freegfreeg
20.06.11, 08:53
Niestety oficjalna wersja wydarzeń promowana przez media niewiele ma wspólnego z prawdą. Nie bójmy się przyznać, jak było w rzeczywistości. Wszystko widziałem na własne oczy i z przerażeniem obserwowałem ratowników, którzy nie wiedzieli, co robić. Pierwsze DWIE łodzie dotarły po minucie, krążyły kilkanaście metrów od wraku, jak sępy nad ofiarą. Nie było nurków, jedynie ratownik w gaciach wskoczył po KILKU minutach do wody. Nurkowie w piankach zamiast patrolować Wisłę, byli na brzegu, skąd przypłynęli po KULKUNASTU minutach. W międzyczasie ktoś wpadł na pomysł, by odholować samolot do brzegu. Ludzie, którzy tam byli, mieli jedynie ładnie wyglądać w trakcie pokazów, by stworzyć pozory, że wszystko jest pod kontrolą. Niczym stadionowi ochroniarze w kamizelkach, z krótkofalówkami. Więc po cholerę opowiadać bajki o natychmiastowej akcji?