Dodaj do ulubionych

Bank stracił ponad pół miliona

IP: *.chello.pl 04.10.08, 17:56
"Nie popełniłem żadnego przestępstwa, gdyż jako naczelnik wydziału kredytów
opiniowałem decyzje, ale to dyrektor je zatwierdzał - przekonywał."

Zaproponowali stanowisko. Powiedzieli, że do obowiązków będzie należało to i
to, między innymi pilnowanie interesów banku przez kontrolę procesu
przyznawania kredytów i eliminowanie klientów niewiarygodnych, co w sumie w
przypadku naczelnika wydziału kredytów nie jest dziwnym obowiązkiem. Dali
pieniądze za taką robotę. Pewnie niemałe. Ustanowili jeszcze kolejny szczebel
nadzoru - dyrektora. Pracownik zbiera wnioski kredytowe i dokumenty od
potencjalnego kredytobiorcy, opracowuje materiały, dokonuje oceny zdolności
kredytowej. Nad pracownikiem bezpośrednio czuwa naczelnik wydziału - by ściśle
kontrolować, czy pracownik nie popełnia błędu i nie kombinuje. Po naczelnikach
jeszcze dyrektor wszystko powinien sprawdzić. Ale on ma dalszą drogę do
szczegółów, niż naczelnik.

Nie bardzo rozumiem, jak w tej sytuacji naczelnik wydziału może twierdzić, że
to nie on jest winien straty, jaką poniósł bank, udzielając złego kredytu. To
za co brał pieniądze? Za podlewanie kwiatów w gabinecie?
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka