Gość: Agaton
IP: 213.251.136.*
20.10.02, 22:37
Rozmowa z rektorem Uniwersytetu Opolskiego
Rozmawiała Beata Łabutin 17-10-2002
Beata Łabutin: Czy wiedział pan o skreśleniu z listy studentów Tomasza
Kwiatka z administracji?
Prof. Józef Musielok: Dowiedziałem się o tym we wtorek.
Czy interesował się pan tym jakoś specjalnie?
- Nie. To nie leży w zakresie moich obowiązków.
Czy nie uważa pan, że skreślenie Kwiatka może mieć związek z jego publicznym
żądaniem usunięcia z uczelni profesora Stanisława Dolaty?
- Nie wiem, czy tu jest związek, trudno odczytać intencje. Przypuszczam, że
student nie dopełnił jakichś formalności. Skoro dziekan pisze, że ktoś został
skreślony, to wie, co pisze.
Czy każdy student, któremu brakuje wpisu w indeksie, jest skreślany z listy
studentów?
- Każdy student powinien znać regulamin. Jeśli nie uzyskał wpisu w
przewidzianym terminie, powinien się zwrócić do dziekana z prośbą o wpis
warunkowy. Jeśli nie przyszedł po warunek, to dziekan łamie prawo nie
skreślając go.
Czy istnieje formalny obowiązek poinformowania studenta o skreśleniu go z
listy? Tomasz Kwiatek twierdzi, że dowiedział się o tym z prasy.
- Powiem tak: jeśli student wiedział, że ostateczny termin uzyskania wpisu
mija np. 10 października, to pozostaje w błędzie, jeśli 12 myśli, że jeszcze
jest studentem. Praktyka jest taka, że na tablicy w dziekanacie wywiesza się
nazwiska osób skreślonych.
Czy zaangażuje się pan w sprawę jako rektor? Czy rozmawiał pan z Tomaszem
Kwiatkiem?
- Zastanawiam się, czy nie zaprosić go na rozmowę, rozważam to jeszcze, bo
nie wiem, czy warto. Uważam, że niedopuszczalne jest nagłaśnianie listu
adresowanego do mnie, zanim ja, czyli adresat, go otrzymam. Nie wiem, czy
powinienem rozmawiać z tym studentem. Zwłaszcza że nie było żadnych skarg na
pracę profesora Dolaty jako naukowca i wykładowcy. Nie mam żadnych powodów,
by podejmować jakieś formalne kroki. Jeśli jego udziałem w życiu publicznym
zajmie się prokuratura - zareaguję.