lola.b
23.08.09, 23:56
Moja to "13" z "House'a"-luz, bezpretensjonalność i nienachalne podkreślanie
kobiecej sylwetki.
Moje ostatnie ulubione zestawienia:ciemne proste dżinsy, szary tanktop spod
którego wystawał biały top na ramiączkach, czarne, proste baleriny i delikatny
łańcuszek, zestawienie drugie:niebieskie proste dżinsy, czarny tanktop, czarne
conversy. Nuda? Może. Ale ostatnio już nie mogę patrzeć na swoją kolorową,
artystyczną garderobę, ukochane szarawary, czy cudowne kolorowe cygańskie
spódnice przyprawiają o nudności..to samo z innymi fantazyjnymi ciuchami.
Ostatnio na ulicach oglądam się zazwyczaj nie za tymi kolorowymi ptakami,
tylko za zgrabnymi dziewczynami, ubranymi prosto i bez polotu, z minimalnym
makijażem i niepofarbowanymi włosami i tak jak kiedyś myślałam "nuda", tak
teraz myślę : "klasa". Czyżby przesyt form i kolorów?