Gość: issa07
IP: *.3s.pl
22.01.08, 22:06
W poniedziałek załamałam się dworcem w katowicach. Tzn może nie
samym dworcem co... żeby na dworcu w miescie wojewódzkim nie było
ANI JEDNEGO podjazdu na wózek ?? Mam dorosłe dzieci, więc nie
zwracałam dotychczas na to uwagi. Jednak przekonałam się na własnej
skórze, że wejście na dworzec i na poszczególne perony z 2,5 letnim
dzieckiem w wózku przekracza możliwości zwykłej kobiety. Pokonanie
stromych schodów z wózkiem pod pachą jest wyczynem godnym atlety.
Nie jestem słabą kobietką, ale boleśnie odczuwam efekt tego wysiłku.
Rozumiem, że zarząd PKP jest przekonany iz matka nie powinna
samotnie podrózować z dzieckiem. Rozumiem też, ze zrobienie
podjazdów jest tak kosztownym przedsięwzięciem, że prosciej jest
udawać, że jest to zbędna inwestycja. Tyle się pisze o równości, o
podjazdach dla niepełnosprawnych... XXI wiek, a kobieta z dzieckiem
stoi pod schodami i zastanawia się za co jest ukarana... Na koniec
chciałabym podziękować wszystkim kobietom, które deklarowały chęc
pomocy, bo niestety panowie omijali mnie szerokim łukiem, bojąc się
chyba przemęczenia. Kobiety, borykające się na codzień z róznymi
przeszkodami, wiedzą co znaczy być bezsilną... DZIĘKUJĘ WAM...