Gość: członek byłej Rady
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
28.04.11, 12:30
Byłem już raz członkiem Rady Osiedla i zawsze interesowałem sie pracami rady i samorządów w spółdzielni. Ale czasy sie tak zmieniają, że człowiek nie obejrzał się i stwierdził że coś nie jest tak z tą demokracją spółdzielczą. W czerwcu bdą kolejne walne a tu jak zwykle cisza i spokój. Mam dużo pretensji do wszystkich rad ,że ta demokracja spółdzielcza to odbywa sie jak w mafii. O kandydatach nic nie wiemy i sie nie dowiemy. Sami kandydaci nie mają żadnych rekomendacji od nikogo. kto ich zgłasza nikt nie wie. Chodzą słuchy ,że zawsze prezes sam sobie dobierał radnych i to najlepiej emerytów bo zawsze cicho siedzą i cieszą się z dodatku do emerytury. Dlatego postanowiłem, że w tym roku na walne nie pójdę bo nie ma po co. Wszystko ma byc juz ustalone a ci co zgłoszą się z sali to najczęściej przepadają. Sama frekwencja jest bardzo niska, bo ludzie chyba wiedzą, że to tylko na pokaz z tymi zebraniami. Prezes zamiast zrobić jedno zebranie to robi na osiedlach aby zaufani mogli lepiej manipulować ludzmi. A jedno zebranie przy tak niskiej frekwencji to oszędność w spółdzielni. Jest jeszcze innych powodów aby zerwać ze zwyczajem chodzenoa na zebrania ale to chyba szkoda o tym pisać. Zebrania w Przyszłości nie mają nic z demokracją a raczej przypominaja mafijne ustawienia ludzi. Jeśli chodzi o frekwancje to jeszcze dodam, że na początku to jest po około 100 członków spółdzielni a jak maja głosować nad absolutorium dal zarządu to zostają naj wytrwalsi ludzie prezesa. I tak jest od zawsze. Oczywiście głosują tak jak jest ustalone. Nie warto brać udziału w takich imprezach o chyba ludzie to zrozumieli.