Gość: Lejak
IP: *.chello.pl
28.08.09, 22:14
No to gratuluję panie Stanisławie, ja muszę jeździć wolniej, żeby do pracy zajechać w takim stanie, by bez prysznica i przebierania się móc funkcjonować między ludźmi: w zasadzie na codzień w małym, stałym gronie współpracowników, ale w każdej chwili być może w obcym towarzystwie, reprezentując firmę, co przecież zobowiązuje. Dlatego mnie proporcjonalnie idzie dużo wolniej. Natomiast sposób jazdy mam bardzo podobny do Pańskiego: często dokonuję wyboru między bezsensownymi przepisami (chodnik) a ryzykiem (jezdnia), pamiętając, by nigdy żaden pieszy nie miał przeze mnie kłopotów tam, gdzie formalnie rowerem nie powinienem się poruszać. Tam ja jestem gościem, pieszy gospodarzem. Staram się wówczas wobec pieszych zachowywać tak, jak chciałbym, żeby kierowcy zachowywali się wobec mnie, gdy poruszam się po jezdni (i jak ja jadąc blachosmrodem staram się zachowywać wobec rowerzystów).