r.richelieu
04.01.06, 15:22
W ostatnich dniach wreszczcie te suche, sękate klępy i wiotkie, pajęczynowe
jętki nabrały niecodzienych manier. Po rozebraniu się do naga późną jesienią
stały takie, no. Jedne żebrały o litość, inne hardo wystawiały na widok swoje
golizny. A tu surprajz, bo wszystkie bez wyjątku doczekały się futer z
białych lisów, białych norek, białych tchórzofretek, i nawet zgodnie z ledwie
co przebyłą modą tupią już nie gołymi, ale obutymi w niedźwiedziowe mukluksy
stopami. I patrzą jedna na drugą, bo sękata klępa nosi lisy, a wiotka
pajęczyna futro z mysich psiutek i się chuda zastanawia po grzyba było jej
odchudzanie. Nic to, widziały swoje koleżanki jeszcze za dziesiątą chudą czy
sękatą, bo poprzez nagość widać było po horyzont. Teraz w tych swoich futrach
nie widzą dalej niż do najbliższej i ich też nie widać. Co za głupota,
goliznę widać z daleka, choć chciały ją schować, teraz w futrach chcą się
pokazać i nie mogą na szerszą skalę. Chyba, że gdy jakiś zabłądzi w alkowę
jej i jej najbliższych koleżanek, to już wpadł, nie wyjdzie bez zapłodnienia
nieziemskim nastrojem.
Tak strasznie długo trzeba czekać na kameralność w białym wydaniu, a kiedy
już powstanie, to niech się schowają te jasnozielone szyfony, intensywnie
zielone atłasy i rude krepy. I nich się schowają ekolodzy, w zimie nie można
w szyfonach, atłasach i krepie.