Gość: chwwd
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
21.08.12, 05:40
Pan Jacek Konopacki ciekawie przybliża historię tego uroczego w latach 60. zakątka. Wszystko na "A" w tamtym miejscu było świetne: Albatros, Arlekin, Agata ...(długonoga) !
W 1975 r. zmarł dyrektor Instytutu Śląskiego i PZPR połasiła się na budowany dla tej naukowej placówki gmach Domu Społecznego. W planach miał to byc 200 osobowy osrodek badawczy zajmujący się stosunkami międzynarodowymi (kwestia niemiecka a świat). To czego nie chciano zrobić dla naukowców zrobiono dla siebie: dobudowano skrzydło nie na wielka bibliotekę lecz na salę posiedzeń Plenum. W 1981 r. POP PZPR w Instytucie Sląskim razem z instytutową Solidarnością zawalczyła o budynek z sukcesem ! Dzieki światłej decyzji wojewody Mikołajewicza IŚL odzyskał gmach przy Piastowskiej a WSP otrzymała resztę. Dziś Instytut schodzi na psy. Dowodem na to jest obsadzenie funkcji dyrektora przez kierowniczkę archiwum, p. mgr X. Jej zadaniem będzie zapewne zapieczętowanie dorobku, uporządkowane przekazanie go do lamusa. Instytut zamienia się w lodową nie tyle piwnicę co pustynię.
A bez co to? Bez głupotę tych wszystkich marszałków wojewodów, ministrów etc.! Pilnowanie własnej michy? Tak ! Pilnowanie interesu społecznego? Nie !