Gość: Matrix
IP: 82.160.19.*
13.07.05, 11:44
/źródło "NIE" 11.07.2005/
"Szkoda,że państwo tego nie widzą.Sposoby i osoby rozpieprzające Polskie
Radio w Opolu".
Radio Opole miało opinię jednej z najlepszych rozgłośni regionalnych
Polskiego Radia.Jego siłą była profesjonalna kadra
dziennikarska oraz kompetentne kierownictwo. Było tak do czasu, gdy w 2002
r. rada nadzorcza wybrała nowy zarząd.
Prezesem został Bogusław Nierenberg,znany dziennikarz telewizyjny,były
działacz SLD i radny wojewódzki.
Człowiek Oli
Nierenberg przyjaźnił się z Aleksandrą Jakubowską i jej mężem.Publicznie
obnosił się ze znajomością z Olą,
prowadził z nią długie rozmowy telefoniczne. Będąc w Opolu Jakubowscy
często nocowali u Nierenberga.W prowincjonalnym mieście
tak eksponowana zażyłość z posłanką, która była na politycznym topie, to
był wielki plus.Gdy aresztowano męża Jakubowskiej
zamieszanego w aferę łapówkarską przy ubezpieczaniu Elektrowni Opole, a
prokuratura ujawniła, że telefon posłanki był na podsłuchu,
Nierenberg wpadł w popłoch. Zaczął unikać radia,przestał przychodzić do
pracy wykorzystując zwolnienia lekarskie lub urlop.
Oprócz zażyłości z Jakubowskimi Nierenberg zasłynął także z
nierównowagi.Jak głosi plotka, latem zeszłego roku prezes ujebał się
w trzy dupy w rozgłośni.Wsiadł na rower, nie ujechał jednak daleko, bo
przypieprzył w mur. Doznał skomplikowanego złamania ręki.
Poszedł na wielomiesięczne zwolnienie lekarskie.Miejscowa prasa
przyuważyła, że w tym samym czasie, gdy był na zwolnieniu
i dostawał zasiłek z ZUS, dorabiał w prywatnej szkole. Wybuchł skandal, a
prezes musiał zwrócić prawie 30 tys. zł.
W tym samym czasie wydał w formie zarządzenia Kartę Etyczną Radia Opole, w
której zobowiązał wszystkich pracowników - pod rygorem
naruszenia obowiązków pracowniczych - do moralnego postępowania.
Wesoła ferajna
Zastępcami moralnego Nierenberga w randze wiceprezesów są: Paweł Frącz,
który odpowiada za sprawy techniczne, oraz Marcin Wiecha -
od spraw ekonomiczno-finansowych. Panowie nie mają zbyt wielkiego pojęcia
o pracy, ale mają za to odpowiedni rodowód polityczny.
Frącz jest byłym aktywistą AWS-owskiej młodzieżówki Ruchu Młodych. Teraz
kręci się koło PiS. Na stołek wiceprezesa trafił wprost
z nauczycielskiej posady w technikum. Natomiast Wiecha, kojarzony z PSL
(był członkiem tej partii),wcześniej pracował
w małomiasteczkowym urzędzie gminy.Aby przed zbliżającymi się wyborami
parlamentarnymi mieć swojego człowieka, który mógłby
bezpośrednio czuwać nad programem radia, zarząd ogłosił konkurs na
stanowisko zastępcy redaktora naczelnego-dyrektora programu.
Wygrał Tomasz Drabot,absolwent teologii - specjalność katecheta - który
krótko pracował w katolickim Radiu Plus. W komisji
konkursowej, która wybrała katechetę, zasiadał Jarosław Najmoła,
wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej Radia Opole i jednocześnie
szef "Solidarności" w TVP. Z podstawowej profesji strażak! Idźmy dalej.
Utworzono w rozgłośni specjalne stanowisko kierownika
biura organizacyjno-prawnego. Otrzymał je Piotr Semak, nauczyciel fikołków
i aktywista PiS. Wczesniej Semak pracował w urzędzie
wojewódzkim, skąd go wypieprzono za umyślne przekroczenie dyscypliny
finansów. Był też dyrektorem Miejskiego Zarządu Obiektów
Rekreacyjnych w Opolu. Ze stołka zrezygnował, gdy przyszli ratuszowi
kotrolerzy odkryli,że obiecał ludziom pracę,
ale z obietnicy się nie wywiązał. Miasto musiało wypłacić
odszkodowania.Semak tak pilnie wywiązuje się z obowiązków,że wszystkie
przetargi są unieważniane. Za to regularnie uczestniczy w partyjnych
nasiadówkach PiSuaru, które odbywają się na terenie rozgłośni.
Ogólnopolskim newsem była informacja o tym,że Nierenberg zatrudnił jako
szefa redakcji muzycznej Pawła Kukiza.Znany showmen,
choć pracuje równy rok, to w robocie pojawił się kilka razy. Podwładnym
rzucił na stół listę z utworami, które mają puszczać,
i tyle go było widać. Przez pewien czas robotę jako ilustrator muzyczny
znalazł w rozgłośni... gitarzysta z zespołu Kukiza, którego
też nikt nie widział w pracy. Barwne towarzystwo radiowe uzupełnia równie
wyjątkowa rada nadzorcza. Przewodniczącym rady jest
Wojciech Płażalski, były pracownik Kancelarii Prezydenta RP, powiązany z
Ordynacką. Wiceprzewodniczącym jest wspomniany już
strażak Najmoła. Członkowie to Czesław Berkowski,zaginiony od kilku
miesięcy i poszukiwany przez prokuraturę dyrektor biura poselskiego
Jakubowskiej ("NIE" nr 8/2005), Aniela Bukała działaczka PSL i Lech Rubisz
pracownik naukowy Uniwersytetu Opolskiego.
Na wariackich papierach
Jak wygląda radio pod kierownictwem takich fachowców? Rozpieprzono
kompletnie ramówkę, która składa się teraz głównie z reklam,
konkursów i głupawej muzyki.Kiedyś w jednym dniu nadawano dziesięć
dźwięków,teraz jeden. Nie ma wejść na żywo. Likwiduje się
audycje.Na przykład niedawno zlikwidowano cieszącą się popularnością
audycję ze znanym poetą Harrym Dudą. Przy tym
oszukuje się słuchaczy,że muzykę przygotowuje Paweł Kukiz. Faktycznie
robią to "oprawcy" muzyczni. Zapowiedzi, które rzekomo
są na żywo, odtwarza się z taśmy. Zrzyna się cudze pomysły.Hitem tego lata
ma być konkurs "Poszukiwacze zaginionej arki".
Jest to nic innego jak znana wszystkim "Inwazja mocy" radia RMF FM, w
wydaniu lokalnym. Spieprzono nawet zakup wozu transmisyjnego.
Wygląda na to,że kupiono zwykły furgon,a następnie zamontowano osprzęt.
Nie przewidziano jednak,że samochód jest za mały
i ugina się pod ciężarem. Aby się nie połamał, technicy podtrzymują go
lewarkiem. Rada nadzorcza i poszczególni jej członkowie
wpieprzają się w kompetencje zarządu, co jest niezgodne z kodeksem
handlowym. Na przykład członek rady nadzorczej i jednocześnie
pracownik naukowy uniwersytetu Opolskiego Lech Rubisz jest w komisji
konkursowej, która przyjmuje do pracy na etaty dziennikarskie
pięć panienek. Okazuje sie,że są to to jego studentki. Innym razem rada
nakazuje utworzyć zarządowi specjalne stanowisko
dyrektora ds. personalnych, chociaż nigdy w rozgłośni takiego stanowiska
nie było i nie jest - jak wielu sadzi - wcale potrzebne.
Zastępca redaktora naczelnego uczy dzienikarskiego rzemiosła stażystów.
Oczywiście bierze za to dodatkową kasę. Kasę, też ekstra,
dostają prezesi radia. Nie dość,że maja maksymalne pensje w granicach
12-14 tys. zł, to co roku otrzymują nagrody. W zeszłym
tygodniu wiceprezesi dostali po około 35.tys. zł, a Nierenberg ponad 42
tys. Nie przelewa się za to zwykłym dziennikarzom.
Obcięto im ryczałty samochodowe, a przyznano dodatkowe...prezesom. Za byle
gó.. opie.. się dziennikarzy nawet w trakcie
prowadzenia programów. Ludzie zaczynają się wkurzać. Każdy się jednak boi
podskoczyć, by nie wylecieć na pysk. A ruch kadrowy
jest wielki. Normą jest zatrudnianie ludzi bez doświadczenia od razu na
etatach bez zwyczajowej współpracy, których się po
kilku miesiącach wypieprza, by przyjąć nowych.
Nie gadamy z "NIE"
chcieliśmy porozmawiać z prezesem Nierenbergiem.Przez asystentkę wyznaczył
nam spotkanie. Na chwilę przed umówioną godziną
asystentka zadzwoniła mówiąc,że ze spotkania nici, gdyż prezes właśnie
wyjechał do Warszawy-do ministerstwa Skarbu i KRRiTV(!).
Sprawdziliśmy,Nierenberg nie miał tam żadnych spotkań.Poszliśmy więc do
niego do domu. Sąsiadka powiedziała, że przed chwilą
widziała prezesa. Dzwoniliśmy, pukaliśmy, ale Nierenberg nie chciał
otworzyć drzwi. Nie odbierał też telefonu. Następnego dnia
odwiedziliśmy prezesa ponownie. Syn powiedział,że tato gdzieś jest, ale
nie wie gdzie. W recepcji rozgłośni usłyszeliśmy,
że prezes ma właśnie spotkanie z członkami zarządu,kolejne krętactwo.
Nierenberg siedział w knajpie, ktora miesci sie na tyłach
rozgłośni, w towarzystwie Jarosława Najmoły.
-Może porozmawiamy?
-Jestem po godzinach pracy,więc nie będę z panem rozmawiać - odparł prazes
publicznego radia.
-To może umówimy się jutro lub pojutrze?
-Nie mamy o czym rozmawiać.Proszę przygotować pytania na piśmie.Do
widzenia.
-To może pan wiceprzewo