roman_j
18.11.10, 18:38
Zdarzyło się jakiś czas temu, że dostałem na Naszej Klasie zaproszenie do profilu pana prezydenta Hetkowskiego. Nie zdecydowałem wtedy, czy je przyjąć, czy odrzucić. Dziś jednak pewna ulotka pomogła mi podjąć decyzję. Nie będę więcej nic pisał, bo wszystko wyjaśni treść wiadomości, jaką wysłałem do pana prezydenta Hetkowskiego w odpowiedzi na jego zaproszenie.
Szanowny Panie Prezydencie!
Dziękuję za zaproszenie mnie do listy znajomych. Niestety, nie mogę go przyjąć. Z dwóch powodów.
Pierwszy z nich jest taki, że do grona swoich znajomych przyjmuję tylko te osoby, z którymi łączą mnie albo więzy rodzinne albo towarzyskie. Mógłbym oczywiście zrobić od tej zasady wyjątek, ale pojawił się dziś drugi powód, który przesądził sprawę.
Dziś w mojej skrzynce na listy znalazłem ulotkę, która w założeniu autora miała mnie zapewne zniechęcić do ewentualnego głosowania na pana posła Nowakowskiego w najbliższych wyborach. Nie twierdzę, że to, co w niej napisano, jest nieprawdą. Jednak brak na niej podpisu autora (a jestem pewien, że jest to produkt sztabu wyborczego) oraz sposób jej sformułowania sprawił, że nie mogę jej potratować jedynie jako anonimowego, obrzydliwego donosu.
Jaki to ma związek z Panem? Otóż napisałem, że jest to moim zdaniem produkt sztabu wyborczego. I mam graniczące z pewnością przekonanie, że to jest Pana sztab wyborczy. Przekonanie to opieram na poszlakach, więc Pan może zaprzeczyć i ani ja Panu nie udowodnię swojej racji, ani Pan mi swojej. Powtarzam jednak, poszlaki przemawiają przeciwko Panu.
Autorowi tego donosu nie udało się zniechęcić mnie do głosowania na posła Nowakowskiego. Przeciwnie. Utwierdziłem się w przekonaniu, że jest on wart mojego głosu, skoro walczy się z nim takimi metodami. Autor osiągnął za to coś innego. Otóż deklarowałem dotąd publicznie, że jeśli dojdzie do II tury, to poprę w niej oponenta pana Milewskiego, niezależnie od tego, kim on będzie. Teraz to się jednak zmieniło. Jeśli okaże się, że ten czarny PR odniósł skutek i to Pan przejdzie do II tury, to ja z ciężkim sercem, ale jednak pozostanę w domu w czasie głosowania w II turze. Mając wybór między politycznym rakiem, który toczy moje miasto od ośmiu lat, a swoistym politycznym wirusem HIV, którego objawem są takie działania za zakresu czarnego PR pozwolę się od podejmowania decyzji uchylić. Będzie sobie Pan musiał pokonać oponenta (zapewne wtedy będzie nim pan Milewski) bez mojego głosu. Zapewne nie ma się czym martwić, bo to tylko jeden głos, a poprzednio osiem lat temu zabrakło ich Panu aż 300.
Życzę Panu, żeby mój głos nie był jednym z tych, których Panu w II turze zabraknie tym razem.
Pozdrawiam
Roman Jaskulski, też płocczanin i też zawiedziony...
P.S.: Proszę nie odpowiadać. Nie sądzę, żebyśmy mieli jeszcze jakieś wspólne tematy.