Dodaj do ulubionych

Lewe finanse Samoobrony

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.05, 11:52
PAP 04:35
Legalnie osoba fizyczna może wpłacić na kampanię wyborczą partii najwyżej 12
tys. 735 zł. Ale dwaj posłowie Samoobrony - Marian Curyło z Tarnowa i były
szef lubuskich struktur partii Henryk Ostrowski - twierdzą, że szefowie
Samoobrony wymuszali od nich po 50 tys. złotych. Pieniądze mieli przelać na
konto Samoobrony przez podstawione osoby - pisze "Gazeta Wyborcza".

Curyło opisał nielegalny mechanizm finansowania kampanii Samoobrony w
doniesieniu do Prokuratury Krajowej. Według niego za pierwsze miejsce
kandydaci płacili nawet 100 tys. złotych, za drugie 40 tys. Nie chce zdradzić
nazwisk. W doniesieniu też ich nie podał.

Opowiada, jak wyglądały jego targi: - Miałem kandydować z pierwszego miejsca.
Lepper zarządził, że każda lista wyborcza ma wpłacić na kampanię po 100 tys.
zł. Ale podczas jednej z rozmów Stanisław Łyżwiński, wiceszef partii,
powiedział mi, że z mojego okręgu startują sami gołodupcy i jako poseł
mijającej kadencji muszę wpłacić dużo więcej. Dodał, że jak jestem posłem, to
miałem czas, żeby odłożyć pieniądze przez cztery lata.

- Miało być tak: ja pierwszy a reszta tworzy tło, bo trzeba uzupełnić listę,
żeby ją zarejestrować. Zaprotestowałem. Tłumaczyłem, że przecież osobie
fizycznej nie wolno wpłacać takich pieniędzy. Wtedy Łyżwiński powiedział, że
mam zrobić kilka wpłat przez podstawione osoby. Wahałem się, ale w końcu się
zgodziłem. Zadzwoniłem do Łyżwińskiego, że moi kuzyni wpłacą. A on na to, że
może nie będzie to potrzebne, bo znajdziemy inną formę. To znaczy do kosza.
Wchodzi się do gabinetu szefa z walizką pieniędzy, zwraca się na siebie uwagę
i wrzuca się pieniądze do kosza. Nie ma przelewu, ale kasa jest.

"Gazeta": - Ale przecież to niezgodne z prawem!

- I dlatego się na to nie zgodziłem - mówi Curyło.

Zgodnie z prawem wpłacił on na kampanię Samoobrony i prezydencką Leppera po
blisko 10 tys. zł. W efekcie w ogóle nie znalazł się na liście Samoobrony.
Dlatego zdecydował się donieść do prokuratury i opowiedzieć o nielegalnym
procederze także "Gazecie".

Taki mechanizm finansowania kampanii potwierdza inny poseł Samoobrony Henryk
Ostrowski. - Na spotkaniach klubu parlamentarnego i rady krajowej Andrzej
Lepper instruował nas, że każdy poseł-kandydat ma wpłacić na kampanię 50 tys.
zł. Pieniądze kazał przelewać przez rodzinę albo zaufanych znajomych.
Najpierw mieliśmy wpłacać kasę na ich konta i dopiero oni mieli zrobić
przelew na rachunek komitetu wyborczego - opowiedział "Gazecie". (PAP)

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka