Dodaj do ulubionych

Dzwonek i koniec

    • Gość: radek Nauczyciele znajda na was inne sposoby nieroby IP: 195.33.129.* 19.12.07, 15:52
      Nauczyciele znajda na was innesposoby nieroby, na kazdej lekcji kartkoweczka na
      2 minuty z pracy domowej i po sprawie. Pracy domowej robic nie bedziecie musieli
      ale wiedze miec musicie i w ten oto prosty acz wyrachowany sposob zmusza was do
      odrabiania tej jakze ciezkiej pracy domowej. W d...ach sie poprzewracalo ale co
      sie dziwic mlodziezy skoro maja takich pop...ych rodzicow. Mam nadzieje ze na
      starosc dostana to na co sobie zasluzyli wychowujac swoje bachory na debili.
    • Gość: radek Jakie te twoje dzieci biedne IP: 195.33.129.* 19.12.07, 15:56
      Jakie te twoje dzieci biedne az mi sie zl ich zrobilo. Ja to sie nawet ciesze ze
      przez zidiocialych rodzicow bedzie wiecej debili w przyszlosci. Przynajmniej
      pracy dla inzynierow nie zabraknie i caly czas beda w cenie.
    • Gość: radek Jakie te twoje dzieci biedne ojoj IP: 195.33.129.* 19.12.07, 16:00
      Jakie te twoje dzieci biedne az mi sie zl ich zrobilo. Ja to sie nawet ciesze ze
      przez zidiocialych rodzicow bedzie wiecej debili w przyszlosci. Przynajmniej
      pracy dla inzynierow nie zabraknie i caly czas beda w cenie.
    • Gość: el Polaco Chodzę do gimnazjum... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 16:04
      A ja uważam, że to jest potrzebne.

      "Za granicą tego nie ma". Jeśli Polacy będą się przyrównywać do innych to co z
      nas za naród bedzie? A kto wygrywa Olimpiady? Polak czy Angol? Poza tym Prace
      Domowe utrwalają pamięć i łatwiej się pisze sprawdziany. Może i jest nielegalne.
      No, ale jak ktoś jest n00bkiem i siedzi cały czas przy książkach to pisze, że to
      jest głupie. A sam jest głupi jak nie wiem co.
      __________________
    • Gość: assasyn Dzwonek i koniec IP: *.adsl.inetia.pl 19.12.07, 16:19
      Co robią dzieci po szkole? To proste, to co ja... bardzo mi zależy
      na szkole więc jak przychodze to tak jak teraz odpalam sobie kompa :)
    • Gość: babcia Dzwonek i koniec IP: *.chello.pl 19.12.07, 16:20
      RATUNKU Ktoś metodycznie chce wykończyć naszą młodzież. To co sie z
      dziecmi wyrabia w szkole prowadzi do tego że dochowamy się
      społeczeństwa zestresowanego, depresyjnego, neurotycznego i skrócimy
      ich okres życia. Moja wnuczka chodzi do 2 klasy gimnazjum, gdzie
      maja po dwie kartkówki dziennie, nastepnie wraca do domu dzwigając
      bardzo ciężki plecak, w domu zasiada do lekcji i odrabia zadania,
      uczy się , pisze prace z informatyki, przygotowuje gazetki i
      referaty, SPAĆ IDZIE O 22:30 by wstać rano o 6:30 bo lekcje zaczyna
      o 7:30. Nie ma cazsu na hobby, nie ma czasu na spokania z
      koleżankami. Rośnie pokolenie singli bo nie mają kiedy nauczyć się
      funkcjonowania w grupie, bo szkoła nie konsoliduje, a wręcz wymusza
      wyścig "szczurów" gdzie nie ma miejsca na społeczne zachowania.
      babcia
    • Gość: russky_carr Dzwonek i koniec IP: *.chello.pl 19.12.07, 16:25
      mam nadzieje, ze nie doczekam sytuacji, w ktorej Polak, bedzie sie zastanawial,
      czy rownik przebiega przez poludniowa czy polnocna czesc Polski.

      popieram to co napisal: qru_kkk[PL]
    • Gość: kari Dzwonek i koniec IP: 195.116.43.* 19.12.07, 17:04
      jestem w 3 klasie gimnazjum. u nas baba od matmy zneca sie nad nami, zadaje nam
      tyle zadan! i to codziennie. za nie odrobienie wpisuje minusy, jak sie uzbiera 4
      to odejmuje 1 punkt od oceny koncowej!!! wezmy pod uwage to, ze nie rozumiem
      matmy, i pisze bzdury... nonsens...
    • Gość: cool12 brak zadań IP: *.eu.org 19.12.07, 17:20
      Jak dla mnie to przełom. Nie wyobrażam sobie świata bez zadań(to zbyt piękne)
    • Gość: ola ola Dzwonek i koniec IP: *.wroclaw.mm.pl 19.12.07, 17:23
      Jeżeli znacząco ograniczy się zadawanie prac domowych ,nasze dzieci szczególnie
      te bardzo ambitne , będą miały więcej czasu na rozwijanie własnych zainteresowań
      i być może tornistry będą znacznie lżejsze !
    • Gość: Sarmata Dzwonek i koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 17:26
      Z całym szacunkiem dla Rzecznika Praw Dziecka P. Olędzkiego, ale ciekaw jestem
      czy nie ucząc sie można sie czegoś nauczyć? Niech P. Olędzki nie robi wody z
      mózgu dzieciakom i ich rodzicom, bo niedługo absolwenci naszych szkół nie bedą
      mieć kompetencji nawet na zmywak w Irlandii.
    • Gość: anonymous Nie praca tylko obowiazek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 17:28
      To nie praca domowa jest nielegalna ale obowiazek szkolny.
      Obowiazek szkolny w 1939 wynosil tylko 3 lata i to pod
      wymuszonym sytuacja po 1918 roku panstwem policyjnym
      Marszalka Pilsudskiego. W prawdziwej RP nalezy zniesc ingerecje
      panstwa w nauczanie dzieci jako pewnego rodzaju obowaizek
      wizowy wobec Polaskich obywateli w ich wlasnym kraju narzucony
      przez USA i ZSSR. USA probuje szantazowac obywateli USA wiele
      lat po ich wieku szkolnym czy skonczyli kakakolwoek szkole
      w Polsce przed studiami w USA podczas gdy nie wymaga zadnych
      szkol i egzaminow nod wlasnych obywateli mogacych studiowac
      bez wyksztalcenia sredniego np. na uczelniach bez tzw.
      akredytacji.
    • Gość: Lisek Dzwonek i koniec IP: *.swidnica.mm.pl 19.12.07, 17:31
      chyba nawet nie trzeba komentowac...:)
      w koncu cos dobrego dzieje sie w tej naszej kochanej (xD) polsce:D
      koles jest zaje***;)
      pozdro dla niego:P
    • Gość: yhhglkguiy Dzwonek i koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 18:00
      całkowicie się zgadzam. precz z pracą domową!!!
    • mark.parker Kiedyś, dawno, dawno temu 19.12.07, 18:33
      obok pojęcia "odrabiać pracę domową" funkcjonowało pojęcie "odrabiać lekcje".
      Otóż lekcje można odrabiać... na lekcjach. Np. zamiast religii, którą każda
      szkoła powinna przesunąć na ostatnią pozycję dnia, uczniowie mogą się zgromadzić
      w "klasie domowej" i tam pod okiem nauczyciela właśnie odrabiać lekcje - jeśli
      trzeba konsultując się z nauczycielem lub kolegami. Lekturę książek należy dalej
      zadawać do domu - niech się dzieciaki uczą, że książka, nie tylko komputer, też
      może być rozrywką.Czy spełniają to kryterium "wiekopomne" dzieła Prusa i
      Zeromskiego? Niektóre tak, inne nie - i te trzeba wycofać z kanonu lektur
      obowiązkowych, gdyż żadnego dziecka nie powinno się zmuszać do czytania gniotów
      literackich, które zniechęcą do czytania w ogóle.
      • Gość: Monika Re: Kiedyś, dawno, dawno temu IP: 64.254.235.* 19.12.07, 18:51
        Praca domowa absolutnie byc powinna, z tym nie bede sie sprzeczac. W
        jakiz inny sposob beda te dzieciaki utrwalac wiadomosci? Tylko
        chodzi o jej rozsadne ilosci. W czasch gdy to ja bylam w szkole
        zakladalo sie, ze wzorowy uczen powinien spedzic okolo dwoch godzin
        dziennie nad ksiazkami(mam na mysli prace domowa) ale niestety zadko
        sie zdazylo abym mogla sie w tak krotkim czasie ze wszystkim
        wyrobic. Nie wliczam w to nawet pisania wypracowan czy czytania
        lektur. A mature zdalam na piatki, wiec sie do oslow nie
        zaliczam,chyba dobrze wiem o czym mowie.
    • gresioo Dzwonek i koniec 19.12.07, 18:49
      Na prawdę śmiać mi się chce, gdy czytam te wszystkie narzekania rodziców
      uczniów, które nie mają czasu na kontakty towarzyskie w środku tygodnia... Albo
      muszą przez 2 godziny dziennie odrabiać prace domowe... Po prostu koszmar.
      Sam przygodę ze szkołą skończyłem 2,5 roku temu. I nigdy nie narzekałem na to,
      że nie mam czasu na kontakty towarzyskie albo rozwijanie zainteresowań. Dwie
      godziny + 7 w szkole (bardzo zawyżona średnia moim zdaniem) to nie jest znowu
      tak dużo, bo zostaje w końcu weekend. Teraz siedzę na uczelni dwa razy w
      tygodniu po 11 godzin + 2 godziny dojazdu. I czy narzekam z tego powodu? Nie, bo
      wiem, że potrzebuję tej nauki.
      Jeśli rodzic ma pretensje do tego, że jest za dużo zadawane dziecku, to może
      czas pomyśleć o zmianie szkoły dla dziecka? Na pewno są szkoły, gdzie dzieci
      mają zadawane w sam raz tyle, żeby dało się to spisać na przerwie.
      Może i programy są przeładowane, może i jest dużo nauki, złe podręczniki etc.,
      ale jednak to sprawia, że nie jest łatwo. A to pomaga wybrać najlepszych i dawać
      im satysfakcję. A bez prac domowych będziemy mieli tabuny ludzi towarzyskich,
      ale z zerową zdolnością do poświęceń i pracy. Poza tym wzrosłaby przestępczość
      wśród nieletnich - większość takich przestępstw to przestępstwa popełnione "z
      nudów".
      • Gość: Dav Re: Dzwonek i koniec IP: *.adsl.inetia.pl 19.12.07, 22:02
        ty chłopie nie mów że masz na studiach 11h +2 h dojazdu bo śmiać mi sie chce.Mój
        kuzyn chodzi na studia i gówn* robi i jeszcze prawko zdaje mówi że "jak chce to
        ide na wykład" lub "siedze se i słucham głupot"
        wiec proszę Cię bez bajek. A co do tego liceum i że miałeś czas to fajne liceum
        miałeś, ciekawe co byś zrobił na moim miejscu (czytaj mój poprzedni post)

        Pozdro
    • Gość: ola Dzwonek i koniec IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.07, 18:52
      aż się recę załamują jak się czyta takie bzdury. przecież to jest
      logiczne, że nauczyciel na lekcji może jedynie wytłumaczyć dane
      zaganienie, dogłębnie zanalizować i naświetlić odpowiedni kierunek
      myślenia. ale, żeby czegoś się nauczyć i utrwalić to co przedstawił
      nam nauczyciel, niezbędne są ćwiczenia w domu i nauka. no i co z
      tego, że dzieci się dużo uczą? ja również się uczę. studiuję 2
      kierunki (prawo i ibs) i do tego mam czas na imprezy 3-4 razy w
      tygodniu. jest czas na naukę, zabawę itp. staram się ograniczyć "nic
      nie robienie na komputerze" i rozwiązywać wtedy zadania, potem się
      pouczyć, i wieczorem jestem gotowa na imprezę. systematyczność
      rozwiązuje wszystko. i chęć. bo można wiele pogodzić, ale trzeba
      chcieć.

      a takie małoletnie bźdźiągwy tylko umieją narzekać. nie dość, że
      gorące nastki wyglądają podobnie do mnie (mam 21 lat) albo starzej,
      to jeszcze w dodatku to jest takie głupie, że aż żal.
      jak nie będzie "przymusu" odrabiania lekcji, to oni się nie nauczą
      niczego. ani systematyczności ani odpowiedzialności. a prace domowe
      pośrednio również tego uczą.
      radziłabym się zastanowić nad tym "wspaniałym" pomysłem. i tak już
      wystarczająco mamy nierobów i analfabetów, którzy uważają, że
      wszystko im się za darmo należy. więcej nam nie trzeba, do tego
      popieranych przez RPU.
    • Gość: Martini Dzwonek i koniec IP: *.cpe.marton.net.pl 19.12.07, 19:13
      KOCHAM GO! KOCHAM TEGO FACETA! TAK! KOCHAM GO!
    • Gość: kijanapunk29 Dzwonek i koniec IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.07, 20:00
      uważam że zadania domowe nie powinny być usunięte tylko zmniejszone
      conajmniej o połowe. gdy nie będzie ich wcale napewno nie będziemy
      tak przygotowani na lekcje a z polskiego zamiast prac domowych
      bedzie więcej spr. uważam jako 17 letniu uczeń liceum że na zadania
      domowe powinny być dodatkowe zajęcia w szkole przykładowo 2 godziny
      z nauczycielem albo poprostu sprowadzone do minimum.
    • Gość: Karol Dzwonek i koniec IP: 80.54.117.* 19.12.07, 20:06
      Praca domowa powinna byc tylko dla ochotników . Wiem bo sam jestem
      uczniem.
    • Gość: krpablo Panie Rzeczniku - BRAWO!!!!! IP: 194.150.98.* 19.12.07, 20:23
      W końcu ktoś się interesuje tym poważnym problemem. Mam wrażenie, że większość wypowiadających się tutaj to nauczyciele, którzy nie mogą się pochwalić żadnymi osiągnięciami...

      Ale do rzeczy:

      2 przykłady z autopsji. Brat - 11 lat, 5 klasa podstawówki. W szkole średnio 6 godzin dziennie. I przynosi 10 stron ćwiczeń z ortografii do zrobienia, 2 strony zadań z matematyki + na deser notatka z przyrody do zrobienia. Choćby nie wiadomo jak się starał, jest już zmęczony siedzeniem w szkole, a roboty bardzo dużo. No ale odsiedzi te 3,5 godziny (no niestety nonstop przy biurku tyle czasu i to nad rzeczami w 90% nieprzydatnymi w życiu WOGÓLE nie da się wysiedzieć), więc o ile wraca ze szkoły o 15.00 mamy już godzinę 18.30. A to dopiero ZADANIE DOMOWE. A tu jutro 2 kartkówki i sprawdzian. I nauczyć się trzeba, bo jak nie to zaległości rosną. kolejne 2 godziny z głowy, mamy już 20.30 i to przy założeniu że nie robimy dłuższych przerw. Więc pozostaje mu się wykąpać, coś przetrącić na kolację i spać.

      Drugi przykład - ja przez 4 lata technikum, 3 gimnazjum i 6 podstawówki. Pamiętam, że w podstawówce (jakieś 10 lat temu) zadawali nam o wiele mniej niż obecnie. JAKOŚ się wyrabialiśmy, zawsze znalazło się czas na jakieś rozrywki czy zajęcia pozalekcyjne. Już od gimnazjum zaczęło się coraz gorzej, w technikum to samo. A w technikum już siedzieliśmy po 8 godzin (np. 10-18), wracaliśmy i dużo roboty i nauka na bieżąco... No ludzie, przecież to nie jest życie!!! A potem się dziwią że wyniki lecą na łeb na szyję.

      A teraz do nauczycieli (niektórych):
      Nie wiem, dlaczego duża ilość z was stosuje instytucję "kartkówki". Przecież to jest jawne łamanie praw ucznia: zapisano, że nie może się odbyć więcej niż 1 sprawdzian dziennie oraz nie więcej niż 2 w tygodniu. A wy co robicie? Nazywacie sprawdziany kartkówkami i robicie swoje, a potem narzekacie, że nikt się nie uczy, a chcących poprawić zbywacie mówiąc że nie macie czasu. Pomijając fakt że 80% nauczycieli powinno wylecieć z pracy m.in. za brak wiedzy lub podejścia, to jednak musicie wiedzieć, że uczeń (już od szkoły średniej, a nawet nieco wcześniej) zaczyna mieć własne sprawy, załatwienia tu i tam, a może i chciałby się dokształcać w tym kierunku, w jakim chce, a nie w takim, jak serwujecie mu wy...
      • Gość: eta Re: Panie Rzeczniku - BRAWO!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 21:35
        Gwoli jasności:sprawdzian obejmuje większą partię materiału i rzeczywiście mogą
        być tylko dwa w tygodniu.Kartkówka to nic innego jak odpytanie z poprzedniej
        lekcji(góra trzech) i wybacz,ale jak ja chodziłam do szkoły to ich nawet nie
        zapowiadano.Teraz- w szkole podstawowej, do której chodzi moja córka kartkówki
        muszą być zapowiadane trzy dnie wcześniej.Jeżeli uczeń systematycznie choćby
        odrabia zadania domowe i czyta temat w podręczniku to napisze,jeżeli tego nie
        robi-zaległości rosną.
        Moja córka jest w szóstej klasie,spędza maksymalnie przy biurku 2 godziny(i to
        jak jest sprawdzian),oprócz tego chodzi na dwa koła i czynnie uprawia
        sport.Chodzi spać o 22.30.da się.
        Ale..nie trwoni czasu na durnych grach i serialach telewizyjnych(co ciekawe,że
        jej słabo uczące się koleżanki znają na pamięć wszystkich bohaterów wszystkich
        możliwych seriali),w sobotę wychodzimy często wspólnie rodzinnie,albo jedziemy
        do znajomych(ich synowie chodzą do szkoły prywatnej,gdzie też jest zadawane,i
        jakoś nikt nie narzeka).
        Ja doprawdy nie wiem skąd to pie..mento,bo obserwuję dzieci swoich znajomych
        i jak na razie NIKT nie narzeka.A jeżeli-to na zbyt wielki luz jaki daje się
        dzieciakom w szkołach,poprawiane w nieskończoność sprawdziany,zaliczanie na
        koniec semestru..brak systematyczności i konsekwencji rodziców i nauczycieli.
        I jak ktoś wcześniej pisał-jeżeli dziecko ZNA tabliczkę mnożenia,to matma zajmie
        mu nie trzy godziny a maksymalnie godzinę(przy wolnym liczeniu i
        sprawdzaniu).Jeśli go nie dopilnowano wcześniej,nie nauczono(a temu służą np.
        zadawane działania do domu) to zajmie mu to 4 godziny.
        A dziecku można pomóc w nauce.Ja też pracuję,a tabliczki mnożenia i odmiany
        przez przypadki uczyłam swoje dzieci w kuchni,przy wspólnym robieniu obiadu,albo
        kolacji.Kwestia organizacji.

        Jakimś cudem moja Starsza córka skończyła renomowane liceum,miała czas na
        koncerty imprezy,hobby..na czytanie.

        a selekcja musi być.jak nie potrafisz,nie pchaj się na afisz.
        • Gość: krpablo Re: Panie Rzeczniku - BRAWO!!!!! IP: 194.150.98.* 19.12.07, 21:52
          Selekcji można dokonywać przez obserwację postępów a nie przez zadręczanie sprawdzianami.

          Chcę poruszyć jeszcze jeden problem: dlaczego uczniowie okradani są z czasu przerwy? Mówią: dzwonek jest dla nauczyciela. Dobrze, ale przerwa jest dla uczniów!!! Rada: nie spóźniać się z byle powodów na lekcję (tak, to dotyczy nauczycieli), a jak już się spóźni, to trudno, przepadło, było załatwiać sprawy wcześniej...
    • Gość: Bam Przemęczenie, Cieżka torba i 3 h na zada N I E ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.07, 20:55
      Niom!

      Zdecydowanie za!

      Moje dzieci przychodzą ze szkoły zmęczone wycięczone... Mają 2 KM do szkoły,
      taszczą ciężkie torby. Mają 8 lekcji... Nauczyciele dajcie Im spokój... Chcę
      żeby moje dziecko było wykształcone ale bez przesady...
      Odrabianie lekcji przez 3 godziny chyba nie jest normalne! Wyluzujcie!

      Pozdrawiam

      BAM
      • guru133 Re: Przemęczenie, Cieżka torba i 3 h na zada N I 19.12.07, 21:37
        Cóż, masz rację, ale tylko częściowo, bo czym innym jest przeładowanie uczniów
        pracami domowymi a czym innym ich całkowite zaniechania. Nie odbijajmy się jak
        pijany od ściany do ściany.
    • kuballa Dzwonek i koniec 19.12.07, 20:57
      I tak i nie, z jednej strony mamy Anglikow ktorzy nie robia nic, nie maja
      zadnych prac domowych i sa szczesliwi, a z drugiej Japonczykow ktorzy juz od
      szkoly podstawowej sa uczeni spac nie wiecej niz 6 godzin bo reszte spedzaja na
      odrabianie lekcji a gdy sa juz starsi na pracy.
      Chyba zapominamy o balansie pracy i wypoczynku. Zgodzilbym sie z matematykami,
      fizykami i jezykowcami ze trzeba zadawac. Co do historykow, biologow, geografow
      i polonistow zabronilbym zadawac cokolwiek wiedza bardzo malo przydatna w
      pozniejszych latach nie wykorzystywana. Czy ktos pamieta na przyklad budowe
      pantofelka? pamietam ze pisalem referat o tym swinstwie ale co pisalem tego juz
      nie pamietam, albo czy pamietacie wszystkich krolow Polski? albo wszystkie
      przypadki nasz jezyk prawdopodobnie jako jedyny ma ich 10. No i po jaka cholere
      nam taka wiedza. wiekszosc programow to bylo wkuc, zdac i zapomniec. co do
      przedmiotow scislych ktore ucza logicznego myslenia to jestem na tak, ale tez
      bez przesady 4 zadania i wystarczy zeby przecwiczyc jakas nowa regule czy sposob
      rozwiazania danego zadania. uwazam ze praca domowa nie powinna zajmowac wiecej
      jak 1,5 godziny.
      Pozdrawiam
      • Gość: dgdg Re: Dzwonek i koniec IP: *.multimo.gtsenergis.pl 20.12.07, 19:02
        >Co do historykow, biologow, geografow
        > i polonistow zabronilbym zadawac cokolwiek wiedza bardzo malo przydatna w
        pozniejszych latach nie wykorzystywana.

        Jezyk ojczysty malo przydatny? Nie wykorzystywany?

        >albo wszystkie
        > przypadki nasz jezyk prawdopodobnie jako jedyny ma ich 10.

        No faktycznie. Nie wykorzystujesz tej wiedzy. Albo raczej po prostu jej nie
        masz. 10 przypadkow w polszczyznie? Od kiedy?? Mnie uczyli ze 7. A, tak dla
        Twojej informacji: w wegierskim jest 29.

        No i po jaka cholere
        > nam taka wiedza.

        W sumie. Wystarczy wiedziec gdzie jest pilot od telewizora...
        Ignorance is bliss.
    • Gość: Belfer Dzwonek i koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 21:26
      Zastanawiam się jak człowiek, który nie rozumie komunikatu dwuwyrazowego "Proszę
      dzwonic" i pod nim puka zawzięcie, przeczytał ze zrozumieniem tak trudny tekst
      jak KONSTYTUCJA RZECZYPOSPOLITEJ???? Tak obrazek zafundowały nam Fakty w dniu 19.12

      A prace domowe? Są konieczne tyle, że nie muszą być ogromne. Po co? po to żeby
      zobaczyć co zostało w głowie po lekcji, utrwalić i wiedzieć czego nie zrozumiałm.

      Inna sprawa to rodzice, którzy fundują dzieciom dodatkowe lekcje angielskiego,
      i czego się tylko da. Dlaczego nie zaczniemy walczyć z tymi nadmiernymi
      ilościami zajęć dodatkowych. Wygodnie zamist zająć się dzieckiem wysyłać je z
      jednych zajęc na drugie?

      Brak czasu uczniowie odczuwają??? tylko z jakiego powodu????
      Mój syn jest maturzystą, jest młodzieżowym radnym, pracuje dla fundacji,
      zorganizował wymianę międzynarodową (mysli o następnej), kręci filmy głównie
      reportażowe, spotyka się z przyjaciółmi i robi całe mnóstwo innych rzeczy, a
      przy tym jego świadectwo z 2 klasy było z paskiem (i nie skórzanym:))
      Średnia ocen na półrocze w klasie maturalnej jest też wysoka. Jednej rzeczy nie
      robi na pewno - nie biega na korki.

      Spójrzmy, czy nasze dzieci i młodzież przypadkiem nie spędzają godzinami czasu
      przed komputerem całkowicie bezużytecznie, albo nie potrafią go sobie po prostu
      zorganizować bo............... przecież rodzice zorganizują go im wysyłając znów
      na jakieś zajęcia.
      A może pociechy..... oszukuja rodziców mówiąc, że szukają materiałów do lekcji
      a zajęte są rozmową na komunikatorach albo graniem w Internecie? Udają że
      odrabiają lekcje a siedzą bezmyslnie przy biurku???


      • Gość: eta Re: Dzwonek i koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 21:41
        Dokładnie tak.Tylko widzisz,łatwiej zrzucić winę na innych,pozbyć się dziecka z
        domu(nadmiar zajęć dodatkowych)itd..itp.

        Pozdrawiam i życzę synowi dalszych sukcesów:)
    • Gość: belfer Re: Dzwonek i koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 21:28
      Zastanawiam się jak człowiek, który nie rozumie komunikatu dwuwyrazowego "Proszę
      dzwonic" i pod nim puka zawzięcie, przeczytał ze zrozumieniem tak trudny tekst
      jak KONSTYTUCJA RZECZYPOSPOLITEJ???? Tak obrazek zafundowały nam Fakty w dniu 19.12

      A prace domowe? Są konieczne tyle, że nie muszą być ogromne. Po co? po to żeby
      zobaczyć co zostało w głowie po lekcji, utrwalić i wiedzieć czego nie zrozumiałm.

      Inna sprawa to rodzice, którzy fundują dzieciom dodatkowe lekcje angielskiego,
      i czego się tylko da. Dlaczego nie zaczniemy walczyć z tymi nadmiernymi
      ilościami zajęć dodatkowych. Wygodnie zamist zająć się dzieckiem wysyłać je z
      jednych zajęc na drugie?

      Brak czasu uczniowie odczuwają??? tylko z jakiego powodu????
      Mój syn jest maturzystą, jest młodzieżowym radnym, pracuje dla fundacji,
      zorganizował wymianę międzynarodową (mysli o następnej), kręci filmy głównie
      reportażowe, spotyka się z przyjaciółmi i robi całe mnóstwo innych rzeczy, a
      przy tym jego świadectwo z 2 klasy było z paskiem (i nie skórzanym:))
      Średnia ocen na półrocze w klasie maturalnej jest też wysoka. Jednej rzeczy nie
      robi na pewno - nie biega na korki.

      Spójrzmy, czy nasze dzieci i młodzież przypadkiem nie spędzają godzinami czasu
      przed komputerem całkowicie bezużytecznie, albo nie potrafią go sobie po prostu
      zorganizować bo............... przecież rodzice zorganizują go im wysyłając znów
      na jakieś zajęcia.
      A może pociechy..... oszukuja rodziców mówiąc, że szukają materiałów do lekcji
      a zajęte są rozmową na komunikatorach albo graniem w Internecie? Udają że
      odrabiają lekcje a siedzą bezmyslnie przy biurku???


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka