croyance
15.11.07, 12:18
Wyszlam wczoraj z domu na wazne, jednak nie bardzo oficjalne
spotkanie. Ubrana bylam - przynajmniej w swoim odczuciu -
odpowiednio. Czarna spodnica zakrywajaca kolana, cieliste rajstopy,
czarne buty na lekkim obcasie, do tego koszula, zakiet i plaszcz
(probowalam znalezc zdjecie plaszcza na stronie Debenhams, ale nie
udalo sie; w kazdym razie, klasyczny, 3/4, z paskiem w talii, w
czarno-bialo kratke z czerwona nitka (nie pepitke!).
Jak wychodzilam z domu, bylo dosc cieplo, swiecilo slonce, bez
problemow dotarlam na miejsce.
Tak czy siak, spotkanie sie udalo, ale kiedy wracalam do domu, nagle
zrobilo sie okropnie zimno. Drzalam jak lisc, a moje eleganckie
buciki okazaly sie niewystarczajace. Do domu mialam kawalek drogi,
autobusu nie bylo widac, a juz kiedys lezalam w szpitalu z
zapaleniem jajnikow. Coz bylo robic - postanowilam kupic cos
cieplego. Ale, ze zamykano juz sklepy, a okolica, w ktorej sie
przesiadalam, byla dosc odludna, jedyna mozliwoscia byl maly sklepik
gospodarstwa domowego, w ktorym mieli jedynie brazowe, meskie
skarpety.
I coz - kupilam te skarpety, wcisnelam na nie szpilki, i tak
wracalam do domu. Wygladalam glupio, ale bylo mi cieplo. Nikt na
mnie nie zwrocil uwagi, tylko jedna pani sie milo usmiechnela.
Zdarzaly Wam sie kiedys takie przygody? A moze same widzialyscie
kogos, po czyim wygladzie mozna bylo poznac, ze doznal odziezowego
wypadku? Ja widzialam kiedys w Gdansku, w zimie, dziewczyne zakutana
w futerko, czapke, szalik, spodnie, ktora na stopach miala
przerazliwie grube welniane skarpety, a na nie cieniutkie sandalki z
rzemykow. Jasne bylo, ze to nie stylizacja, tylko po prostu musiala
gdzies dojechac, a buty jej szlag trafil. Pewnie wracala do domu.
Jestem ciekawa, czy Wy mialyscie takie przygody, a moze widzialyscie
kogos niegustownie ubranego z innych przyczyn niz brak gustu?