nefretete
03.01.05, 17:08
Bardzo proszę o radę, bo sama już nic nie mogę wymyślić :(
Jakiś czas temu pisałam o swojej sytuacji (uciążliwi sąsiedzi - melina nade
mną i obok) by się pożalić, teraz szukam rozwiązania.
Mamy mieszkanie
komunalne we Wrocławiu w bardzo dobrym miejscu, zadbane, po remoncie.
Niestety trudno nam tam mieszkać ze względu na towarzystwo. Dodam, że
wyczerpaliśmy wszystkie środki urzędowe i prawne by coś zmienić z nędznymi
efektami. Pracuję w domu co znacznie pogarsza sprawę.
Ale do rzeczy :
1) Chcieliśmy wykupić mieszkanie z bonifikatą i sprzedać by kupić inne. Ale
to jak wiadomo odpada. Pani z urzędu twierdzi, że nie warto nawet pisać do
prezydenta by w związku z naszą sytuacją (udokumetowaną) wyraził zgodę na
sprzedaż bez zwrotu. Twierdzi, że możemy sprzedać i czekać na wezwanie z sądu
o zwrot i to, że może sędzia się ulituje jak zobaczy dokumenty i to, że
kupiliśmy nowe mieszkanie.
2) chcieliśmy je wykupić i wynajmować (legalnie)a sami wynajmiemy sobie za te
pieniądze inne mieszkanie. Ale czy tak można ?
3) Daliśmy ogłoszenie o chęci zamiany do Urzędu Miasta. I wszyscy bardzo
chętnie chcę się zamienić, tyle, że z pocałowaniem rąk wezmą nasze w zamian
za
zaniedbane ruiny, z piecami bez możliwości wykupu. Tak więc wpadniemy z
deszczu pod rynnę.
Co robić ?
Nie wiem, ratunku !
Dodam, że nie mamy planu by skorzystać z dobroci Państwa, wykupić, sprzedać
czy wynajmować dla zysku. Jesteśmy po prostu w patowej sytuacji i chcemy
tylko odrobiny spokoju. To chyba nie wiele ...