Gość: behemot
IP: 77.252.18.*
22.10.09, 23:53
dotknął mnie w imieniny Ireny. Zaparkowałem ci ja swojego bolida
Torro Rosso na trzeżwo, przy krawężniku, zgodnie z przepisami prawa
o ruchu drogowym przy jednej z doskonałych nawierzchniowo ulic
naszego grodu o wdzięcznej nazwie jednego z kresowych miast.
Następnie z nadobną Ireną wsiedliśmy do jej bolidu znanego pod nazwą
Sauber i aczwórką śmignęliśmy do Breslau obchodzić święto. Obchody
przeciągli się ździebko wśród polonii lwowskiej do dnia następnego,
no i też procenty musiały wyparować. Wróciliśmy dnia następnego w
godzinach wieczornych lub późnonocnych jak kto woli. No i co się
okazuje. Że oto mój pojazd stoi sobie spokojnie acz niezgodnie z
przepisami o czym poinformował mnie sierżant Policji Państwowej Pan
Bęben zostawiając za wycieraczką dokument stosowny i wzywający mnie
do osobistego stawiennictwa na Powolnego. No żesz karwasz mać i w
doopę węża, że zacytuję Paździocha. Idę wzdłuż ulicy szukać jakiegoś
znaku, którego zakaz złamałem. Uszedłem spory kawałek i rzeczywiście
na słupie z nazwą ulicy powieszono znak zakazu parkowania i postoju.
Po prawej stronie zgodnie z przepisami.No ale go nie było jak
stawiałem auto. Idę w drugą stronę ulicy mijając sznur szmochodów z
wezwaniami na szybach. Nadobna Irena wyje ze śmiechu. Dochodzę do
drugiej strony i rzeczywiście jest drugi znak po lewej stronie tego
samego zabraniający. Ziemia pod nim jeszcze świeża wskazująca na
niedawne go wkopanie. No jasny gwint to mnie załatwili drogowcy.
Biorę dokument przed oczy wzmocnione szkłami i PRL wraca, że zbiera
się na pawia. Wzywają w charakterze podejrzanego, świadka,
rzeczoznawcy, w sprawie (brak sygnatury), wzywają markę samochodu i
jego numer. Pieczątka nagłówkowa miejskiej komendy świadczy, że to
dokument Państwowej Policji, choć blankiet z peerelu i jasność
przekazu taka sama. Do tego dochodzi pouczenie co grozi za olanie
wezwania w charakterze podejrzanego, świadka, rzeczoznawcy. No
strach parkować. Pozostawisz auto, przyjadą chłopaki wkopią znaki za
nimi gliniarze... i dobrze że nie odholowali na policyjny parking.
No i co teraz robić drodzy drajwerzy i drajwerki?