Dodaj do ulubionych

Autor "Glosariusza Regionalnego" odpowiada

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.04, 20:15
Rozumiem,ze autor moze miec pretensje za nie zachowanie wobec niego
elemetarnych zasad dobrego wychowania .Widocznie z Ameryki nie odczuwa sie
miejscowych emocji. powolywanie sie na brak reakcji opinii historycznej z
USA czy Wloch to jednak dla ludzi z tych ziem prowokacja i to obojetnie czy
polakow przesiedlenców ,polakow autochtonow,utochtonow niemców czy
osiedlonych przed II wojna niemcow.Smutne ze srodowisku naukowym które niby
promieniuje na region mamy "takie autorytety ".Przepraszam ale moja
przegladarka nie wy[wietle na tej stronie polskich znakow .
Obserwuj wątek
    • Gość: Albert Żołna Re: Autor "Glosariusza Regionalnego" odpowiada IP: 62.233.201.* 26.05.04, 13:50
      Nie chodzi o to, co autor głosi (choć ja się z tym nie zgadzam), ale o to, że
      próbował przemycić to tylnymi drzwiami w słowniczku dla samorządowców.
      Niezaleznie od tego, że tezy te publikował wcześniej, rewizjonistyczne "pranie
      mózgów" samorządowców nie jest czymś, co powinno być finansowane z pieniędzy
      publicznych. A ponadto w tej książeczce (czytałem ją) jest wiele innych błędów,
      w tym rzeczowych.
      • Gość: czytałem Re: Autor "Glosariusza Regionalnego" odpowiada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.04, 15:14
        Tłumaczenie pana doktora jest idiotyczne i sprowadza się do stwierdzenia -
        puściłem bąka u babci na imieninach, ale przecież to nie problem, bo w moim
        domu wietrzyłem (nawalił w Glosariuszu, ale do wyjaśnień odsyła do innych
        wydawtnictw). Prawda jest taka, że facet nie rozumie swojej gafy, albo osiągnął
        już taki poziom bufonady i nadęcia, że nie jest w stanie przyznać się do błędu.
        A to już wystarczy za wszelki komentarz i wyznacznik jego poziomu. Swoją drogą -
        skoro uniwerek go nie chciał ani na politologii, ani na filologii i przyjęto
        go wyłącznie z polecenia układziku rządzącego regionem, to po diabła wysyłali
        takie "cuś" na zagraniczne staże. Sprawa druga - facet twierdzi, że jest
        pracownikiem dydaktycznym - bardzo się cieszę, że moje dziecko nie studiuje na
        takiej uczelni, która tego typu ludzi dopuszcza do młodzieży i pozwala im
        opowiadać dyrdymały pod pretekstem "nauki". Pan doktor ma ewidentne braki
        warsztatowe i metodologiczne. Ilość publikacji, na które się powołuje nie jest
        szczerze mówiąc jakimś wyznacznikiem.
        • Gość: Raubritter Re: Autor "Glosariusza Regionalnego" odpowiada IP: *.compromis.pl 26.05.04, 20:52
          Braki to masz ty i to poważne. Nikt faceta nie wysyłał na staż - pisze, że jest
          na stypendium. I tego stypendium nie przynał mu żaden prowincjonalny opolski
          uniwersytet czy inna karykatura instytucji naukowej. Pracownik naukowo -
          dydaktyczny to nie to samo co pracownik dydaktyczny. A wyznacznikiem jest nie
          tylko ilość ale przede wszystkim miejsce publikacji. Odpowiedź Kamuselli jest
          miażdżąca dla opolskiego uniwersytetu.
          • Gość: z boku Re: Autor "Glosariusza Regionalnego" odpowiada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.04, 21:44
            Mosz recht. Jest miażdżąca, bo takie barachło jak doktorek zatrudnili tylko
            dlatego, że były naciski ze strony polityków opolskich. Przyznali się do tego
            członkowie rady wydziału UO. Może nie? A skąd ty wiesz, w jakim trybie dostał
            to stypendium? Widzialeś jego dokumenty? CZy załatwiał to jako naukowiec, czy
            też poparł swoją "naukowe" dosier pisamami, jakie to odpowiedzialne stanowiska
            pełnił ;-) O ile dobrze pamiętam, to w swojej "miażdżącej" krytyce pan doktor
            przyznał,że pewien udział w jego eksporcie do USA miał jego wydział. Jeżeli
            tak, to brzydko robi plując na swoich dobroczyńców. Chociaż - sory - czytając
            jego rewelacyjny warsztatowo dodatek do glosariusza zapominam że wyznaje
            zasadę, iż relatywizm jest czymś zupełnie naturalnym zgodnie z zasadą głoszoną
            przez samorodnego przodka pana doktora - jak Kalemu ukraść krowę to źle, jak
            Kali ukradnie, to dobrze. Pyrsk chłopie
            • Gość: Raubritter Re: Autor "Glosariusza Regionalnego" odpowiada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.05.04, 22:58
              Kompleksów na forum nie wyleczysz, podobnie jak pracownicy prowincjonalnej
              uczelni nie wyleczą ich śliniąc się w lokalnej prasie. Owo "barachło", któremu
              pewnie czegoś zazdrościsz, publikowało w renomowanych polskich i zagranicznych
              czasopismach - to też załatwiła mu wspaniała opolska Alma Mater albo lokalni
              politycy? Jeżeli chcesz wiedzięc w jakim trybie dostaje się stypendia
              zagraniczne, wejdź na strony internetowe odpowiednich instytucji (np. DAAD).
              • Gość: xx Re: Autor "Glosariusza Regionalnego" odpowiada IP: 129.88.69.* 27.05.04, 11:41
                Stypendium to zaden wskaznik. Roznie z nimi bywa.

                Dla Pana Dra miazdzace jest to co sam napisal - jednostronnie i
                nieodpowiedzialnie, w stylu w sam pasujacym do calkiem innej czesci Europy -
                mam na mysli Balkany z ich nacjonalistycznym zacietrzezwieniem.
                • Gość: Raubritter Re: Autor "Glosariusza Regionalnego" odpowiada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.04, 14:29
                  A gdzie to Kamusella się zacietrzewia? Ja widzę zacietrzewienie w wypowiedziach
                  jego oponentów.
                  • Gość: xx Re: Autor "Glosariusza Regionalnego" odpowiada IP: 129.88.69.* 27.05.04, 16:31
                    Ja nie stwierdzilem ze Kamusela sie zacietrzewia.

                    Kamusela po prostu prowokuje z zimna krwia - dla zdobycia poklasku czy z innej
                    przyczyny, wywlekajac kolejny raz upiory nacjonalizmu po obu stronach.
    • Gość: belfer Re: Autor "Glosariusza Regionalnego" odpowiada IP: *.local.pl / 195.117.123.* 26.05.04, 23:30
      A dużych liter też ?
      Polacy, Niemcy - to z dużej litery...
      • Gość: Ginter prawo międzynarodowe IP: *.dark.art.pl 27.05.04, 07:45
        Niech mi ktoś tu z tych naukowców wytłumaczy jak to właściwie było w świetle
        prawa międzynarodowego. Co Pan Kamusella tak rewizjonistycznego napisał ?
        Tłumaczenie profesorów UO jest cieniutkie (tak jak cały uniwersytet).
        • Gość: xx Re: prawo międzynarodowe IP: 129.88.69.* 27.05.04, 11:50
          Byla i wciaz mimo tego ze jestesmy w UE razem z Niemcami - polska i niemiecka
          racja stanu. Nie sa one tozsame.

          Autor w oficjalnym wydaniu sygnowanym przez polskie wladze samorzadowe
          zaprezentowal jednostronnie niemiecka racje stanu. Na tym polega problem.

          To nie ma nic wspolnego z publikacja naukowa - zreszta w takiej publikacji
          pokazuje sie wszystkie stanowiska - to elementarny wymog uczciwosci naukowej.
          Na taka uczciwosc i obiektywnosc Pana dra nie bylo juz stac.



          • Gość: Raubritter Re: prawo międzynarodowe IP: *.compromis.pl 27.05.04, 14:33
            Z nauką najwyraźniej masz tyle wspólnego, że w twoim przypadku poszła w las. W
            pracy naukowej nie prezentuje się bynajmniej wszystkich interpretacji faktów
            (tych interpretacji jest często bardzo wiele). W tym przypadku publikacja nie
            miała charakteru naukowego więc tym bardziej na autorze nie spoczywał taki
            obowiązek.
            • Gość: xx Re: prawo międzynarodowe IP: 129.88.69.* 27.05.04, 16:28
              Jestem akurat pracownikiem naukowym, co prawda z dziedziny informatyki, ale to
              nie zmienia niczego - nauka jest jedna.

              Wiec powtarzam:

              W porzadnej pracy naukowej powinny byc przedstawione reprezentatywne
              stanowiska, fakty, osiagniecia itd. w sposob jak najbardziej obiektywny.
              To podstawowy wymog.

              Dr Kamusela o czyms takim nie ma oczywiscie pojecia - jemu wystarczy
              przedstawienie stanowiska jednej strony. To sporo o nim mowi jako o "wybitnym
              naukowcu" z miedzynarodowym autorytetem.

              Mowisz ze praca nie ma charakteru naukowego ? Ok ale niech wtedy prezentuje
              swoje stanowiska w calkiem innych publikacjach - na pewno nie tych
              finansowanych przez polskiego podatnika.

              Dodam ze w tych konkretnych warunkac Slaska Opolskiego taka jednostronnosc ma
              charakter swiadomej prowokacji. I to mu sie rzeczywiscie udalo - tyle ze z
              nauka czy obiektywizmem nie ma to nic wspolnego.



              • Gość: Raubritter Re: prawo międzynarodowe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.04, 20:20
                Nauka niby jedna ale dyscypliny całkiem różne. Nauką ścisłą historia na pewno
                nie jest. Kamusella nie pisał pracy na temat sporów wokół prawnego stanu ziem
                na wschód od Odry i Nysy Łużyckiej. Przyjął interpretację dominującą na
                zachodzie. W wywiadzie z Sawczukiem ten przynał mu tak naprawdę rację. Wynika z
                niego, że granica wymagała jezcze formalnego zatwierdzenia. Co do tego nie było
                wątpliwości. Częśc polityków zachodnioniemieckich tę tymczasowość traktowała
                jako furtkę do negocjowania przebiegu granicy jednak Kamusella ani słowem nie
                zasugerował że z tą interpretacją się zgadza.
            • Gość: autor Re: prawo międzynarodowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.04, 17:26
              Panie R. panu brakuje nie tylko wiedzy o elementarnych zasadach przedstawiania
              różnych poglądów w pracach naukowych ale i zwykłej kindersztuby i wyczucia
              sytuacji. Już na pierwszym roku studiów dziennikarskich poucza się przyszłych
              autorów różnorakich tekstów, by nawet dla kucharek pisali uczciwie, prosto i
              logicznie. Skoro pan doktor przedstawiał poglądy prawne strony niemieckiej (i
              tylko jej) na kwestie tzw. ziem odzyskanych, to powinien ze zwykłej uczciwości
              to zaznaczyć. Nie zrobił tego, dzięki czemu czytelnik tej "popularnej"
              książeczki dowiedział się z firmowanej w jakiś sposób m.in. przez NTO i urząd
              marszałkowski publikacji, iż Śląsk faktycznie do 1991 roku był częścią
              wschodnich ziem niemieckich administrowanych tymczasowo przez Polskę i ZSRR.
              Skoro pan nie rozumiesz tak prostej rzeczy, to się zamknij - bo swoimi
              debilnymi "intelektualnymi" wygibasami tylko ludzi denerwujesz. Do
              Schopenhauera to ci daleko, a i erystykę stosuje się z umiarem. Denerwujesz, bo
              nie można dyskutować z człowiekiem pozbawionym jakiegokolwiek poczucia
              krytycyzmu wobec siebie. Nadęty bufon lub nasączony jadem nienawiści - jakiej
              to sam sobie człowieku odpowiedz (jeżeli potrafisz, w co osobiście wątpię) Z
              Bogiem i zacznij się człowieku leczyć, bo sobie lub innym jaką krzywdę
              wyrządzisz. Zawsze będzie szkoda.
              • Gość: Raubritter Re: prawo międzynarodowe IP: *.compromis.pl 27.05.04, 18:52
                To było już ostateczne wypróżnienie czy masz jeszcze coś do dodania? Jeżeli już
                się uspokoiłeś po tym ataku, proponuję przyjąć do wiadomości co następuje:
                - Kamusella nie jest dziennikarzem a jego tekst nie ma charakteru
                publicystycznego
                - jego interpretacja stanu prawnego do 1991 roku jak ktoś już na forum słusznie
                napisał nie jest interpretacją wyłącznie niemiecką ale przeważąjącą na całym
                Zachodzie w okresie przed 1989

                Proponuję porzucić swój myślowy grajdół i uświadomić sobie, że swiat nie myślał
                pod dyktando Polski Ludowej i Kamusella też nie musi. Bogiem sobie gęby nie
                wycieraj bo brzmi to równie fałszywie jak w ustach księdza Rydzyka.

                PS. Ciekawe, że nikogo z was nie rażą publikacje w których jest tylko wschodnia
                (polsko-sowiecka) interpretacja stanu prawnego po 1945 r. Przypomina się
                niejaki Kali.
                • Gość: autor Re: prawo międzynarodowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.04, 20:03
                  Kamusella nie jest dziennikarz, to nie był tekst publicystyczny, to nie był
                  tekst naukowy, bo to był.... Facet, walnij się czymś ciężkim w łeb i kończ -
                  wstydu oszczędź, boś tak samo odporny na logikę i normy wszelakie jak jakiś
                  czekista albo inny SA -man.
                  • Gość: Raubritter Re: prawo międzynarodowe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.04, 20:12
                    A słyszałeś o tekstach popularno-naukowych? Pienisz się jak Persil, o pardon,
                    to niemiecki produkt, załóżmy... Dosia. Jeżeli jesteś autorem to co najwyżej
                    donosów. Tak więc odwdzięczając się powinienem porównać cię do konfidenta
                    Gestapo albo KGB.
                    • Gość: autor Re: prawo międzynarodowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.04, 00:39
                      popularno-naukowe jak nie przymierzając jakość Aldika. Skoro naukowe, to
                      dodatek statystyczny z Glosariusza nie spełnia kryteriów obowiązujących tego
                      typu publikacje. Jak na popularne, to zupełna kiszka, bo napisane językiem
                      drętwym i bez wymaganych sztuką objaśnień. Co do dosi, to chyba też niemiecki
                      wyrób. Odwdzięczać mi się nie musisz, bo pewnemu gatunkowi osób nie podaję
                      ręki, bo na to nie zasługują. Kończę z tobą tę gadkę, boś niezdolny do
                      dyskusji, a jedynie do pyskówki, a mnie tego typu zabawy nie interesują. Na
                      koniec - za GW - konsul Niemiec powiedział, że są idioci, którzy nie rozumieją
                      złożoności stosunków polsko-niemieckich. Na końcu była konkluzja, że jeden z
                      nich jest ze Strzelec Opolskich. Chyba nie tylko. Żegnam i nie ma obaw 0 już
                      nie zawitam do tego wątku. Trzeba się szanować
                • Gość: maksik Re: prawo międzynarodowe IP: *.citysat.com.pl / *.citysat.com.pl 27.05.04, 20:10
                  Raubritter masz całkowitą rację.
                  Gdy ktoś jest pewny swych praw, to nad drobiazgami przechodzi nie zwracjąc na
                  nie uwagi. Widocznie pewna grupa ludzi musi się jednak stale utwierdzać w prawie
                  własności do tych ziem, i każda wzmianka negująca polską 1000-letnią własność
                  tych ziem jest dla nich szokiem. Historia jest faktem samym w sobie i nie można
                  jej interpretować. A kto się uczył troszkę historii ten wie jak było.
                  • Gość: Ginter Re: prawo międzynarodowe IP: *.dark.art.pl 27.05.04, 20:49
                    Można się uczyć historii po opolsku, gdzie lokalny guru historii prof. Marek ,
                    (swego czasu rektor) wykłada kłamstwa i nikt się nie burzył. Spolonizował
                    histrię, opowiadał bajki.
                    A efekty jego absolwentów widać nawet na tym forum.
                    • stefan_ems Re: prawo międzynarodowe 27.05.04, 21:19
                      Szok i przerażenie! Tak można skomentować reakcje poniektórych (i to nie tylko
                      na tym forum) w związku z pryśnięciem kolejnego polskiego mitu odwiecznej
                      polskości Górnego Śląska.
                    • Gość: xx Re: prawo międzynarodowe IP: 129.88.69.* 28.05.04, 10:00
                      Tyle tylko ze Prof. Marek jest stad - jest rdzennym Slazakiem z dziada
                      pradziada. Wsrod przodkow ma Marka z Jemielnicy, ktory juz w XIX-wieku bronil
                      polskosci na tych ziemiach.

                      On nie pojawil sie znikad, ani nie zostal zawieziony. Reprzezentuje wazna czesc
                      historii tej ziemii.
                      • chrisi.f Re: prawo międzynarodowe 28.05.04, 17:17
                        Z tym Markiem z imelnicy to Ci sie udalo.
                        Niektorzy nie wiedza czy on wogule istnial a tu prosze wujek zyje.
                        marek Prawy postac wymyslona przez komone Slaski janosik co walczyl o polske
                  • Gość: Polak Re: prawo międzynarodowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.04, 00:30
                    A kto tu panowie Raubittery i inne Gintery twierdzi, że Śląsk od tysiącleci był
                    polski? Coś się wam w głowach pomieszało i przypisujecie ludziom tezy, których
                    nie wygłosili. On taki sam był przez tysiąclecie polski, jak i niemiecki, choć
                    to być może też jest wam trudno przyjąć do wiadomości. W prawie nie musimy się
                    utwierdzać, bo od tego jest instytucja państwa, które istnienie staracie się
                    negować. Macie tylko fuksa, że wśród Polaków niewielu jest takich którzy
                    rozumieją potrzebę istnienia mocnego bytu państwowego i zamiast egzekwować
                    własne prawo silą się na bycie bardziej papieskim od papieża w lizaniu tyłków
                    każdemu, kto pomacha im przed nosem jakimś "europejskim" papierem, którego
                    zresztą sam nie przestrzega. Przykład? Proszę bardzo - za niedaleką granicą
                    Niemcy tną dotacje dla Serbo-łużyczan. Mniejszości na tyle niewygodnej - dla
                    was pewnie także - że jest dowodem istnienia dużych skupis - o zgrozo -
                    ludności słowiańskiej także po tamtej stronie Odry. Skąd to wiadomo? Zamiast
                    wdychać swoje mądrości i doktora Kamuselli można było się wybrać do Kamienia
                    Śląskiego, gdzie obradowała federacja organizacji mniejszości z całej Europy
                    (głównie niemieckich) zaniepokojonych postawą państwa niemieckiego. Tak tak to
                    nie pomyłka. A nazwisko Jaksa z Kopanicy coś wam mówi - teraz to dzielnica
                    Koepenick w starodawnym mieście niemieckim Berlin. chle, chłe, chłe -
                    niemieckim. Tyle tylko, że w odróżnieniu od was nie zamierzam kwestionować
                    niemieckości tamtych ziem i suwerenności państwa niemieckiego na tamtym
                    terenie. Co do szoku . Który to debil twierdzi, że na Śląsku zawsze była
                    Polska? Tak nie było i tego uczą w polskich szkołach i nie potrzebujemy do tego
                    pouczeń z waszej strony, a już na pewno cieniutkich i 'rewelacyjnych" opracowań
                    pana doktora K.
                • Gość: xx Re: prawo międzynarodowe IP: 129.88.69.* 28.05.04, 09:54
                  Ja na Slasku Opolsim przezylem 20 lat i troche go poznalem.
                  Sporo sie tez nauczylem.

                  Na szczescie nie nauczylem sie braku szacunku dla innych i bieglosci w
                  obrazaniu innych - nie przejda mi przez gardlo slowka w
                  rodzaju "wyproznienie", "grajdol" pod adresem oponenta. Sporo podrozuje tez po
                  swiecie i zobaczylem ze podobnie mysla normalnie cywilizowani ludzie w
                  Niemczech, Francji czy Hiszpanii.

                  Z przykroscia patrze wiec jak na moim rodzinnym Slasku Opolskim - jestem
                  Polakiem, ale tutaj sie urodzilem i wychowalem - atmosfere usiluja zdominowac
                  ludzie tacy jak Raubritter -jednostronni i nieobiektywni, widzacy tylko
                  swoiscie pojmowana racje jednej strony.

                  • Gość: Raubritter Re: prawo międzynarodowe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.05.04, 20:59
                    Cóż za święte oburzenie. Przyjrzyj się wypowiedziom autora. Nie zamierzam się z
                    chamem bawić w kurtuazję, bo to strata czasu. Widzę rację jednej strony bo
                    tylko jedna strona racje przedsdtawiła. Nie muszę się z nimi zgadzać ale ataki
                    personalne na Kamusellę zamiast merytorycznej dyskusji to dowód słabości i
                    głupoty.
    • Gość: MIeszaniec Re: Autor "Glosariusza Regionalnego" odpowiada IP: 217.173.202.* 27.05.04, 23:00
      Rzekłoby się nic dodać, nic ująć. Amerykańskie autorytety od historii Śląska.
      Dodam, że na nic tłumaczenia formalne. Istotą nie są komentarze, bibliografie i
      konteksty. Słowo posiane, czas zbierać owoce.
      • Gość: Judyta Re: Autor "Glosariusza Regionalnego" odpowiada IP: 217.33.48.* 28.05.04, 10:51
        Ja naprawde nie rozumiem o co ten caly halas. Facet napisal ksiazke, w ktorej
        przedstawil temat z wybranej przez siebie strony. Nie napisal zadnych bajek,
        tylko przedstawil sprawe z jednej perspektywy. Z jego wypowiedzi wynika, ze nie
        jest osoba kompletnie zidiociala ani niedouczona, acz moze odrobine
        zakompleksiona. Kazdy kto ma troszke oleju w glowie po przeczytaniu ksiazki
        mialby pytania odnosnie kontrowersyjnych fragmentow i odwolalby sie do
        dokumentow potwierdzajacych/negujacych/klaryfikujacych te kontrowersje. Jesli
        nagromadzono by odpowiednia ilosc skarg, ze ksiazka jest niedokladna i nalezy
        dodac uzupelnienia czy wyjasnienia, wtedy nalezaloby sie zglosic do wydawcy i
        zaprezentowac argumenty. Jesli wydawca i Dr Kamusella nie chcieliby ksiazki
        poprawiac, to ludzie przestaliby ja kupowac bo jest niedokladna. Koniec kropka,
        skonczona zwrotka. Przeciez to nie jest sprawa prokuratury!!! Zyjemy w
        demokracji i mamy wolnosc slowa. Jesli ktos nawet wypisywalby bzdury, to ma do
        tego prawo. Tylko wtedy zbankrutuje bo kot bedzie bzdury czytal? Niestety
        pokutuje w nas wciaz przeswiadczenie, ze mozgi trzeba prac i ustawiac odgornie
        i lubujemy sie a zarzadzeniach, prokuraturach i robimy z igly widly. Przeciez
        kazdy Polak potrafi myslec za siebie, prawda?

        Musze sie przyznac ze ostatnie wydarzenia na Opolszczyznie mnie dosc poruszyly.
        Poruszyly swoja glupota i niepotrzebnoscia. Rozmawialam o tych wydarzeniach z
        moimi przyjaciolmi, wsrod ktorych znalezli sie Amerykanie, Anglicy,
        Irlandczycy, Libanczycy i Wlosi. Wszyscy, zgodnym chorem zareagowali na cale
        zamieszanie smiechem i jedynym pytaniem jakie mi zadano to czy my w Polsce nie
        mamy wiekszych problemow?....
        • Gość: MIeszaniec Re: Autor "Glosariusza Regionalnego" odpowiada IP: 217.173.202.* 28.05.04, 16:18
          Swój punkt widzenia można prezentować w wielu miejscach.
          N.p. na forum internetowym.
          Zważ dziewczyno, że to nie była prywatna publikacja pana Kamuselli, tylko
          wydawnictwo pod egidą władz państwoych i samorządowych (też państwowych) o
          charakterze propagandowym.

          W kwestii czy treści w książce są sprawą prokuratury, czy też nie - oceni sama
          prokuratura. Od tego ona jest.

          Na koniec warto zauważyć, że w jednym czasie, w pierwszym tygodniu obecności
          Polski w UE nastąpiło spiętrzenie różnego rodzaju kontrowersji o charakterze
          antypolskim, płynącym ze strony środowisk niemieckich, więc trudno się dziwić
          reakcjom zarówno władz, jak i zwykłych ludzi.
          Przez polskie środowiska o charakterze narodowym, a nawet przez osoby o
          tolerancyjnym nastawieniu splot tych wydarzeń jest traktowany jako sondowanie
          oficjalnych polskich reakcji. Brak takich reakcji oznaczałby słabość i
          zachęcałby do dalszych prowokacji i narastaniu konfliktu.
          Na szczęście tacy ludzie jak pan marszałek Galla z mniejszości niemieckiej
          zachowują się w tej sytuacji bardzo przytomnie i odpowiedzialnie.
          Równie odpowiedzialnie zachował się RAŚ, odcinając się od pewnych treści z
          książki Jerczyńskiego.
          • judyta8 Re: Autor "Glosariusza Regionalnego" odpowiada 28.05.04, 16:58
            Gość portalu: MIeszaniec napisał(a):

            > Swój punkt widzenia można prezentować w wielu miejscach.
            > N.p. na forum internetowym.
            > Zważ dziewczyno, że to nie była prywatna publikacja pana Kamuselli, tylko
            > wydawnictwo pod egidą władz państwoych i samorządowych (też państwowych) o
            > charakterze propagandowym.

            W takim razie owe "wladze" byly zbyt leniwe, czy nie wiedzialy, ze jesli
            firmuja jakies wydawnictwo to powinny sie zainteresowac co bedzie w nim
            napisane zanim sie ukaze?...


            >
            > W kwestii czy treści w książce są sprawą prokuratury, czy też nie - oceni
            sama
            > prokuratura. Od tego ona jest.

            Prokurature jest od tego, zeby zajmowac sie przestepstwami. Ale taka juz nasza
            polska mentalnosc, ze malostkami zajmujemy sie do upojenia, a powazne sprawy,
            chocby narkomania nieletnich, zostaje odlogiem...

            >
            > Na koniec warto zauważyć, że w jednym czasie, w pierwszym tygodniu obecności
            > Polski w UE nastąpiło spiętrzenie różnego rodzaju kontrowersji o charakterze
            > antypolskim, płynącym ze strony środowisk niemieckich, więc trudno się dziwić
            > reakcjom zarówno władz, jak i zwykłych ludzi.

            "Spietrzenie kontrowersji" nastapilo dzieki mediom i "krzykaczom". Samo w sobie
            ukazanie sie Glosariusza czy innych ksiazek nie mialoby az takiego oddzwieku
            gdyby nie nasi pseudo-dziennikarze.


            > Przez polskie środowiska o charakterze narodowym, a nawet przez osoby o
            > tolerancyjnym nastawieniu splot tych wydarzeń jest traktowany jako sondowanie
            > oficjalnych polskich reakcji. Brak takich reakcji oznaczałby słabość i
            > zachęcałby do dalszych prowokacji i narastaniu konfliktu.

            Nigdy sie jeszcze nie spotkalam z tym, zeby brak reakcji sprzyjal "narastaniu
            konfliktow". Raczej przeciwnie, brak reakcji z reguly powoduje wymarcie
            konfliktu. Jezeli Pan mi teraz nie odpisze to nasza roznica zdan umrze sama z
            siebie. Swoja droga ciekawe skad w niektorych rodakach tyle strachu? Pamietni
            rozbiorow nie patrzymy na obecna sytuacje polityczna swiata a zwlaszcza Europy,
            tylko podnosimy krzyk na widok jakiejkolwiek kontrowersji bo sie boimy ze kilka
            osob o skrajnych pogladach moze nas zmiazdzyc?.... Wnisek dla mnie z tego
            jeden: Jesli chcemy zby nas w Unii Europejskiej traktowano powaznie, musimy sie
            nauczyc powsciagliwosci i dyplomacji. I to szybko.

            • Gość: MIeszaniec Re: Autor "Glosariusza Regionalnego" odpowiada IP: 217.173.202.* 28.05.04, 20:00
              1. Rzeczywiście władze państwowe nie popisały się.
              Wypadałoby, żeby ktokolwiek przeczytał przed publikacją,
              lub przynajmniej przed dystrybucją.
              2. Dziennikarze oczywista żerują na każdej sensacji.
              Nieźle się w maju "obłowili".
              A to godło zdjęte, a to Kamusella, a to Jerczyński,
              a już najbardziej na skandalu maturalnym.
              3. Myślę, że działanie prokuratury na zasadzie zera tolerancji jest bardziej
              skuteczne niż nadawanie priorytetów. Ta ostatnia polityka prowadzi z reguły do
              powstania obszarów, w których łamanie prawa staje się absolutnie bezkarne. Weź
              pod uwagę chociażby kwitnący wandalizm. Poza tym w państwie demokratycznym o
              ile prokuratura nie wszczyna postępowania z urzędu, to każdy obywatel ma prawo
              złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa i tak się stało i w tym
              przypadku. Mnie też czasami denerwuje, kiedy dewotki składają co rusz
              zawiadomienie o obrazie uczuć religijnych, ale szanuję to prawo jako wartość
              bezwzględną.
              4. Dyplomacja daje efekty w połaczeniu ze stanowczością. Histeria nie jest
              wskazana w żadnym wypadku, stanowczość i konsekwencja - w każdym.
              Zresztą w kwestii pana Kamuselli nie ma potrzeby dyplomacji,
              bo w zasadzie mamy wspólny front z jednej strony i jednostkę z drugiej.








Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka