Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    złodzieje

    29.04.08, 00:20
    Byłam dziś w Arkadii i kupiłam komplet bielizny w intimissimi. Nastepnie
    udałam się do łazienki. Kiedy myłam ręce zadzwonił telefon, zabrałam wszystkie
    rzeczy oprocz torebki z bielizną i wyszłam. Po kilku minutach zorientowałam
    się, że czegoś Mi brakuje i wróciłam. Patrzę- JEST! Uśmiechnęłam się do
    siebie, bo nie lubię nic gubić...
    ale z ciekawości zajrzałam do środka- ZOSTAł TYLKO KATALOG...
    Rozumiem, Mój bląd i roztargnienie, ale w życiu nie przyszłoby Mi na myśl, aby
    kraść samą zawartość torebki, która była zaklejona, następnie zakleić ją
    spowrotem i odstawić na miejsce.
    Oby temu pasztetowi pękła gumka w majtkach!
    Obserwuj wątek
      • ansag Re: złodzieje 29.04.08, 00:27
        Ale chamstwo :/

        Jakiś czas temu, w zimę, byłam na zakupach z moją siostrą i kupiła sobie świetny
        golf. Później poszłyśmy do przymierzalni, do jeszcze jednego sklepu i z
        roztargnienia/pośpiechu zostawiła tam torebkę z golfem.
        Ledwo wyszłyśmy ze sklepu, jak zorientowałyśmy się, że nie wzięłyśmy torebki -
        trwało to może 30 sekund. Wróciłyśmy po nią, ale już jej nie było...

        P.S. To też było w Arkadii.
      • alex_koz Re: złodzieje 29.04.08, 09:01
        koledze z kolei przydarzyla sie taka sytuacja:
        przymoierzal w zara garnitur, jakis sweter i jeszcze kilka ciuchow,
        byl ze swoja dziewczyna, ktora mu rozne ciuchy donosila, on
        przymierzal, mysleli co by tu kupic. w przymierzalni oczwiscie
        powiesil swoja kurtke, w kieszeni ktorej mial komorke.
        jak wyszedl ze sklepu to komorki nie bylo. oczywiscie nikt nic nie
        widzial, kamer rzekomo nie ma etc.

        a potem sie ludzie dziwia, ze ja nie zostawiam w przymierzalni
        swojej torebki nawet na 30sekund, a moja mama uwaza ze jestem
        przewrazliwiona.
      • ensoleillement Re: złodzieje 29.04.08, 10:27
        złodziej to złodziej, cham jak sama nazwa wskazuje:/
      • anastazjag Re: złodzieje 29.04.08, 10:38
        > ale z ciekawości zajrzałam do środka- ZOSTAł TYLKO KATALOG...
        > Rozumiem, Mój bląd i roztargnienie, ale w życiu nie przyszłoby Mi na myśl, aby
        > kraść samą zawartość torebki, która była zaklejona, następnie zakleić ją
        > spowrotem i odstawić na miejsce.

        No bo to byl myslacy zlodziej;)
        Jak by zabral torebke, to by zostal latwo pzylapany:)

        A tak na serio, to wspolczuje. W calym moim zyciu jeszcze nikt mi niczego nie
        ukradl.
        • anastazjag Re: złodzieje 29.04.08, 10:41
          A teraz mie sie cos przypomnialo. Mieszkalam kiedys w akademiku. Moja
          wspollokatorka zrobila pranie i powiesila ubrania na suszarce na korytarzu kolo
          drzwi do naszego pokoju. Ukradli jej wszystko, nawet majtki.
          • hotally Re: złodzieje 29.04.08, 11:23
            co za prostactwo...
          • alex_koz Re: złodzieje 29.04.08, 11:40
            z podobny opowiesci.
            podczas zeszlorocznych wakacji ukradziono mi majtki od stroju
            kapielowego, przezylam szok i wsciekla bylam, tym bardziej ze ten
            stroj zakupilam doslowanie 3 dni przed wyjazdem na wakacjach!!
            po powrocie z plazy rozlozylam reczniki i stroj przez naszymi
            domkiem - caly kompleks hotelowy skladal sie z bungalowow - przed
            kazdym z domkow byly rozlozone reczniki, stroje kapielowe, akcesoria
            do plywania, klapki etc., wyszlam na kolacje, a po powrocie szok,
            zginely majtki. nie wiem czy to byl jakis glupi zart nastolatkow czy
            jakiegos zboczonego oszoloma, ale wyobrazcie sobie moj gniew!
            ludzie sa jednak nienormalni.
            • hotally Re: złodzieje 29.04.08, 11:49
              a moze odlecialy z wiatrem?
              • alex_koz Re: złodzieje 29.04.08, 11:55
                hotally napisała:

                > a moze odlecialy z wiatrem?
                >

                no istnieje takie prawdopodobienstwo, jak jeden do miliona bym
                powiedziala:)) dosc magicznie by odlecialy, skoro lezaly na krzesle
                zaraz obok gory od stroju, a gora zostala.
                oczywiscie, obeszlam wszystkie okoliczne domki, sciezki, krzaki, ale
                ani widu ani sluchu.
          • lobelia1 Skąd ja to znam... 29.04.08, 21:20
            Kiedy mieszkałam w akademiku, kradzieże odzieży z suszarni były
            plagą, ginęło wszystko, łącznie z bielizną. Osobiście mnie to akurat
            nie dotknęło, za to moja współspaczka wróciła kiedyś zrozpaczona, bo
            zrobiła duże pranie i ktoś ukradł jej wszystkie biustonosze. Do dziś
            nie wiem, czy to jakis zboczony fetyszysta czy zwykły złodziej
            (ubrania typu bluzy czy spodnie też ginęły...).
            Mnie za to skradziono w akademiku ze wspólnej kuchni patelnię z
            rybami na obiad. Zostawiłam je dosłownie na chwilę, zaniosłam do
            pokoju ugotowane ziemniaki i coś tam jeszcze, na patelnię już
            zabrakło mi ręki, a kiedy wróciłam nie było ani ryb ani patelni...
            Wywiesiłysmy potem z koleżankami wielkie ogłoszenie-apel do
            złodzieja, żeby chociaż patelnię oddał, ale nie poskutkowało... :-)
      • kitler1 Re: złodzieje 29.04.08, 11:54
        szczerze wspolczuje. milion lat temu w tramwaju ktos wyciagnal mi swiezo
        naladowana karte miejska z kieszeni plaszcza i przezywam to do dzisiaj ;).

        dla rownowagi dwie pozytywne historie:
        kilka lat temu robilam zakupy w duzym domu towarowym. na jednym ze stoisk
        mierzylam sukienki, mialam juz wtedy przy sobie kilka toreb. w koncu zadnej nie
        kupilam i poszlam dalej. nie zuwazylam, ze w przebieralni zostawilam najmniejsza
        torebke, z gotowka, wszystkimi kartami i paszportem. bardzo sie zdziwilam, kiedy
        po jakichs 20 min, w drugim koncu sklepu dopadla mnie zdyszana sprzedawczyni z
        moja torebka w rekach ;).

        i z naszego ogrodka - zazwyczaj komorka pozostawiona gdzies na 30 sekund to
        komorka stracona (znalam tez zreszta osobe, ktora po prostu przywlaszczyla sobie
        zostawiona w klubie komorke, nie widzac w tym nic nagannego). jakis czas temu
        bylam w klubie, siedzialam przy stoliku z grupa ludzi bardziej i mniej
        znajomych. w pewnym momencie zauwazylam komorke, ktora od dluzszego czasu nikt
        sie nie interesowal. wypytalam wszystkich siedzacych, ale nikt sie do niej nie
        przyznal. postanowilam wiec miec ja na oku i czekac, az zglosi sie wlasciciel. w
        pewnym momencie podszedl chlopak, ktory tanczyl obok - myslalam, ze on jest
        wlascicielem, ale okazalo sie, ze po prostu tez zauwazyl porzucona komorke -
        zaczal wypytywac o nia stojacych obok, odebral, gdy zadzwonila i kazal sie
        zawolac, kiedy sie zglosi potencjalny wlasciciel. w sumie dluga historia, bo
        chlopak potem zniknal, ale komorka w koncu trafila do wlasciciela. troche to
        odnowilo moja wiare w ludzi ;).
        • kitler1 Re: złodzieje 29.04.08, 11:57
          * z naszego PODWORKA.
      • pinkee Re: złodzieje 29.04.08, 12:51
        To ja też opowiem o moich przygodach, które na szczęście zakończyły
        się szczęśliwie:) Miejsce akcji - Poznań:p

        1. Dawno temu, tak gdzieś przed 6 laty, poszłam sobie z chłopakiem
        do Inter Marche po krzyżówki. Popatrzyłam, nie było tych co
        chciałam, więc wyszliśmy. Po paru minutach się zorientowałam, że nie
        mam ze sobą torebki z dokumentami/pieniędzmi itd. Chłopak poleciał z
        powrotem do marketu i co się okazało? Torebka leżała nietknięta przy
        stoisku z krzyżówkami. Ufffff, ale ulgę czułam;)

        2. Kupiłam sobie w Plazie ładną bluzeczkę, po drodze do domu
        wstąpiłam na chwilę do warzywniaka. W domu chcę obejrzeć mój nowy
        nabytek, a tu torby z bluzką nie ma! Została w warzywniaku!
        Poleciałam szybko z powrotem i była:)

        3. Mam takie fajne rękawiczki, skórzane, ale na wierzchu mają taką
        niby czarną sierść, pani w sklepie mówiła, że to kozia, ale coś nie
        wierzę za bardzo...No w każdym razie trochę kosztowały, więc nie
        chciałabym ich zgubić. Jechaliśmy gdzieś zimą z chłopakiem, wypadły
        mi z auta przy wysiadaniu...nawet nie zauważyłam...Wieczorem idziemy
        do auta z powrotem, a rękawiczki zatknięte za wycieraczkę:DDD ale
        się cieszyłam!

        4. No i mój hit:
        Byłam jeszcze w podstawówce wtedy...mama wysłała mnie po chleb do
        osiedlowego marketu. Chleb kupiłam, a jakże, tylko że go zostawiłam
        w wózku:) Wróciłam do domu bez niczego i dopiero jak mama spytała,
        gdzie chleb, to zauważyłam, że go nie mam :)))
        • anastazjag Re: złodzieje 29.04.08, 13:04
          To ja Cie teraz przebije;)
          Wracam kiedys z uczelni do akademika. Naprawde bardzo rzadko zdarza mi sie byc
          roztargiona, nieuwazna, nic nie gubie, rzadko zdarza mi sie cos zapomniec.
          Niedaleko akademika wchodze do sklepu po chleb. Musialam byc naprawde bardzo
          zmeczona tego dnia, bo wyszlam ze sklepu z koszykiem, takim sklepowym,
          podrecznym, metalowym. W srodku z chlebem oczywiscie. Cala droge do akademika
          sie nie zorietowalam, ze mam ten koszyk. Tylko ludzie na ulicy tak jakos dziwnie
          na mnie patrzyli, a ja zastanawialam sie, dlaczego ci ludzie tak dziwnie a mnie
          patrza. Gdy weszlam do mojego pokoju w akademiku, to wspollokatorki niemal z
          krzesel ze smiechu pospadaly :)
          Koszyka juz nie odnioslam do sklepu:)
          • kinky5 Re: złodzieje 29.04.08, 16:32
            Moj maz potrafi byc bardzo roztrzepany....
            Pewnego pieknego razu wybral sie do pracy samochodem, a
            wrocil...autobusem...bo zapomnial o tym ze przyjechal samochodem.
      • magdaksp Re: złodzieje 29.04.08, 14:14
        to teraz wypatruj na allegro czy ktos nie wystawi tego kompletu.
        poza tym mnie nigdy nie okradziono na szczescie:)
      • ayya Re: złodzieje 29.04.08, 14:34
        Kiedyś miałam zwyczaj wieszać na strychu u siebie na klatce wypraną
        bieliznę i stamtąd zniknęły mi dwa staniki Triumpha - jeden
        odkupiłam sobie, ale drugiego bardzo żałowałam, bo nie sposób było
        już go dostać. Ale mam nauczkę, żeby pilnować ciuchów powieszonych
        nawet na zamkniętym strychu.

        A z takich zabawniejszych historii, to kiedyś mierzyłam buty w
        Bacie, oba z pary i poszłam w nich do lustra parę metrów dalej
        zostawiając moje buty przy krzesełku. Jakaś dziewczyna chwilę
        później zaczęła je przymierzać, bo myślała, że są na sprzedaż (tak
        przynajmniej powiedziała, może chciała ukraść, nie wiem) :DD
        • kochanica-francuza hehe ayya 29.04.08, 18:33
          klientka oglądała moją torebkę, którą postawiłam na podłodze w sklepie (ciężka
          była cholernie). nie wiem, co chciała, ale uznałam, że to dobrze - mogę im
          zaproponować tę torebkę w komis ;-) (był to tzw. luksusowy lumpeks)
        • mallina Re: złodzieje 29.04.08, 19:23
          z butami to mi sie dwa(!)razy przytrafilo to samo:
          mierzylam dwie rozne pary butow, obie ciemne i takie podobne jakos do siebie:-)
          wieczorem wyciagam z pudla, a tam po jendym bucie z kazdej pary..
          nie martwilam sie tym, bo przeciez im musialo tez zalezec na wymianie:-)
          bylam chwile przed otwarceim i jak mnie zobaczono od razu wiedziano po co przyszlam.

          a w tym roku podobnie - po jakichs 3 dniach chcialam wyjsc w nowych butach, a tu
          dwa lewe..pani ekspedientka tak tymi butami mieszala.
          poszlam i wymienilam bez problemu.
          niby nie ma czym sie w takiej sytuacji stresowac, ale czlowiek sie dziwnie czuje
          gdy wyciaga dwa rozne buty z pudelka.
      • martamwmw Re: złodzieje 29.04.08, 14:58
        Mnie się na szczęście przytrafiła historia z dobrym zakończeniem.

        Telefon wypadł mi w auli na wykładzie i został gdzieś na krześle, może pod. W
        każdym razie został ;). Zorientowałam się dopiero w drodze do domu. Zadzwoniłam
        z mamy telefonu do siebie, odebrał jakis koles z roku wyżej i umówił sie żeby mi
        oddac. Pojechalam z powrotem na uczelnie, odebrałam i mam ;).

        Taka sama sytuacja zdarzyła mi sie jeszcze w liceum, tyle że to ja z koleżanką
        znalazłyśmy telefon w łazience. Zadzwoniłyśmy z tego telefonu pod numer "Mama",
        zapytałyśmy z której klasy jest właścicielka i oddałyśmy.

        Kilka osób powiedziało potem coś w stylu, że skoro znalazłyśmy to powinno bys
        nasze, ale nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, kiedy mam możliwość oddania i
        tego nei zrobić. Ah uczciwa ja taka ;).
        • kinky5 Re: złodzieje 29.04.08, 16:50
          Ja w zyciu znalazlam chyba z 5 telefonow. Ostatnio z tydzien temu
          blackberry na parkingu pod IKEA. Oczywiscie oddalam go do Lost and
          Found.
          Ale zdazylo mi sie znalesc telefon w Polsce, gdzies w okolicach
          Doliny do Bialego, Zakopane. Z braku Lost and Found zaczelam dzwonic
          pod "DOM", nikt nie odbieral. Wiec stwierdzilam ze trzeba sie
          uzbroic w cierpliwosc, kiedy wlasciciel zauwazy brak w.w.
          Widzialam jednego chlopaka, ktory wygladal jakby czegos szukal,
          zapytalam sie go czy to przypadkiem zgubil telefon. Oczywiscie, co
          wkurzylo mnie jak diabli stwierdzil ze nie, ale jak znalazlam to
          moge mu dac te komorke....szczyt chamstwa!!!
          Po niedlugiej chwili zadzwonil telefon, odebralam, grzecznie
          powiedzialam halo. Z drugiej strony slyszalam cala rodzine, ktora
          zajeta byla poszukiwaniami....wiec zaczelam krzyczec do sluchawki,
          chyba wystraszylam cala faune TPN. Ale w koncu sie udalo i bez
          problemow oddalam telefon wlascicielce.

          W tym roku, bylismy na nartach. Moj roztrzepany maz (patrz kilka
          postow wyzej) zapakowal wszystko za wyjatkiem naszych kijkow (swoje
          nowe kijki kupil dokladnie 2 tygodnie wczesniej).
          Mniej wiecej 2 tygodnie pozniej mielismy jechac do Whistler.
          Samochod zapakowany, maz sprawdza czy wszystko jest ok- kijkow nie
          ma...dopiero wtedy uswiadomilismy sobie gdzie po raz ostatni je
          widzielismy.
          I mimo tego ze pojechalismy na miejsce (jedyne 300km) kijkow nie
          znalezlismy, nikt nie oddal ich do Lost and Found, nawet jednej
          pary.
          Uczciwi Kanadyjczycy....
      • pepegi Re: złodzieje 29.04.08, 16:45
        Ja bym się posunęła dalej w rzucaniu uroku: Oby temu pasztetowi pękła gumka! :)
      • eirenne Re: złodzieje 29.04.08, 17:09
        Mnie kiedyś ukradli psa, heh. Mój ojciec o 7 rano wyszedł z nim na 10 minut na
        podwórko, na chwilę wszedł do garażu - kiedy wyszedł psa nie było. Dodam, że
        sunia nie miała zwyczaju uciekać, za to sąsiedzi bardzo ją "lubili".

        Innym razem mama wyprała szmaciane chodniki, które sama zrobiła z resztek -
        żaden super dizajn - i powiesiła na noc w ogródku. Rano chodników nie było.

        Przykład pozytywny - zostawiliśmy z mężem torbę z lustrzanką w restauracji na
        promie, przypomnieliśmy sobie o niej dopiero gdy wołali nas na pokład
        samochodowy tuż przed końcem podróży. Mąż pobiegł - była na miejscu :):):)
        Komentarz "Dobrze, że obok siedzieli sami Szwedzi..."
      • czerwien_flamenco historie oddającej 29.04.08, 18:15
        a teraz z drugiej strony...
        1. zajmując miejsce w kinie zauważyłam ze na moim siedzeniu leży
        komórka, odrazu wziełam ją do ręki i wyszłam chciałam ja zanieśc do
        biura kina, idąc w stronę kas widziałam biegnaca dziewczyne która
        mamrtoała cos pod nosem "moja komórka moja komórka". zaczepilam ja i
        sie zapytałam co sie stało, powiedziała ze musi biec bo zgubiła
        komórkę, powiedziałam ze ja znalazlam ale musi mi powiedzieć jak ona
        wygladała i jaki to model...zamiast sie cieszyc ze ktos ją znalazł
        ze nie zabrał wyrwała mi ja z ręki wyzywając mnie od najgorszych...
        2. druga sytuacja bardzo podobno miała miejsce w
        tramwaju...siedziałam za młoda dziewczyną która przewracała rzeczy w
        torebce, nagle zauwazytłam ze wypadł jej portfel, podniosłam i
        powiedziałam ze wypadł jej portfel...ona go wyrwała z
        odpowiedzią "ciekawe jak to mozliwe skoro torebke miałam
        zamknietą"...
        czasami naparwde mam pewne watpliwosci czy nie lepiej byłoby wziac
        te rzeczy i oddac na najblizszy komistariat Policji...ale wiem jak
        te osoby by sie martwiły i jak to przeżywały (zawsze staram siebie
        wyobrazic na ich miejscu) dwa razy miałam taka sytuacje i dwa razy
        posądzono mnie niemalże o kradzież :(
        • kinky5 Re: historie oddającej 29.04.08, 19:12
          naprawde...flamenco, serdecznie wspolczuje!
      • love_mode Re: złodzieje 29.04.08, 19:13
        na wejsciu do toalet w arkadii jest napis "obiekt monitorowany". nie
        pozostaje nic innego jak przejrzec tasmy i rozeslac listy goncze :-
        ))))


      • hotally Re: znaczytsa sramy pod kamerami? 29.04.08, 21:43
        wlasnie?

        Moim zdaniem to tylko umywalki...
        W sumie latwo by namierzyc takiego złodzieja po kamerkach. ale bym się cieszyła,
        gdyby na drzwiach wywiesili jej zdjęcie i napisem "KRADNIE MAJTKI"
        • kochanica-francuza Re: znaczytsa sramy pod kamerami? 29.04.08, 21:46
          h
          > W sumie latwo by namierzyc takiego złodzieja po kamerkach. ale bym się cieszyła
          > ,
          > gdyby na drzwiach wywiesili jej zdjęcie i napisem "KRADNIE MAJTKI"
          >
          zdaje się, że to był cały komplet, nie tylko majtki?

          dlaczego wiecznie piszesz Mi, Mnie, Mój z wielkiej litery?
          • hotally Re: znaczytsa sramy pod kamerami? 29.04.08, 21:50
            tak, cały komlet.

            > dlaczego wiecznie piszesz Mi, Mnie, Mój z wielkiej litery?

            - bo lubię, taki mam styl.
            • kochanica-francuza Re: znaczytsa sramy pod kamerami? 29.04.08, 22:02

              > - bo lubię, taki mam styl.

              aha, rozumiem. na tym polega twoja osobowość
              >
              • mia77 Re: znaczytsa sramy pod kamerami? 30.04.08, 14:24
                ...że robi błędy ortograficzne...
                • kika_19 ot 30.04.08, 19:27
                  mój ex pisał "ja" z wielkiej litery, żenua
          • a.zlota Re: znaczytsa sramy pod kamerami? 01.05.08, 21:59
            nie "z wielkiej litery" tylko "wielką literą" ;)
            • kochanica-francuza Re: znaczytsa sramy pod kamerami? 02.05.08, 15:56
              a.zlota napisała:

              > nie "z wielkiej litery" tylko "wielką literą" ;)

              kurdesz, muszę sprawdzić. Errare humanum est.
      • pianazludzen offtop zlodzieje 29.04.08, 22:44
        pamietam, ze ostatnio w jakiejs knajpie w Zurychu byl napis: "Vorsicht Diebe!
        Passt auf eure Jacken und Taschen auf!'" czy cos takiego, czyli: "Uwaga
        zlodzieje! Uwazajcie na swoje kurtki i torby", i sie smialam z kolezanka, ze my
        uwazac nie musimy, bo nie jestesmy zlodziejami;) Mogliby tam dac jakis
        dwukropek, myslnik badz przecinek po slowie "uwaga";)
        • hotally Re: offtop zlodzieje 29.04.08, 23:01
          Kieeeeeeeedyś na początku lat '90 slyszałam w niemieckim hipermarkecie komunikat
          cos w stylu: "Uwaga na Polaków i Rosjan, to złodzieje"
          • pianazludzen Re: offtop zlodzieje 30.04.08, 10:04
            znam takie legendy ale osobiscie sie z tym nie spotkalam i trudno mi w to uwierzyc.
            • bye-bye To fakt niestety:-/ 30.04.08, 11:09
              Wiem ,ze ciężko w to uwierzyć:-/ ale ja spotkałam się z czymś
              podobnym. Mieliśmy w szkole średniej wyjazdy na warsztaty do
              Niemiec, potem też krótkie wyjazdy w czasie wakacji. Jakie to były
              świetne przygody:-) Raz czekałyśmy z koleżankami na pociąg i
              zabijałyśmy czas szwendając się po sklepach. To był wielki dworzec z
              dużą ilością sklepów. W jednym sklepie kosmetycznym przyklejono
              kartkę z napisem „Polacy! W sklepie są kamery...” itp. Byłyśmy
              bardzo oburzone. Ja chyba najbardziej bo się pofatygowałam do innego
              sklepu kupić długopis, zeszyt i im odpisałam.

              • pianazludzen Re: To fakt niestety:-/ 30.04.08, 11:21
                Dlaczego nie zglosilyscie tego policji?
                • pianazludzen Re: To fakt niestety:-/ 30.04.08, 11:32
                  ah, nie doczytalam, ze zareagowalas na to. no i b. dobrze. Ja bym tez poszla do
                  sklepu i powiedziala wlascicielowi, ze jestem oburzona.
                  • bye-bye Re: To fakt niestety:-/ 30.04.08, 12:06
                    Dzisiaj pewnie też bym poszła i powiedziła co myslę o takich
                    obraźliwych napisach ale wtedy miałam chyba 15 lat i nie byłam na
                    tyle śmiała by zwrócić uwagę. A jak wspomnę ile mnie nerwów
                    kosztowało przyklejenie tej kartki "pod obstrzałem kamer"!;-)
                    • pianazludzen Re: To fakt niestety:-/ 30.04.08, 13:59
                      Rozumiem. Ja sama bylam swiadkiem, jak wykladowca powiedzial na wykladzie
                      klamstwo oswiecimskie, ale to bylo przed 4 czy 5 laty i tez nie wiedzialam
                      wtedy, jak zareagowac.
                      • kinky5 Re: To fakt niestety:-/ 30.04.08, 16:56
                        Ja od mojego niemieckiego asystenta dowiedzialam sie ze Kislowski nie
                        byl polskim rezyserem. Byl rezyserem...miedzynarodowym (?!).
                        LOL
                        • pianazludzen Re: To fakt niestety:-/ 30.04.08, 17:57
                          Moglas mu powiedziec ze : o, faktycznie, tak samo jak Wim Wenders, on tez nie
                          jest niemieckim rezyserem ;)
                          • kinky5 Re: To fakt niestety:-/ 30.04.08, 21:20
                            i Tim Tykwer ;-)
                            • domencjusz Re: To fakt niestety:-/ 01.05.08, 00:13
                              Tom :D
                              • kinky5 Re: To fakt niestety:-/ 01.05.08, 14:49
                                faktycznie!
                                ;-)
              • lilianna82 Re: To fakt niestety:-/ 30.04.08, 12:02
                W miejcowosciach przygranicznych takich jak Frankfurt Oder czy Guben w sklepach
                jest info o tym ze sa kamery, czy hasla, aby nie krasc rowniez w jezyku polskim,
                obok niemieckiego i ang.
                • pianazludzen Re: To fakt niestety:-/ 30.04.08, 13:54
                  to akurat uwazam za ok, bywa tam a nawet mieszka tam coraz wiecej polakow, mysle
                  ze nie tylko info o kradzierzy sa tam po polsku, ale tez inne.
              • hotally w sumie im sie nie dziwie 30.04.08, 12:59
                Na początku lat 90 wyemigrowalo do Niemiec duzo Polaków- częśc z nich to Ci,
                którzy w PL nie potrafili dac sobie rady, utrzymacsie na dobrym poziomie, wiec
                wyjechali pracowac na najnizszych szczeblach, a i tak zylo im sie lepiej niz u
                Nas... i to ONI narobili Nam przypału, kradli, kombinowali, oszukiwali. Gdybym
                prowadzila klep i powiedzmy 7/10 zlapanych zlodzei to Rumun tez bym przykleila
                taką kartkę.
                • pianazludzen Re: w sumie im sie nie dziwie 30.04.08, 13:58
                  a ja bym nie przykleila, chocbym ich tysiac zlapala, ale to juz chyba kwestia
                  wychowania, mentalnosci i w jakims pojeciu klasy. nie wspomne juz, ze taka
                  wywieszka to moim zdaniem "verbrechen" przeciwko konstytucji. Z drugiej strony
                  to fakt, ze w niemieckiej mentalnosci funkcjonuje niestety stereotyp
                  polaka-zlodzieja. Wkurza mnie to czasem, ale mysle sobie, ze nie ja mam z tym
                  problem, ale ludzie, ktorzy w taki stereotyp wierza. Z reszta funkcjonuje on
                  raczej w formie durnych zartow, a nie tak, ze ktos sie faktycznie boi, ze mu cos
                  ukradne.
                  • lilianna82 Re: w sumie im sie nie dziwie 02.05.08, 09:41
                    Ja tez bym nie przykleila takiego napisu, raczej haslo " Nie kradnij " w roznych
                    jezykach.
                    Co do zartow - ja juz na nie nie raguje, ani mnie w sumie nie smiesza, ani nie
                    jestem zbulwersowana.
            • lilianna82 Re: offtop zlodzieje 30.04.08, 11:12
              Tez sie z tym nie spotkalam.
              Ale moj szwagier na przyklad pracuje w malej firmie, pracownikow ok 30, po pracy
              mozna sie wykapac, wiec przybory totaletowe zawsze ma w pracy, byly przypadki ze
              ktos mu ukradl na przyklad szampon, czy plyn pod prysznic ... albo drobne z
              kieszeni :)
              Aha, jest jedynym obcokrajowcem, reszta to rodowici Niemcy, wiec ...
              Kazdy narod kradnie.
      • kadanka Re: złodzieje 30.04.08, 13:49
        jakos mnie to nie dziwi. rozejrzyjcie sie po arkadii. to jest
        centrum handlowe gdzie jest najwiecej drecholstwa w calej warszawie.
        jade do galerii mokotow i innni ludzie. jade do arkadii i dres na
        dresie. z blachara u boku. tam naprawde trzeba pilnowac torebki:/
      • n_nicky Re: złodzieje 30.04.08, 15:07
        Dotychczas miałam dwie historie z kradzieżami.

        W liceum musieliśmy nosić stroje na WF w reklamówkach i zostawiać je w szatni razem z kurtkami. Szatnia w liceum to był korytarz w piwnicy z wieszakami na ścianie. Teoretycznie była pilnowana przez sprzątaczki, które miały obok swoje pomieszczenie, ale praktycznie w ogóle się nią nie interesowały. Kradzieże kurtek były codziennością. Jakie było jednak moje zdziwienie, gdy ktoś ukradł mi worek z tenisówkami, szortami i t-shirtem...rozumiem, że złodziej może połaszczyć się na jakąś droższą kurtkę, ale na używany strój do ćwiczeń za kilkadziesiąt złotych?

        Druga historia może być przestrogą dla innych. Jest jedno miejsce w Krakowie, gdzie kręci się, dosłownie, zorganizowana grupa złodziei (na ulicy Grodzkiej). Większość turystów przystaje tam na moment i fotografuje kościół św.Piotra i Pawła. W tym miejscu jest grupka osób - kobieta dla odwrócenia uwagi grająca na skrzypcach (lub innym instrumencie), młody chłopak wyglądający na zagranicznego turystę i kilku "obstawiaczy" także udających turystów. Ich metoda działania jest bardzo prosta - wiele osób robiąc zdjęcie ma plecak na plecach, często otwarty po wyjęciu aparatu. Jeden ze złodziei podchodzi z tyłu i dyskretnie wyciąga co cenniejsze rzeczy z plecaka. W moim przypadku miał niestety pecha, bo zauważyłam, że kręci się koło mojej mamy, podeszłam do niej, a złodziej się speszył i przestraszył. Spojrzał jeszcze porozumiewawczo na kobietę, która się do niego uśmiechnęła z wyraźną miną porażki. Nie trwało to długo, bo odchodząc widziałam, że znalazł już następną ofiarę.

        To było w zeszłym roku pod koniec lata, możliwe że już tam tej szajki nie ma. Zastanawiało mnie jednak, dlaczego Straż Miejska, która chodziła po Grodzkiej przez cały czas, udawała że nic nie widzi...
      • pensyonarka Re: złodzieje 30.04.08, 18:27
        U mnie w pracy była kiedyś plaga kradzieży... ktoś kradł jedzenie z lodówki,
        kawę, mleko, kanapki... W sumie śmieszne, póki nie zostało się bez śniadania...
        Pewnego dnia otwarłam maila wysłanego do wszystkich pracowników (to dosyć duża
        firma), który brzmiał mniej więcej tak: "Ty podły bydlaku, jak jeszcze raz
        ukradniesz mi kawę z biurka to jak słowo daję dosypię do niej czegoś na
        przeczyszczenie..."
        Z kolejnych historii (w stylu zgubione-znalezione), mój wujek kiedyś był na
        grzybach, chodząc po lesie zauważył portfel, ucieszył się ogromnie (takie
        znalezisko w lesie), schylił się, podniósł i... okazało się, że to był jego
        własny portfel:):):)
      • trocineczka Re: złodzieje 30.04.08, 18:42
        Mnie wiecznie kradli... parasolki :D Bo mam zwyczaj zostawiania ich w roznych,
        dziwnych miejscach, gdzie po kilku minutach juz ich oczywiscie nie ma. Kiedys, w
        liceum, ukradli mi tez takie polarowe "wdzianko", ktore nosilam zamiast kurtki w
        nieco chlodniejsze dni. Udalo mi sie tez zgubic torebke (nie pytajcie jak :D)...
        zobaczylam jednak chlopaka z nia idacego... torebke oddal, ale oczywiscie
        twierdzil, ze zadnego portfela w niej nie bylo. Swoja droga, musial sie niezle
        rozczarowac, bo w owym portfelu znalazl troche wizytowek, recepte, zdjecia i...
        same drobne :P
        Masakra z tymi zlodziejami :/ Ludziom to sie naprawde wszystko przyda.
        A wstydu tez sie kiedys najadlam za rodakow, jak w duzym sklepie we Francji
        ujrzalam napis, lamana polszczyzna, "Polaki, nie kradnij".
        Natomiast musze przy okazji zlodziejskiego tematu pochwalic Chorwatow - na plazy
        nie jeden turysta zostawil aparat czy kamera i... zadnemu nic nie zginelo.
      • sol_18 przez takie sytuację tracę wiarę w ludzi n/t 30.04.08, 23:03
      • vanillafields Los Cie moze pokarac... 30.04.08, 23:09
        ...jak to sie stalo ze mna kiedys. Kilka dobrych lat temu znalazlam telefon
        komorkowy, i to taki akurat jaki mi sie owczesnie podobal. W taksowce. Najpierw
        probowalam oddac, dodzwonic sie do numerow w pamieci, chyba telefon byl nowka bo
        mial tylko kilka numerow. Telefon zostal odlaczony, to ja, (wiem ze zle) poszlam
        i sobie podlaczylam jako swoj. No i nie 'cieszylam' sie nim nawet tydzien. Rowno
        tydzien pozniej ukradziono mi cala torebke z dokumentami, karta debetowa,
        kluczami i tym nieszczesnym telefonem. W klubie, pozniej na podlodze tylko ten
        klucz do domu znalazlam. Moje pocieszenie to ze pewnie zlodziej 'mojego'
        telefonu tez sie nie cieszyl nim dlugo...
        • vincentyna Re: Los Cie moze pokarac... 01.05.08, 01:08
          Chodzilam do plywackiej szkoly, tak tak, mialam byc "Otylia", hehe. Najbardziej
          dokuczliwe byla strata bielizny, tak ze trzy razy w tygodniu, ehhh, ilez razy ja
          do domu bez gaci wracalam, jeno w samych dzinsach (marki Odra).
          Z czasow postkomunistycznych, to najdotkliwiej wspominam kradziez kieszonkowa w
          tramwaju. Jechalam kupic bilety na Kazika, dla siebie i znajomych, w legendarnym
          Mega Clubie w Katowicach. Nie dosc, ze biletow nie kupilam, to jeszcze kase
          znajomym musialam oddac, co za zalllllll.....No i tego Kazika tez zallllll....
          Z wspolczesnych wspomnien, to mam na koncie strate komory, szkoda, bo miala
          raptem 3 miechy i kolorowy wyswietlacz (rok 2003), to byla wtedy nowosc na rynku.
          • mallina Re: Los Cie moze pokarac... 01.05.08, 02:11
            z tymi majtkami to niezle, ciekawe na co komus czyjes noszone majtki:-)))

            ja kiedys poszlam do biblioteki, na ladzie zostawilam taka materialowa torbe z
            materialowym piornikiem(czasy szkoly sredniej). weszlam miedzy regaly poszukac
            ksiazek.
            pare minut. lada pusta!
            ale bylam wkurzona, tak naciskalam bibliotekarke az dostalam adresy od osoby
            stojacej w kolejce przede mna i za mna.
            obie odwiedzilam w ich domach -kobieta ok 50-tki nic nie widziala, nic nie
            wiedziala, siwy dym.
            chlopak mlodszy ode mnie zasugerowal zebym poogladala co jest w koszach kolo
            biblioteki moze dokumenty tam zlodziej wywalil..
            w piorniku byla legitymacja, dowod osobisty, bilety autobusowe i caly plik
            pieniedzy -ale bardzo mylacy, bo to byl czas papierowych 10 i 20 przed
            dominacja, wiec wiele faktycznie nie bylo.
            ale ogolnie zal i smutek, ze ludzie połaszcza sie na wszystko.
      • anisia25 Re: złodzieje 02.05.08, 05:16
        Ja kiedys na stacji benzynowej zostawilam okolary sloneczne Chanel.
        Ja odjechalam ze stacji kilka kilometrow przypomnialo mi sie, ze
        zostawilam okolary! Po okolo 10ciu minutach dotarlam do stacji i
        lezaly sobie spokojnie na kasie. UFFFFFF!!!
      • lilianna82 Re: złodzieje 02.05.08, 09:39
        Tesciowa kilka lat temu czuwala przy lozku wnuczka ktory lezal w Polskim
        szpitalu na Oiom´ie ( Oddziale intensywnej terapii ), zawsze miala przy sobie
        reklamoweczke z czysta bielizna i koszulka na przebranie, musze dodac ze moja
        tesciowa nie przywiazuje wagi do ubioru, takze te rzeczy nie byly Bog wie jakie,
        mozna nawet by rzec ze bylejakie, ale dwa razy ktos sie na ta reklamoweczke
        polasil, prawdopodobnie Panie sprzataczki ...
        • nereus1 Re: złodzieje 02.05.08, 14:11
          Przeciez Polacy to kotolicki narod, ze kradna to mnie bardzo dziwi!
          • nereus1 Re: złodzieje 02.05.08, 23:23
            Wedlug ankiet, tylko 14% Polakow nie kradnie!
            • hotally Re: złodzieje 03.05.08, 01:13
              SZOK
      • krv16 Re: złodzieje-offtopic 03.05.08, 21:04
        mnie kiedyś okradli w klubie, bo była to nasza szkolna, zamknięta impreza i na
        takich imprezach nic nie ginie,więc każdy zostawia swoje rzeczy i idzie sie
        bawic na parkiet. nie bylo mnie trzy minuty, wracam- pusta torba na podlodze.
        jako że jestem zaradna poszłam do ochrony klubu i im powiedzialam, ze mnie
        okradli i ze nie mam nawet jak wrocic do domu bo nie mam kluczy i zazadalam
        pomocy. ochrona skojarzyla dwoch dziwnych kolesi (nie byli z naszej szkoly) i
        wyszlismy z klubu, bo niedawno wyszli i stwierdzili, ze moze beda na jakims
        przystanku. wsiedlismy w ich samochod, przejechalismy z 200 metrow i tak stali
        zlodzieje. wyskoczylismy z samochodu i sie chlopcy troche zdziwili, bo
        naskoczylo na nich dwoch karkow, ktorzy zazadali zworotu skradzionych rzeczy.
        oczywiscie oddali wszystkie skradzione telefony (okradli kilka osob) twierdzac,
        ze to ich. dostalam swoj telefon, dalam jednemu z nich w pysk, ochrona wziela
        ich do klubu i tam sie z nimi zabawili na zapleczu. Mysle, ze juz wiecej do tego
        klubu nie pojda.
        To wydarzenie naprawde przywrocilo mi wiare w ludzi- tych dwoch ochroniarzy
        strasznie mi pomoglo i zawsze mowie, ze w tym klubie jest fantastyczny personel.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka