Dodaj do ulubionych

Prowizja dla Agencji Nieruchomości

24.01.12, 16:53
Jakiś czas temu podpisałem umowę pośrednictwa sprzedaży z Agencją Nieruchomości. Klienta przyprowadziła mi Agencja Nieruchomosci. Jesteśmy w tej chwili po podpisaniu aktu notarialnego - wstępnego, kupujący otrzymali juz kredyt na zakup mojego mieszkania, lada moment podpiszę przyrzeczoną umowę sprzedaży w formie aktu notarialnego.
Po umowie przedwstępnej zapłaciłem połowę prowizji Agencji (ponad 5000 zł) - zgodnie z umową. Drugą połowę mam zapłacić po końcowym akcie notarialnym - kolejne 5000 zł.
W zasadzie oprócz przyprowadzenia klienta i obecnosci pośrednika u notariusza podczas podpisywania umowy agencja nie zrobiła kompletnie NIC. Wszystkie potrzebne dokumenty załatwiałem sam, wszystko uzgadniałem z nowymi włascicielami sam, kupujący ustalał różne kwestie z notariuszem sam, sam załatwiał kredyt. Na końcu dostawałam uzgodnione przeze mnie i kupującego informacje od posrednika.
Złosci mnie ze w zasadzie za NIC mam zapłacić kolejne 5000 zł.
Czy naprawdę w taki sposób powinna działać Agencja i brać za to ponad 10 tys. Wiem, że podpisałam umowę pośrednictwa ale wiem tez ze są Agencje które za swoich klientów załatwiają wiele innych spraw (zaświadczenia, odpisy z KW itd).
Czy ja mogę próbować cokolwiek zrobić z tym?
Mam ochotę próbować nie zapłacić tej kolejnej prowizji - kolejne 5 000 zł.

Obserwuj wątek
    • Gość: vvv Re: Prowizja dla Agencji Nieruchomości IP: *.ists.pl 24.01.12, 20:07
      Ale w tej umowie oprócz tytułu i podpisów jest chyba jakaś treść? Jeżeli agencja nie wywiązała sie z któregoś punktu to Twoje pretensje mogą być uzasadnione.
      Dlaczego nie wybrałaś takiej "lepszej" agencji?
      • sunday1974 Re: Prowizja dla Agencji Nieruchomości 24.01.12, 21:14
        Moja nieruchomość sprzedawana byla przez wiele agencji, ale tej akurat sie udalo sprzedac. Tak naprawde to nawet nie mam tej umowy, poniewaz w ktoryms momencie została ona wypowiedziana przez inną agencje, a potem powrocilam do niej tylko mailowo prosząc o przywrocenie mojej oferty
        • bezpocztyonline Re: Prowizja dla Agencji Nieruchomości 24.01.12, 22:31
          sunday1974 napisała:

          > Tak naprawde to nawet nie mam tej umowy, poniewaz w ktoryms momenci
          > e została ona wypowiedziana przez inną agencje

          :DDDDD

          Chyba to sobie wpiszę w moją sygnaturkę.

          Piękne.

          Zawarła Pani umowę pośrednictwa z biurem A, a umowa ta została wypowiedziana Pani przez biuro B? A jakimże to cudem?

          Umowę pośrednictwa zawartą przez Panią z biurem A może rozwiązać tylko Pani lub biuro A. Tertium non datur.

          Nie wiem, dlaczego prowadziła Pani negocjacje bezpośrednio z kupującym i dlaczego pośrednik musiał sam prowadzić śledztwo, by się upewniać, że wiadomości, które do niego dotarły (i które ma przekazać notariuszowi) są prawdziwe, ale rozumiem, że był to Pani wybór.

          Nie widzę podstaw, dlaczego miałaby Pani nie zapłacić należnej pośrednikowi prowizji.

          Docierały do niego strzępki informacji, a musiał je poskładać w całość, sprawdzić pod względem prawnym, upewnić się, że Państwa ustalenia są dla Pani bezpieczne i przekonsultować to z notariuszem.

          Gdy strony się dogadują bezpośrednio, to jest to więcej pracy dla pośrednika, a nie mniej.
          A odpowiedzialność pośrednika niestety ta sama. No chyba, że strony całkiem się dogadały za plecami pośrednika i nie miał możliwości niczego dopilnować.
    • Gość: zenek Re: Prowizja dla Agencji Nieruchomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.12, 00:40
      zawarłaś umowę pośrednictwa,
      w umowie zobowiązałaś się do zapłaty wynagrodzenia
      pośrednik zapewne zobowiązał się do wykonania okreslonych czynności
      czy pośrednik wykonał to do czego się zobowiązał w umowie ?
      jeśli tak to niewątpliwie należy mu się wynagrodzenie
      twoje uwagi to przejaw niedojrzałości i typowej dla niektórych cwaniaków postawy której sens polega na tym aby " coś uzyskac ale zrobić wszystko by nie zapłacić"
      jest to żałosne
      • bakali Re: Prowizja dla Agencji Nieruchomości 25.01.12, 08:36
        1. Dlaczego nie sprzedawałeś sam? Mogłeś dać ogłoszenie, odebrać kilkadziesiąt telefonów z pytaniami na które odpowiedź jest w ogłoszeniu, w końcu wyłonić jedną osobę i wszystko z nią załatwić. Przeciez to nic trudnego. A jednak wybrałeś pośrednictwo Agencji, podpisałeś umowę - podjąłeś decyzję, a to wiąże się z wypłatą pośrednikowi wynagrodzenia.
        2. Jeśli uważałeś, że pośrednik robi za mało, dlaczego nie zwróciłeś na to uwagi? Umowa jest umową, nie musisz płacić tylko dlatego, że ją podpisałeś, mogłeś wymagać. Teraz, po facie, za późno na pretensje. Najwidoczniej odpowiadało to obu stronom
        3. > Klienta przyprowadziła mi Agencja Nieruchomosci.
        Przeciez chyba o to chodziło? A zastanowiłeś się, skąd wzięła tego klienta? Trzeba było go najpierw znaleźć, na pewno nie czekał za rogiem
        • sunday1974 Re: Prowizja dla Agencji Nieruchomości 25.01.12, 08:59
          Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Za te z jadem też. Pewnie tylko ja sprzedaję mieszkanie po raz pierwszy i tylko ja wszystkiego nie wiem. Wszyscy pozostali wiedzą WSZYSTKO i jest to dla nich oczywiste
          • decort Re: Prowizja dla Agencji Nieruchomości 26.01.12, 21:21
            No, tak - klient uzyskał to czego chciał, tj. sprzedał mieszkanie. Nie chce płacić, ponieważ ...... czuje się nie dowartościowany, niedopieszczony. Sami tak się czujemy się czasem? Ależ tak. Nie ma tu mowy o faktycznych błędach, niedociągnięciach czy też zaniedbaniach pośrednika. O co chodzi? Według mnie o to "niedopieszczenie" właśnie i co zwykle się z tym wiąże: brak czujności pośrednika (usługodawcy), a więc o brak profesjonalizmu, niestety. Pośrednicy powinni wreszcie DOCENIĆ "niematerialne" części swych usług. Sprzedając usługi - sprzedaje się wizerunek, i parę innych nieuchwytnych rzeczy. A to jest najważniejsze. Możesz pośredniku zrobić wszystko co do ciebie należy, a nawet więcej - a i tak klient coś na ciebie znajdzie gdy nie zadbasz o swój wizerunek. Jak to zrobić? Skoro nie umiesz - ucz się. Przykro mi i powodzenia :-D
            • jeepwdyzlu decort 27.01.12, 09:34
              masz rację
              ale tylko częściowo
              Najlepsze masowanie Klienta nie pomoże, jeśli czuje, że za dużo płaci...
              Bez zmiany sposobu działania (umowy wyłączne i tylko od sprzedającego) i bez zmiany sposobu naliczania wynagrodzenia na bezprowizyjny - i powiedzmy to wprost - ograniczenia apetytów środowiska - dalej ludzie będą nienawidzieć pośredników. Nawet jak im zapłacą.

              Powiedzmy sobie szczerze - 90% ludzi pracuje za 1 może 1,5%
              3% to przeszłość
              Nie prościej ustalić KWOT?
              np 2000 zł za pomoc przy sprzedaży mieszkania?

              ciao
              j.
              • bezpocztyonline Re: decort 27.01.12, 09:44
                jeepwdyzlu napisał:


                > Nie prościej ustalić KWOT?
                > np 2000 zł za pomoc przy sprzedaży mieszkania?

                Odpowiedzialność materialna pośrednika, gdy coś się omsknie, nawet bez naszej winy.
                Wtedy nie będzie chodziło o 2000, tylko o dziesiątki czy setki razy tyle.
                Co obejmuje ubezpieczenie, to obejmuje, ale można odpowiadać materialnie i ponad ubezpieczenie.

                Jeżeli pośrednik nie będzie odpowiadał za bezpieczeństwo transakcji, to możemy pomyśleć nad kwotami.
                • jeepwdyzlu Re: decort 27.01.12, 15:56
                  a tam
                  raz - masz ubezpieczenie, które kosztuje grosze
                  dwa - odpowiedzialność się rozkłada, a najbardziej ryzykuje notariusz

                  Używasz klasycznego argumentu dla naiwnych - bez urazy..
                  Wiem, bo sam tak przez lata mówiłem.
                  Ale tu - możemy być szczerzy.
                  bj
                  • decort Re: decort 28.01.12, 21:47
                    no, z tą szczerością "tu" to przesadziłeś, chyba że "tu" odnosi się do sprawy np., a nie do miejsca dyskutowania na ten temat (otwarte fora internetowe).
                    I zgadzam się, że mam rację częściowo, ale Ty także częściowo. Zazwyczaj nie chcę 3%, stawki; ustalam różnie, zależnie od sytuacji (bywa, że więcej niż 3%), kwotowo także - mam cennik, ale w wyjątkowych sytuacjach wcale się go nie trzymam.
                    Gdy klienci marudzą, że jestem zbyt drogi (niezależnie od stawki) bo inni ..... itp itd - znacie te argumenty, a ja jestem pewien swego (w ponad 90% przypadków jestem) to mówię krótko coś w stylu, że jestem wart swojej ceny. To zwykle ucina rozmowę na ten temat. Potem muszę rzecz jasna tę wysoką samoocenę potwierdzić w ich oczach, a z tym jakoś w ogóle nie mam problemu. Nawet gdy mi wprost nie potwierdzają, że "wart byłem..." - to wracają (także gdy nie kupili za pierwszym razem; pojawiają się po kilku miesiącach czy roku) lub polecają mnie swoim znajomym. Wiem natomiast jedno: trzeba mieć czas dla swoich klientów i trzeba umieć odpowiedzieć na ich pytania, także te nie wyrażone wprost (wątpliwości, które wyczujemy). A mieć czas to nie jest: pokazanie mieszkania i krótka rozmowa tuż po (choć tej też często brakuje w relacjach klient-agent). Mieć czas: to jest z klientem rajd po okolicy, po innych nieruchomościach, krótka przerwa na wspólną kawę, rozmowa (niekoniecznie o tych konkretnych nieruchomościach lub w ogóle o nieruchomościach), budowanie rzeczywistej relacji (w której zna się swoje miejsce; możemy się zaprzyjaźnić w sprawie nart czy przedszkola dla dziecka; ale gdy chodzi o nieruchomość - on zleca ja wykonuję); gdy się przyjmuje nieruchomość też trzeba ten czas mieć: na rozmowę, na poznanie się (a nie, że wpadam, robię fotki, przejrzę papiery, i umowa szybciutko, bo muszę lecieć - mam jeszcze inne spotkania - o! nie! - NIE MAM INNYCH spotkań, mogę siedzieć u państwa do przyszłego roku gdy będzie trzeba). Mieć czas - tj. mieć go tyle ile potrzebuje nasz klient; można tym sterować gdy my już wiemy o co chodzi (i skrócić ten rzeczywisty czas, ale psychicznie powinien być wyczerpany), ale klient ma mieć poczucie że jest przez nasz szanowany (i szanowany ma być!).
                    • jeepwdyzlu Re: decort 29.01.12, 01:48
                      Miło słyszeć.
                      Też tak działałem przez lata.
                      Do czAsu. Firma rosła, pojawili się nowi ludzie, mnie doszły nowe obowiązki, zacząłem inwestować...
                      Możesz wspaniale obsługiwać Klientów w firmie jednoosobowej.
                      A jacy są "maklerzy" - nie muszę wyjaśniać...
                      I atk to zmierza ku katastrofie...
                      Na co patrzę ze smutkiem, mimo komfortu bycia poza tą sytuacją.
                      Inaczej zresztą - nie zabierałbym głosu...
                      Szacun za zauważenie ironi w poprzednim wątku :-)
                      Pozdro
                      Jeep
                      • decort Re: decort 30.01.12, 00:56
                        :-)))
                        fakt, maklerzy .... tyle, że oni są tacy jakimi im być pozwalamy. Strategia, kultura organizacyjna firm (styl działania). To jest problem, zwłaszcza w dużych firmach, gdzie panuje wilcze prawo - ci ludzie, maklerzy - nawet gdy mają w sobie odpowiednie cechy, są wciąż poganiani, rozliczani z ilości spotkań, przyjętych nieruchomości.... + brak nadzoru; w mniejszych dla odmiany często brak także kompetencji kierownictwa. ....... A w tym wszystkim brak docenienia znaczenia wizerunku budowanego na relacjach. Co ma pewne uzasadnienie: relacje bezpośrednie budują ludzie (maklerzy), a oni przychodzą i odchodzą (a wraz z nimi klienci). Więc w to się generalnie nie inwestuje niczego (nie o pieniądze tu chodzi). Szeroki temat. Ech...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka