klobukos
09.01.11, 21:48
Do napisania poniższych wypocin skłonił mnie dzisiejszy dzień spędzony na próbie kupna TV. Wszystko to można opisać jednym słowem - ŻENADA.
-nie wiem czy mi wolno, więc powstrzymam się od podawania pełnych nazw sklepów-
Dziś z dziewczyną i jej siostrą wybraliśmy się na zakupy celem nabycia telewizora. Ot taki zwykły, niedrogi 32-calowy LCD. Wcześniej zrobiłem mały rekonesans porównując ceny kilku wybranych modeli w większości Płockich sklepów, które mają sklepy internetowe lub chociaż gazetki promocyjne. Okazało się, że najtańszy Płocki sklep jest w weekendy nieczynny. Zależało nam jednak na zakupie ratalnym, postanowiliśmy więc udać się do sklepów znanych z rat 0%, mimo że ich oferta jest trochę droższa z 'nieczynnym' sklepem, w którym niestety są odsetki.
Na początku udaliśmy się do sklepu 'nie dla debili'. Zachęciło nas ich dzisiejsze bezvacie. Sprzedawców na dziale z TV dwóch, klientów sto dwóch, więc trzeba było sobie radzić samemu. Rozpiska cenowa (przygotowana w domu) do ręki. No i okazało się, że w porównaniu z 'Euro', ceny o ok 200 zł wyższe. Czyli TANIEJ O VAT jednak już nie jest takie taniej. No nic, udaliśmy się do punktu ratalnego po jakieś informacje. Okazało się, że raty są oprocentowane 1% w skali miesiąca (12% w skali roku). Po dłuższej rozmowie wyszło na jaw, że dochodzi do tego jeszcze obowiązkowe ubezpieczenie, oraz wciskana na siłę przez bank karta debetowa (pomniejszająca zdolność kredytową). Chyba sprawdza się szerzona na forach internetowych opinia, że do Media chodzi się tylko oglądać w celu wybrania towaru, a kupić gdzie indziej. Za idiotów mają ludzi umiejących liczyć...
No nic, udaliśmy się do drugiego sklepu osławionego ratami 0%, który jak się okazało miał sprzęt tańszy o +-200 zł od Media - czyli do Euro. Aby oszczędzić czas, najpierw wizyta w punkcie ratalnym. Pani stwierdziła, że bez problemu dostaniemy raty 0% (interesował nas sprzęt warty ok 1400 zł, na 6 rat). 20 minut czekaliśmy na wolnego pracownika, który wypisał nam dokument. Następne 40(!) minut oczekiwania na naszą kolej u jedynej pani w punkcie ratalnym. Pani wylicza nam ratę miesięczną, która wydała mi się za duża o kilkadziesiąt złotych miesięcznie. Dostaliśmy informację, że raty rzeczywiście są 0% (jak to pięknie opisują na wielkich bilbordach), ale do rat dochodzi obowiązkowe ubezpieczenie. Wartość wybranego przez nas telewizora wynosiła 1400 zł, dopłata za ubezpieczenie na 6-miesięczne raty - 154 zł. Oczywiście zrezygnowaliśmy.
Jutro udajemy się do sklepu 'w niedzielę zamkniętego nawet dla dzieci neo', gdzie cena półkowa jest o 200 zł niższa od ceny półkowej w euro. Cena zakupu u nich za gotówkę, jest o 350 zł (ok 30%) niższa, od ceny zakupu na 6 rat w euro. Dużo bardziej korzystne okazuje się wzięcie kredytu w banku (gdzie oprocentowanie ROCZNE wynosi ok 20% przy zwykłych kredytach konsumpcyjnych, i zakup sprzętu w najtańszym punkcie za gotówkę)
Zwróćcie uwagę na następującą rzecz. Byłem dobrze przygotowany, miałem wcześniejsze rozeznanie cenowe z kilku sklepów i gazetek promocyjnych. Byłem dociekliwy przy sprawdzaniu rzeczywistego kosztu rat. Ile takich osób jest? Odsetek. Nie urażając starszych osób, większość naszych rodziców czy dziadków nawet nie będzie świadomych tego, że spłaca jakieś ukryte koszty.
Wniosek po dzisiejszym dniu nasunął mi się jeden - wszystkie te sklepy mają klientów za nieumiejących liczyć debili, na których - niestety skutecznie - żerują. Tak naprawdę nie istnieją raty 0% - bo nawet jeśli bank nie nalicza odsetek, będziemy zmuszeni do opłacania obowiązkowego ubezpieczenia itp.
Jeśli już zdecydowałeś(aś) się przeczytać moje wypociny, pójdź za moją radą. Kupując droższy sprzęt, najlepiej jest na niego odłożyć i kupić po paru miesiącach. Wiem, że odkładanie jest cięższe, więc w takim wypadku duży korzystniejsze będzie wzięcie zwykłego (wysoko oprocentowanego) kredytu w banku. Mając gotówkę w ręku mamy przewagę. Wybierzemy najkorzystniejszy cenowo sklep (w Płocku ceny w poszczególnych sklepach różnią się czasami nawet o 20%). Dodatkowo płacąc gotówką zawsze możemy spróbować wytargować jakiś gratis.
Przypomniała mi się również pewna sytuacja z 'oszołoma' sprzed 6 miesięcy, kiedy to kupiłem zwykły najtańszy grill za 9,99. Po paru dniach ten sam grill, nad nim cena 17,99 przekreślona, i nowa super promocyjna cena 13,99.