Dodaj do ulubionych

dziki współlokator

02.01.13, 10:25
moja współlokatorka, której ustna umowa najmu skończyła się z końcem grudnia 2012 roku sprowadziła sobie nowego "współlokatora" (który mieszka z nami od połowy grudnia)...z końcem roku powinna się wyprowadzić z mieszkania - to chyba oczywiste skoro skończyła jej się umowa. Niestety nic się na to nie zapowiadało więc w nowy rok kazałam płacić jej współlokatorowi za mieszkanie z nami albo żeby się wynosili ten rzucił się na mnie i zaczął mi grozić, przyjechała policja - nie przedstawili się, spisali zeznania, zrobili notatkę i pojechali mówiąc że nic nie mogą zrobić. Czy to prawda? Nie mogę niczego zrobić? Nie mogę ich wyrzucić skoro umowa najmu się skończyła dla niej? w umowie było również zawarte że nie mogą mieszkać inne osoby niż my chyba że będą się dzielić rachunkami. A jeśli nawet nie mogę wyrzucić mojej "współlokatorki" to dlaczego nie mam prawa wyrzucić jej współlokatora, na którego nie wyraziłam zgody, z mojego mieszkania? Co należy robić w takiej sytuacji, czy mogę wymienić zamki, spakować ich rzeczy i ich wyrzucić ?
Obserwuj wątek
    • bezpocztyonline Re: dziki współlokator 02.01.13, 17:23
      mag.da123 napisał(a):

      > moja współlokatorka, której ustna umowa najmu skończyła się z końcem grudnia 20
      > 12 roku

      A kiedy była zawarta?

      Długość takiej ustnej umowy najmu ma znaczenie.


      > sprowadziła sobie nowego "współlokatora" (który mieszka z nami od połow
      > y grudnia)...z końcem roku powinna się wyprowadzić z mieszkania - to chyba oczy
      > wiste skoro skończyła jej się umowa. Niestety nic się na to nie zapowiadało

      Jeżeli po zakończeniu umowy najmu lokator nadal korzysta z przedmiotu najmu za zgodą wynajmującego, to w razie wątpliwości poczytuje się, że umowa najmu została przedłużona na czas nieokreślony.

      Powinnaś zatem zamiast "niech ten pan płaci" wezwać raczej policję, by asystowała przy wyrzuceniu dzikich lokatorów.

      Ewentualnie najpierw wysłać tej osobie pocztą list polecony - wezwanie do niezwłocznego opuszczenia przedmiotu najmu w związku z zakończeniem okresu najmu. Lub pismo takie wręczyć jej osobiście, ale za pokwitowaniem przez nią na kopii (jeśli pokwitować tobie zechce).

      Dzikiego lokatora może wyprowadzić policja, o ile twoja lokatorka nie jest jego żoną lub/oraz nie ma wobec niego obowiązków alimentacyjnych (na przykład ojciec żyjący w skrajnym ubóstwie lub brat w podobnej sytuacji).

      > w nowy rok kazałam płacić jej współlokatorowi za mieszkanie z nami albo żeby
      > się wynosili ten rzucił się na mnie i zaczął mi grozić, przyjechała policja - n
      > ie przedstawili się, spisali zeznania, zrobili notatkę i pojechali mówiąc że ni
      > c nie mogą zrobić. Czy to prawda? Nie mogę niczego zrobić? Nie mogę ich wyrzuci
      > ć skoro umowa najmu się skończyła dla niej? w umowie było również zawarte że ni
      > e mogą mieszkać inne osoby niż my chyba że będą się dzielić rachunkami. A jeśli
      > nawet nie mogę wyrzucić mojej "współlokatorki" to dlaczego nie mam prawa wyrzu
      > cić jej współlokatora, na którego nie wyraziłam zgody, z mojego mieszkania? Co
      > należy robić w takiej sytuacji, czy mogę wymienić zamki, spakować ich rzeczy i
      > ich wyrzucić ?

      Możesz ich wyrzucić. Spakować ich rzeczy (na własną odpowiedzialność, więc sfotografuj, poproś kogoś na świadka, zrób protokół i i spis rzeczy) i wydać im przez drzwi. Zamki oczywiście wymienić. Natomiast nie możesz się z nimi szarpać, musisz to zrobić pod ich nieobecność lub właśnie wezwać policję przynajmniej do tego typa.

      Ty zaś najpewniej wezwałaś policjantów do pobicia, a nie do osoby, która bez twojej zgody wtargnęła do twojego mieszkania.

      "Niech płaci lub niech się wynosi" to nie jest zdecydowana postawa.

      Zdecydowana postawa to "ten obcy człowiek tutaj wtargnął, grozi mi, rzuca się do bicia, proszę go sobie stąd zabrać".

      Nawiasem mówiąc, dlaczego nie wzięli go do aresztu?

      Pewnie potraktowali to jako "awanturę domową".
      • mag.da123 Re: dziki współlokator 02.01.13, 19:22
        Umowa została zawarta 2lata temu.
        Nigdy nie miałam problemów z tą osobą, a o przedłużeniu umowy miałyśmy rozmawiać niestety do końca grudnia nie zostało to przedyskutowane - więc chyba jest to oczywiste że jeżeli nie zostało to omówione to nie zostaje także przedłużona ta umowa.
        Gdybym wiedziała co robić to pewnie wezwałabym policję do wtargnięcia a zostałam tak potraktowana gdyż mam umowę ustną z moją współlokatorką (która dotyczy pokoju) a ona ma umowę ustną z tym jej kolegą (nie jest jej mężem ani też nie płaci jej żadnych alimentów), która umożliwia mu korzystanie z tego pokoju - przynajmniej tak policja mi tłumaczyła. Zresztą panowie wcale się nie przedstawili a pod koniec spotkania wyszło na to że to ja jestem winna całej tej sytuacji i nie mam żadnego prawa na wyrzucenie tych osób z mieszkania.
        • bezpocztyonline Re: dziki współlokator 02.01.13, 23:09
          mag.da123 napisał(a):

          > Umowa została zawarta 2lata temu.

          Z Kodeksu cywilnego:


          "Art. 660. Umowa najmu nieruchomości lub pomieszczenia na czas dłuższy niż rok powinna być zawarta na piśmie. W razie niezachowania tej formy poczytuje się umowę za zawartą na czas nie oznaczony."

          "Art. 688-2. Bez zgody wynajmującego najemca nie może oddać lokalu lub jego części do bezpłatnego używania ani go podnająć. Zgoda wynajmującego nie jest wymagana co do osoby, względem której najemca jest obciążony obowiązkiem alimentacyjnym."

          Twojej zgody nie ma = ten pan nie ma czego szukać w twoim mieszkaniu.

          > Nigdy nie miałam problemów z tą osobą, a o przedłużeniu umowy miałyśmy rozmawia
          > ć niestety do końca grudnia nie zostało to przedyskutowane - więc chyba jest to
          > oczywiste że jeżeli nie zostało to omówione to nie zostaje także przedłużona ta umowa.

          Twój błąd, trzeba jej było wyraźnie powiedzieć, że umowa nie zostanie przedłużona.
          I to odpowiednio wcześniej, tak, by miała czas sobie poszukać czegoś innego.

          Takie niedopowiedzenie potem skutkuje taką sytuacją, że każdy myśli, że coś całkiem innego zostało uzgodnione.

          Moim zdaniem: jeśli chcesz działać formalnie, to wręczasz jej pismo za pokwitowanie z żądaniem opuszczenia natychmiast mieszkania.

          Jeśli chcesz działać mniej formalnie, za to realnie: daj jej czas na przykład do końca stycznia, za to "ten pan" nie ma prawa mieszkać ani korzystać z pomieszczeń wspólnych (kuchnia, łazienka).
          Nie wiem, jak ustalałyście kwestię przyjmowania gości.

          > Gdybym wiedziała co robić to pewnie wezwałabym policję do wtargnięcia a została
          > m tak potraktowana gdyż mam umowę ustną z moją współlokatorką (która dotyczy po
          > koju) a ona ma umowę ustną z tym jej kolegą (nie jest jej mężem ani też nie pła
          > ci jej żadnych alimentów), która umożliwia mu korzystanie z tego pokoju - przyn
          > ajmniej tak policja mi tłumaczyła.

          To następnym razem podsuń im Kodeks cywilny pod nos, zwłaszcza artykuły o najmie lokalu.

          > Zresztą panowie wcale się nie przedstawili a
          > pod koniec spotkania wyszło na to że to ja jestem winna całej tej sytuacji i n
          > ie mam żadnego prawa na wyrzucenie tych osób z mieszkania.

          No, tak, policja, czemu mnie to wcale nie dziwi.
          • mag.da123 Re: dziki współlokator 02.01.13, 23:25
            bezpocztyonline napisała:


            > Twój błąd, trzeba jej było wyraźnie powiedzieć, że umowa nie zostanie przedłużo
            > na.
            > I to odpowiednio wcześniej, tak, by miała czas sobie poszukać czegoś innego.

            Osoba ta w listopadzie już wiedziała że maksymalnie może być ze mną na tej umowie, która nas obowiązywała do stycznia gdyż w lutym wyjeżdżam i umowa albo ulegnie drobnym modyfikacją albo nie będzie już dłużej wynajmowała tego pokoju. Dopiero w grudniu moja współlokatorka trochę bardziej się tym zainteresowała i próbowała znaleźć jakiś termin żeby porozmawiać, niestety zawsze był jej chłopak przez co nie mogła ustalić żadnej godziny (mimo tego iż byłam w tym samym mieszkaniu co ona). Więc wydaje mi się że miała wystarczająco dużo czasu na poszukanie sobie innego lokum.

            Dziękuję bardzo za pomoc :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka