Dodaj do ulubionych

Był Jagodziński, będzie Możdżer

29.03.10, 09:03
Taaaaa...Znowu sukces!... Jagodziński Trio w muzeum... Byłem, widziałem. I
przez ponad godzinę przeżywałem męki...Dłuższy komentarz sobie odpuszczam, bo
jeszcze dzisiaj byłby zbyt emocjonalny. Tylko najszczersze wyrazy współczucia
dla doskonałych muzyków, którym kazano grać w...studni! Do pana Leszka
Możdżera wystosuję błagalnego maila, żeby nie przyjmował zaproszenia do
muzeum. Miejsce koncertu, czyli tzw. patio, to podwórko – studnia przykryte
szklanym dachem i takaż tam akustyka, jak w studni właśnie. Około setki
miłośników jazzu albo robiło dobrą minę do złej gry, albo po prostu słoń im
wszystkim na ucho nadepnął... Mistrz Jagodziński zapowiadając drugą część
koncertu skomentował sytuację, pytając siedzących o metr ludzi – „czy
słychać?..” Siedziałem o dwa metry i...ledwie słyszałem Mistrza...
Więc proszę pana dyrektora i jego sympatycznych skądinąd podwładnych –
animatorów tych, nota bene, pożytecznych przedsięwzięć – nie kompromitujcie
naszego miasta! Nie urządzajcie jazzu w studni! Nie stawiajcie za konsolą
akustyków z bożej łaski, którzy myślą, że im głośniej, tym lepiej. Znajdźcie
na kameralny koncert kameralne pomieszczenie o nienagannej akustyce.
Przenieście koncerty do katedry, gdzie akustyka jest boska i niepotrzebne są
jakiekolwiek wzmacniacze...Może do teatru?..Przecież Szef i tu i tam ten sam...
Fatum jakieś ciąży nad tym miastem...
Obserwuj wątek
    • Gość: gośc Re: Był Jagodziński, będzie Możdżer IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 29.03.10, 16:19
      Podpisuję się pod powyższym. Akustyka tego miejsca jest nie do
      przyjęcia dla słuchaczy. Zapraszając tej klasy artystów trzeba mieć to
      na względzie. Może dla nich liczy się kasa, ale dla nas - odbiorców...

      I dodać trzeba, że p. Sobieraj nie odkrywa nic nowego, powiela pomysły
      innych - zarówno Jagodziński jak i Możdżer gościli już w Płocku nie tak
      dawno za sprawą Płockiej Orkiestry Symfonicznej - i tam w sali
      koncertowej były to prawdziwe artystyczne wydarzenia.
      • Gość: fan jazzu Re: Był Jagodziński, będzie Możdżer IP: *.149.c83.petrotel.pl 29.03.10, 21:41
        Nikt wam nie przystawiał pistoletu do czoła, nie musicie chodzić na te "beznadziejne" koncerty jak wam się coś nie podoba, a do narzekań można by dorzucić, że bilety były "strasznie drogie" bo aż po 8 zł i nie było cateringu. Wykonawcy nie narzekali, gdyby tak było jak piszecie to juz po pierwszym koncercie tego cyklu fama by się rozniosła i pewnie by nie przyjechali. Żal mi was bo jeśli piszecie, że w katedrze jest dobra akustyka to słoń musiał wam na ucho nadepnąć.
        • andrzej_z_gor Re: Był Jagodziński, będzie Możdżer 30.03.10, 07:56
          Drogi fanie jazzu! Już Cię lubię, boś mi bratnia dusza.: ) Ale ja, oprócz jazzu,
          słucham tez innej muzyki i jestem na przykład zakochany w chorale gregoriańskim,
          ergo - bywam na każdej odsłonie festiwalu muzyki jednogłosowej w katedrze. Ty
          pewnie nie, skoro Ci takie herezje mogą przejść przez gardło – czyli przez
          klawiaturę.:) Pójdź, proszę, na następny, jakikolwiek koncert do katedry. Potem
          włóż wór pokutny, pochwę na szyję, wleź pod stół i odszczekaj, coś o akustyce
          katedry palnął.
          Na każdy następny koncert w muzeum pójdę, bez lufy przy skroni, i z
          przyjemnością, byle tylko odbył się w innym pomieszczeniu, nie w studni. Howgh!
          • wolfgang87 Re: Był Jagodziński, będzie Możdżer 30.03.10, 11:28
            Ale akustyka katedry może być niesamowita, ale do jazzu się nie nadaje.
            Takoż, jeśli wyobrażam sobie taką studnię, to i to też się nie nadaje. Przy czym studnia to pewnie nie nadaje się do niczego :D
            Jazz lubi wytłumiające otoczenie. Takie, żeby basik mógł miękko się rozejść, takie żeby dźwięk był selektywny, żeby brzmienie było ciepłe. Katedra do takiej muzyki się nie nadaje - za długi pogłos.
            • andrzej_z_gor Re: Był Jagodziński, będzie Możdżer 30.03.10, 14:35
              wolfgang87 napisał:
              Jazz lubi wytłumiające otoczenie. Takie, żeby basik mógł miękko się rozejść,
              takie żeby dźwięk był selektywny, żeby brzmienie było ciepłe. Katedra do takiej
              muzyki się nie nadaje - za długi pogłos.

              Po dłuższym namyśle – zgadzam się.:)) Wymieniłem katedrę tak, „z rozpędu”, w
              emocjach... W Płocku po prostu brakuje dobrej sali na jazzowe, czy bluesowe
              kameralne koncerty... Pokis za mały, teatr za duży...Szkoda...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka