JANINA
      IPN BU 0872/405 KRZEMIŃSKI ADAM
      IPN BU 01280/10 KRZEMIŃSKI ADAM
      IPN BU 636/1824 KRZEMIŃSKI ADAM(ten był chyba też i pracownikiem?)
      IPN BU 00612/2380 KRZEMIŃSKI ADAM
      IPN BU 0806/2436 PYTLAKOWSKI PIOTR
      IPN BU 00464/126/66 MROZIEWICZ KRZYSZTOF
      IPN BU 001043/3399 PODEMSKI STANISŁAW CZESŁAW
      PN BU 001043/2656 TOEPLITZ KRZYSZTOF TEODOR
      IPN BU 00191/290 TOEPLITZ KRZYSZTOF TEODOR
      Dzięki temu gościu pozwala sobie na wyrażenie takiej oto opinii:
      Tak w ogóle to stopień zubeczenia redakcji "Polityki" w przeszłości i obecnie
      jest zadziwiający, sądząc po kampanii antylustracyjnej w latach 90-tych można
      by sądzić, że to w "GW" agent na agencie, a tu figa. TW "Polityka".
      Ustalono podobno,ze niejaki Garlicki był rzeczywiście i to jest podstawa do
      uogólnień i przyjęcia że na liście Wildsteina są jedynie TW.
      To po jaką cholerę tak krytykowaliście mi Żakowskiego skoro postępujecie gorzej
      od niego.Wy wiecie,jesteście pewni.Dedykuję wam ten wątek z Żakowskim.Nie lubię
      go za pewien program ale to już inna sprawa podobnie jak "mamciatego" Toeplitza
      ale wasz obiektywizm mi się bardziej podoba(szczególnie wtedy gdy się do niego
      odwołujecie).Oto ten link:
      <a href="https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=645&w=20297873&a=20297873-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------" target="_blank">forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=645&w=20297873&a=20297873-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------</a>
      Powtarzam ten tekst(pisałem go w innym wątku)aby każdy kto go przeczytał zadał
      sobie proste pytanie po przeczytaniu obrońców Wildsteina z tego wątku:
      dlaczego w przypadku prof Staniszkis nie wystarczyło czyste sumienie i tyle
      gromów posypało się na Żakowskiego oraz kto naprawdę jest autorem listy jeżeli w
      teczkach należy szukać potwierdzeń co znaczą zera przy sygnaturze akt?
      Druga rzecz to kochani zastanówcie się w którym momencie dokonano pomówień osób
      znajdujących się na liście i kto tego dokonał?Opublikowano przecież materiały
      robocze,niesprawdzone SB.Kandydaci na TW to były przecież pobożne życzenia
      pracowników SB.
      Jakie szkody poczynili sami TW?To mogą powiedzieć tylko pokrzywdzeni na
      podstawie informacji jakie znajdą w swoich teczkach.Jednak tego nie robią i
      milczą gdy mamy do czynienia własnie z takimi działaniami co rzeczywiście daje
      im posmak prawdopodobieństwa.To nieprawda że tylko winni są ci którzy
      wykorzystują tą sytuację ale i ci którzy milczą chociaż nie powinni.Pomówionym
      raczej nikt nie uwierzy to oni winni dać świadectwo prawdzie.Ten wątek powinien
      wiele wyjaśnić chociaż już wcześniej wiadomo było o co chodzi po ucieczce od
      wzorca lustracji niemieckiej i innych wątkach FG.Problem fikcyjnych TW też
      nikogo nie interesuje.Mało tego odbiera im się prawo do o
      • Gość: Kir Dokończenie i link IP: *.lubsza.sdi.tpnet.pl 05.04.05, 23:01
        Ten wątek powinien wiele wyjaśnić chociaż już wcześniej wiadomo było o co chodzi
        po ucieczce od wzorca lustracji niemieckiej i innych wątkach FG.Problem
        fikcyjnych TW też nikogo nie interesuje.Mało tego odbiera im się prawo do
        obrony nie udostepniając akt aby mogli się chociaż z nimi zapoznać i potwierdzić
        ich autentyczność.Jest dobry wzorzec niemiecki gdzie STASI była bardziej
        skuteczna i bezwzględna ale nie dla Polaków.Polacy wolą bolszewię i pieprzenie o
        czystym sumieniu.
        Nie odwołuję się do uczuć wyższych-to zostawiam naiwnym.W swoich postach staram
        się tłumaczyć dlaczego.Bolszewia łamie wszystkie zasady nawet i prawne
        (przedstawiałem to w poscie "Nic ciekawego" też w wątku o Wildsteinie).
        Kablarzy i "lizidupów nowej władzy" nigdy nie brakowało co potwierdzają peany
        wznoszone na cześć Wildsteina i listy którą podobno wyniósł.Każdy chce się
        wykazać tak jak za dawnych czasów PRL-a właściwą postawą i tą swoją nienawiścią
        i straszliwym potępieniem dla tych "wstrętnych ludziów",ale jak czytam ten wątek
        o "Polityce" z odwołaniami do LW to mam wątpliwości.

        Jeszcze raz link do Jacka Żakowskiego:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=645&w=20297873&a=20297873
        • Gość: misio Re: Dokończenie i link IP: 193.0.117.* 07.04.05, 12:32

          koleżka Kir puszcza ściemę co do listy IPN, podaję link do fachowego jej opisu

          www.glos.com.pl/strona/jak czytac liste.html
          • Gość: misio Re: Dokończenie i link IP: 193.0.117.* 07.04.05, 12:34

            ups, może tak się wklei

            www.glos.com.pl/strona/jak%20czytac%20liste.html
            • Gość: misio Re: Dokończenie i link IP: 193.0.117.* 07.04.05, 12:36

              ech, Antek, Antek nauczyłbyś się wreszcie webmasterstwa





              Jak czytać tę listę

              Publikowana powyżej lista zawiera 162.617 nazwisk i została zestawiona przez
              pracowników IPN. To oni są jej autorami, wykonali ja czerpiąc materiał
              (nazwiska i ich kwalifikację) z różnych dokumentów byłych komunistycznych służb
              specjalnych.

              Kto jest na liście

              Lista, jak informują pracownicy IPN, obejmuje przede wszystkim obszar dawnego
              województwa warszawskiego i osoby rejestrowane przez centralę MSW. Są tu
              odnotowane nazwiska tych jedynie osób, których teczki ocalały. Jak się wydaje,
              lista w zasadzie pomija agenturę służb wojskowych (choć sporadycznie je
              odnotowuje). Istnieją analogiczne listy regionalne i tak np. na liście
              krakowskiej (b. województwo krakowskie) znajduje się 32.848 nazwisk.

              Pierwsze rubryki

              Lista zwiera 5 rubryk. Pierwsza, to liczba porządkowa. Druga, to sygnatura
              nadana przez IPN-owskie Biuro Udostępniania Archiwów (stąd skrót IPN BU). Cyfry
              następujące po skrócie nie oznaczają, kim była dana osoba (funkcjonariusz,
              agent itd.) lecz odnoszą się do klasyfikacji dokumentu, z którego zaczerpnięto
              nazwisko zgodnie z ustawą o informacji niejawnej. Tak więc, jeśli dokument był
              jawny, cyfry nie są poprzedzone ani zerem, ani żadnym innym oznaczeniem. Gdy
              dokument był poufny, przed liczbą jest skrót "pf" a gdy był tajny liczba
              zaczyna się od "0". Dwa zera (00) rozpoczynają sygnaturę wówczas, gdy dokument
              był ściśle tajny. Ten sposób oznaczenia przyjęty przez IPN nie przesądza o tym,
              czy dana osoba była pracownikiem (brak jakichkolwiek zer, ew. pf),
              funkcjonariuszem (jedno zero), współpracownikiem albo kandydatem (dwa zera)
              choć bardzo często tak właśnie jest. Nie przesądza, bo IPN za punkt wyjścia
              przyjął pochodzenie dokumentu, a nie kwalifikację osoby. Tę z kolei kwestię
              trochę rozjaśniają dwie rubryki następujące po nazwisku i imieniu danej osoby.
              Pierwsza mówi o tym, jaka jednostka wytworzyła akta, z których zaczerpnięto
              nazwisko, co w wypadku agentów najczęściej oznacza jednostkę, która danego
              agenta zarejestrowała. SUSW oznacza tu Stołeczny Urząd Spraw Wewnętrznych,
              WUSW – Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych, MSW – centrala Ministerstwa Spraw
              Wewnętrznych.

              Tajemnicze "jedynki"

              Najważniejsza jednak jest rubryka ostatnia. To ona najbardziej zbliża nas do
              prawdy. Tam gdzie mamy napisane jedynie słowa "akta osobowe" mamy do czynienia
              z rejestracją pracowników lub funkcjonariuszy służb specjalnych, gdy jednak
              mamy słowa "jedynki akta" lub "jedynki MKF" chodzi o tajnych współpracowników
              lub kandydatów na tajnych współpracowników. Słowa "akta" lub "MKF" odnoszą się
              do tego czy materiały zachowały się w formie pisanej czy też mikrofilmowej.
              Bardziej tajemnicze jest słowo "jedynki". Odnosi się ono do sposobu oznaczania
              sygnatur w systemie archiwów służb specjalnych. Jedynka rzymska (I) po numerze
              archiwalnym oznaczała, że chodzi o materiały (teczkę) tajnego współpracownika
              lub kandydata na tajnego współpracownika. Gdy była to jedynka arabska (1)
              oznaczało, że akta nie zachowały się w formie papierowej i pozostał jedynie
              mikrofilm. Takie sygnatury umieszczano w systemie kartotecznym, rejestrowym
              itd., czyli w całym systemie pomocniczym. Często (choć nie zawsze) poza
              sygnaturą pisano też skrót "tw" lub "tw-k" (tajny współpracownik, lub kandydat
              na tajnego współpracownika). Wbrew temu, co twierdzi pan dr A. Dudek (w
              audycji "Prześwietlenie" w ub. tygodniu) "jedynki" nigdy nie figurowały w
              przypadku innym niż "tw" lub "tw-k".

              Na teczkach napisano prawdę

              O ile w systemie kartotecznym i pomocniczym te skróty zdarzały się, lecz nie
              były obowiązkowe to na teczkach zawsze i to na pierwszej stronie zaznaczano
              (pisano cały zwrot lub literowy skrót) czy chodziło o teczkę tajnego
              współpracownika (agenta) czy kandydata na tajnego współpracownika (czyli osobę
              wytypowaną do złamania i zwerbowania). Nie sposób zrozumieć, dlaczego
              archiwiści IPN, mając do dyspozycji teczki, zamiast użyć skrótów określających
              sytuację poszczególnych osób, posłużyli się oznaczeniami z pomocniczego systemu
              kartotecznego, co wprowadza w błąd i uniemożliwia odróżnienie agenta od osoby
              prześladowanej. Być może to po prostu błąd płynący z nieodpowiedzialności.
              Jedno jest pewne, bez względu na to, czy lista taka przeznaczona jest jedynie
              do użytku archiwistów, naukowców, dziennikarzy i osób zainteresowanych - czy
              też jest dostępna w internecie w takim kształcie - nie spełnia swojej
              roli "pomocy ewidencyjnej", o czym mówią prof. Kieres i dyrektor Postołowicz z
              IPN. Oczywiście lista, którą publikujemy, a zawierająca dodatkowe rubryki, w
              większym stopniu pozwala się zorientować, o co chodzi niż lista oznaczona
              jedynie słynnymi zerami.



              w.k.


              • Gość: Kir Czytaj uważniej !! IP: *.lubsza.sdi.tpnet.pl 07.04.05, 15:20
                Kolego wypraszam sobie aby zwracać się do mnie -"koleżko" bo jest zwrot
                charakterystyczny dla przedstawicieli marginesu i raczej ma znaczenie poniżające
                dla osoby do której jest kierowne.Dlatego też czasami osoba zwracająca się w ten
                sposób do kogoś może liczyć się
                z tym,że dostanie po gębie.Zaskoczony jestem skąd na forum takie zwroty.
                Nikogo nie wprowadzałem w błąd ale korzystałem z wyjaśnień udostępnianych w
                prasie,oto one
                i źródło:
                Gazeta.pl > Kraj > Informacje > Ostatnie 14 dni

                Poniedziałek, 7 lutego 2005

                Jak czytać listę Wildsteina?

                ZOBACZ TAKŻE

                • Kolejka po teczki w IPN (04-02-05, 00:00)

                em 04-02-2005, ostatnia aktualizacja 03-02-2005 20:12

                czytaj dalej »
                r e k l a m a

                Lista Wildsteina budzi zainteresowanie i pytania. Próbujemy na niektóre
                odpowiedzieć.

                Sygnatura akt na liście jest zbudowania np. tak: IPN BU 001099/57 (nr fikcyjny).

                Litery to Instytut Pamięci Narodowej, Biuro Udostępniania. Ono przejęło akta
                PRL-owskich specsłużb.

                Dwa zera to informacje ściśle tajne. - Na ogół tak oznaczano akta tajnych
                współpracowników i kandydatów na TW - mówi nam dr Paweł Machcewicz, dyrektor
                Biura Edukacji Publicznej IPN.

                Liczba po zerach do znaku "/" w powyższym przykładzie oznacza numer partii akt z
                protokołu przejęcia przez IPN dokumentów. Liczba po kresce oznacza numer tej
                teczki w spisie.

                Jednym zerem są oznaczone dokumenty tajne. - Tak oznaczano osoby pracujące na
                etacie w służbach. Jeśli sygnatura w ogóle nie ma początkowych zer, to oznacza,
                że dokumenty były uznawane przez te służby za jawne. Często takie oznaczenia
                mają akta etatowych pracowników - mówi Machcewicz. Dodaje, że tych zasad
                oznaczania zerami nie można uznawać za reguły absolutne.

                Różne przypadki ludzkie

                Człowiek nigdy nie był zatrzymywany przez SB, nie miał w domu rewizji, nie był
                przesłuchiwany, a mimo to znalazł się na liście. Dlaczego?

                Mogły się specsłużby nim interesować, bo np. planowały nakłonienie go do
                współpracy. Zrezygnowały, ale teczkę tej osobie założyły, a ta osoba nic o tym
                nie wiedziała.

                Jeśli ktoś podpisał zobowiązanie do współpracy, ale natychmiast powiedział o tym
                w swoim otoczeniu, wśród kolegów z pracy czy opozycji, i jeśli ta osoba nie
                współpracowała ze specsłużbami, lecz prowadziła działalność opozycyjną, to może
                być uznana za pokrzywdzonego. - Każda sprawa jest badana indywidualnie -
                dowiedzieliśmy się w IPN.

                Nie dostanie swojej teczki funkcjonariusz SB, nawet jeśli przeszedł do opozycji.
                Np. płk Adam Hodysz, b. oficer SB, który pracując w SB, w latach 70. zaczął
                współpracę z gdańską opozycją, nie będzie mógł zajrzeć do swojej teczki.

                Ewidencja - na wieki

                Nawet jeśli osoba z listy Wildsteina, czyli listy katalogowej używanej w IPN,
                zostanie uznana za pokrzywdzoną, to IPN nie wykreśla jej z tej listy. Bo to
                tylko przewodnik po zasobach archiwalnych, a nie lista agentów. Na liście więc
                zostaje się na wieki. Są na niej osoby, które IPN już dawno uznał za pokrzywdzone.

                Autentyzm list Wildsteina

                W internecie można znaleźć wiele kopii listy. Można ją też kupić na bazarach.
                Szef PSL Waldemar Pawlak proponował w środę, aby IPN autoryzował wersję listy i
                udostępnił ją na swojej stronie internetowej. Potwierdziłby tym samym jej
                autentyczność. Kolegium IPN się na to na razie nie zdecydowało, choć o tym w
                środę dyskutowało. Być może w przyszłym tygodniu jeszcze raz tę kwestię rozpatrzy.

                To nie ja śsciemniam ale Ty nie zrozumiałeś mojego tekstu.Przecież tłumaczę jak
                "chłop krowie na miedzy" że przejęto SB-ckie listy a to czy mamy do czynienia z
                TW czy kandydatem na TW należy sprawdzać w teczkach tych osób bo w na tej liście
                wildsteina tego nie ma w sygnaturkach.Z tego co podawano w TV klauzulą tajności
                dany dokument opatrywała i opatruje
                osoba która go sporządza.Było to tłumaczone przy Sejmowych KŚ gdy Rokicie
                chciano postawić zarzut ujawnienia tajemnicy.Dokumenty przejęte przez IPN już
                takie klauzule posiadały.Kto więc je nadał jak nie pracownicy SB?W obu
                wyjasnieniach jest już odniesienie do klauzul.Pracownicy IPN zachowali
                je.Podajesz to samo:
                "Cyfry następujące po skrócie nie oznaczają, kim była dana osoba
                (funkcjonariusz,agent itd.) lecz odnoszą się do klasyfikacji dokumentu, z
                którego zaczerpnięto nazwisko zgodnie z ustawą o informacji niejawnej. Tak
                więc, jeśli dokument był jawny, cyfry nie są poprzedzone ani zerem, ani żadnym
                innym oznaczeniem. Gdy dokument był poufny, przed liczbą jest skrót "pf" a gdy
                był tajny liczba zaczyna się od "0". Dwa zera (00) rozpoczynają sygnaturę
                wówczas, gdy dokument był ściśle tajny. Ten sposób oznaczenia przyjęty przez IPN
                nie przesądza o tym, czy dana osoba była pracownikiem (brak jakichkolwiek zer,
                ew. pf), funkcjonariuszem (jedno zero), współpracownikiem albo kandydatem (dwa
                zera)choć bardzo często tak właśnie jest. Nie przesądza, bo IPN za punkt wyjścia
                przyjął pochodzenie dokumentu, a nie kwalifikację osoby".
                Zresztą nawet w tym fragmencie swojego tekstu masz podane te same uwagi,które ja
                podnoszę:
                "Nie sposób zrozumieć, dlaczego archiwiści IPN, mając do dyspozycji teczki,
                zamiast użyć skrótów określających sytuację poszczególnych osób, posłużyli się
                oznaczeniami z pomocniczego systemu kartotecznego, co wprowadza w błąd i
                uniemożliwia odróżnienie agenta od osoby prześladowanej". - tutaj przedstawine
                już w formie pytania.
                Proszę więc abyś czytał uważniej moje teksty i nie używał w stosunku do mnie
                grypsery.
                Korzystałem jakby ni było z wyjaśnień dra Pawła Machcewicza, dyrektora Biura
                Edukacji Publicznej IPN.
                Może przeczytaj też sobie instrukcje aparatu bezpieczeństwa do której podaję link
                z nadzieją,że będzie działał.

                www.ipn.gov.pl/instrukcje_aparat_bezp.pdf
                Mimo wszystko pozdrawiam.
                Ps
                Nie mam zamiaru pisać komentarzu do całej listy i sposobu jej wykorzystania
                przy uwzględnieniu zasad demokratycznego państwa prawa.Zrobiłem to już przy
                okazji KŚ ds.Rywina i zajęło mi to strasznie dużo czasu i wysiłku.Teraz jestem
                już zmęczony i przestało mnie bawić zwracanie uwagi na homo sovieticusa
                w rozumieniu funkcjonowania zasad prawa w państwie demokratycznym.
                Jedynym bodźcem który popych mnie jeszcze do napisania tekstu jest to,że takie
                podejście do całej sprawy powoduje podział narodu.Na początku lat 80 miałem
                jeszcze ten naród zjednoczony (bez względu na przekonania)co wyrażało się
                min.wspólnymi strajkami,dzięki czemu możliwy był upadek starego systemu.
                Teraz znowu wracają podziały.







                • misio_zalogowany Passent w doskonałym humorze 11.04.05, 09:14

                  Agent PRL-wskiego kontrwywiadu doskonale czuje się w roli autorytetu moralnego.
                  Jak mawiają starzy górale - kruk krukowi z UB oka nie wykole.

                  polityka.onet.pl/162,1222895,1,0,2498-2005-14,artykul.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka