Dodaj do ulubionych

Myśłałem ,że PiS oznacza HONOR

IP: *.plock.msk.pl / 80.48.4.* 24.04.06, 20:31
Ale dzisiejsza sytuacja pokazuje ile pożyczek wzięli działacze ożnych partii.
Za wszelką cenę próbują utrzymać stanowiska posłow.(Chwycili Pana Boga za
rogi-tfu!!!!!).Dla mnie to jest absolutny dyshononor wciągać do koalicji ludzi
o mocno podejrzanych życiorysach. Dla mnie oprócz arytmetyki parlamentarnej
ważniejszy byłby honor niż ambicje osobiste.W obecnej sytuacji należy oddać
władzę innnym.Można przegrać bitwę ,ąle nie wojnę.Głosowałem na PiS.Jeśli
wejdzie Lepper,to już z wami koniec.Dla mnie PiS będzie zespołem miernot i
basta!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: Observatorescu Re: Myśłałem ,że PiS oznacza HONOR IP: *.c155.petrotel.pl 24.04.06, 20:39
      Gość portalu: Sympatyk PiS napisał(a):

      > Ale dzisiejsza sytuacja pokazuje ile pożyczek wzięli działacze ożnych partii.

      Ty oczywiscie nie wziales :)
    • Gość: gfd PiS oznacza HONOR bo chciano rozwiązać Sejm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.06, 20:44
      należy oddać władzę innnym - to jest sedno i o to wam chodzi,
      wszystko tylko nie PiS, to wasza dewiza,
    • Gość: obserwator Re: Myśłałem ,że PiS oznacza HONOR IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.06, 20:51
      >Za wszelką cenę próbują utrzymać stanowiska posłow

      taaa i glosowali za samorozwiazaniem
    • Gość: w Re: Myśłałem ,że PiS oznacza HONOR IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.06, 10:48
    • mariuszg2 Raczej HUMOR 25.04.06, 10:49
      Raczej
    • roman_j PiS oznacza ... 25.04.06, 11:07
      ... Pazerność i Synekury. :-))
      Ale doceńmy to, że PiS jako pierwsza znacząca partia w Polsce dokonał
      historycznego przełomu i biorąc do koalicji rządowej Samoobronę zdecydował się
      unieważnić historyczne różnice i podział na postkomunę i postsolidarność. To
      rzeczywiście jest historyczny gest. Nazwałbym go nawet Drugim Okrągłym Stołem.
      Nie jest przecież dla nikogo tajemnicą, że wielu działaczy Samoobrony ma rodowód
      w SLD, SdRP czy nawet PZPR. Wyborcy PiS-u na pewno ten gest docenią, a i
      dotychczasowi kontestatorzy również przekonają się do tej partii i poparcie dla
      niej wystrzeli w górę. Ostatecznie pewnie tylko ja i jeszcze kilku "oszołomów"
      będzie w opozycji Wielkiego Małego Jarka Kaczyńskiego, ale niewielka opozycja
      musi być choćby jako listek figowy. A listek mały, bo i ptaszek niewielki. ;-))
      • Gość: wyborca Re: PiS oznacza ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.06, 11:14
        romek i jego usmieszki = bezradnosc. nie dla psa kielbasa. niech zyje PiS
      • Gość: plocek Re: PiS oznacza ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.06, 14:59
        roman_j napisał:

        > ... Pazerność i Synekury. :-))
        > Ale doceńmy to, że PiS jako pierwsza znacząca partia w Polsce dokonał
        > historycznego przełomu i biorąc do koalicji rządowej Samoobronę zdecydował się
        > unieważnić historyczne różnice i podział na postkomunę i postsolidarność. To
        > rzeczywiście jest historyczny gest. Nazwałbym go nawet Drugim Okrągłym Stołem.
        > Nie jest przecież dla nikogo tajemnicą, że wielu działaczy Samoobrony ma
        rodowó
        > d
        > w SLD, SdRP czy nawet PZPR. Wyborcy PiS-u na pewno ten gest docenią, a i
        > dotychczasowi kontestatorzy również przekonają się do tej partii i poparcie
        dla
        > niej wystrzeli w górę. Ostatecznie pewnie tylko ja i jeszcze kilku "oszołomów"
        > będzie w opozycji Wielkiego Małego Jarka Kaczyńskiego, ale niewielka opozycja
        > musi być choćby jako listek figowy. A listek mały, bo i ptaszek niewielki. ;-
        ))
        >

        niestety PO obraziła się że przegrała wybory i uniemożliwiła powstanie
        koalicji, PiS zachował się sprytnie, utworzył mniejszościowy rząd załatwił
        sobie chwilowy spokój i możliwość przegłosowania kilku dla niego ważnych ustaw,
        ustaw które niezbyt pasują pewnym grupom, dlatego jest taki hałas, a że w
        kampanii mówi się różne rzeczy, które później weryfikuje rzeczywistość, to
        powinieneś dobrze wiedzieć...chyba, że po raz pierwszy widzisz coś takiego, no
        ale to już nie mój problem.
      • gosc0071 Re: PiS oznacza ... 25.04.06, 15:12
        fakty.interia.pl/news?inf=731127
        Prof. Zdzisław Krasnodębski na Interii napisał:

        W ostatnim czasie w komentarzach dotyczących poczynań partii rządzącej dominują
        sformułowania typu: "nic z tego nie rozumiem" lub "Kaczyński działa
        irracjonalnie" oraz "PiS jest nieprzewidywalny". I rzeczywiście działania Prawa
        i Sprawiedliwości mogą tworzyć takie wrażenie. Zwłaszcza, gdy obserwuje się je
        z bliska, bez odpowiedniego dystansu. Dziwi mnie, że Jadwiga Staniszkis, która
        krytykowała PiS na łamach "Faktu", tym razem nie patrzy na polską politykę z
        szerszej perspektywy.

        Nie podzielam opinii o nieracjonalności Prawa i Sprawiedliwości. Polityka tej
        partii jest w moim przekonaniu całkiem racjonalna.

        PiS to partia, która doszła do władzy niosąc na sztandarach hasło radykalnej
        przebudowy państwa. A jak inaczej można przebudować państwo, jeśli nie przez
        naruszenie skostniałej, istniejącej w nim sieci powiązań i układów?

        Zwróćmy uwagę na fakt, że problemy, na które Prawo i Sprawiedliwość zwraca
        uwagę są realne i niezwykle ważne. Powiedziałbym nawet: fundamentalne. Tak było
        w przypadku mediów, banków, sędziów, służby cywilnej, itd. Przecież zanim PiS
        doszło do władzy krytykowano na przykład korporacjonizm zawodów prawniczych czy
        upolitycznienie urzędników. Co więcej w krytyce tej brali udział także politycy
        Platformy Obywatelskiej.

        Opinia o nieskuteczności polskiego systemu sprawiedliwości jest powszechnie
        podzielana. Nie brak na to dowodów. Mówiło się o panującej w środowisku sędziów
        korupcji, o nadmiernej tolerancji dla sprawców przestępstw. Mówiło się o tym,
        że system chroni przestępców, a nie ofiary. O tym, że jest nieskuteczny. Prawo
        i Sprawiedliwość podniosło teraz ten problemie. To jest racjonalne. Co więcej,
        odpowiada społecznym nastrojom i oczekiwaniom.

        Skąd więc te awantury, za każdym razem gdy PiS porusza kolejny temat?

        Środowiska, które krytykuje PiS, są wpływowe. To elity, które kształtowały
        polską rzeczywistość po 1989 roku. Rozróżnią się one w pojmowaniu i ocenie
        rzeczywistości od przeciętnego obywatela. Przypominam wszystkim, którzy
        krytykowali III RP, a była w tej grupie także profesor Staniszkis, że
        wskazywaliśmy na jej zasadnicze problemy konstrukcyjne. PiS w istocie podejmuje
        problemy, o których wówczas mówiliśmy. Jest to jak najbardziej racjonalne - co
        więcej jest spełnieniem obietnicy wyborczej. Te tematy nigdy wcześniej nie były
        przedmiotem szerokiej publicznej debaty. Teraz się nim stają. Nic dziwnego, że
        grupy i środowiska, które PiS krytykuje, reagują niezwykle ostro - czują się
        zagrożone. To też jest zresztą racjonalne, bo PiS uderza w utrwalone interesy,
        w struktury władzy, czyli w sam rdzeń krytykowanej przez nas III RP.

        W Polsce po 89 roku powstały nowe struktury panowania, wykształciły się
        zamknięte elity połączone licznymi wspólnymi interesami. Między tymi elitami
        zachodziła wymiana osób, usług i zasobów. Panikarskie reakcje są tylko dowodem
        na to, że te grupy interesu czują się dziś zagrożone. Zwróćmy uwagę, że ta
        zmasowana krytyka jest głównie niemerytoryczna, a emocjonalna. Dyskusja
        merytoryczna odbywa się poza zasięgiem kamer. Wtedy i politycy, i niektórzy
        dziennikarze przyznają, że nie sposób nie widzieć problemów, o których mówi
        partia rządząca.

        Można owszem spierać się na temat metod, jakimi PiS chce rozwiązywać te
        problemy. Jednak nie można mówić, że ich nie ma. Diagnoza dotycząca
        poszczególnych sfer życia publicznego powinna być pogłębiona w publicznej
        debacie i przez niezależnych ekspertów. Jeśli Jarosław Kaczyński powiedział, że
        media nie są niezależne, to opinia publiczna powinna się dowiedzieć na czym to
        polega: jaki jest podział rynku, kto pociąga za poszczególne sznurki itd.

        Tu brakuje jednak konsekwencji. Następuje histeryczna reakcja. W kuluarach
        przyznaje się Kaczyńskiemu rację, że sprawa jest poważna, że coś jest na rzeczy
        i na tym dyskusja się kończy. Nie ma także dalszych kroków politycznych.
        Jedynie w tym miejscu widzę irracjonalność, o której mówi profesor Staniszkis.
        Tematy są podnoszone trochę po amatorsku i obóz rządzący, po silnych atakach,
        wycofuje się. Powstaje wrażenie działania nieprzemyślanego i nieprzygotowanego.

        Jeśli PiS rozpoczyna spór, powinien dysponować środkami intelektualnymi i
        politycznymi, które pozwolą mu spór wygrać. Bo tak pozostawia rozjuszonych
        przeciwników, gotowych do kontrataku.

        Dlaczego PiS nie ciągnie rozpoczętych spraw? Rząd Kazimierza Marcinkiewicza
        jest dziś, mimo swej popularności, bardzo słaby. Nie koncepcyjnie, ale w
        rzeczywistym sprawowaniu władzy. Możliwe, że jest to nie tylko wynik brak
        większości parlamentarnej, ale potwierdzenia dawnej tezy Staniszkis, że każdy
        rząd w Polsce będzie słaby, bo będzie niszczony przez oplatające cały system
        sieci powiązań , że polityka jest w istocie w Polsce niemożliwa.

        Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, jaka niedawno miała miejsce w Polsce w
        jakimś kraju "starej Europy". Że na przykład następuje konflikt pomiędzy rządem
        a Bundesbankiem i przedstawiciel banku - banku narodowego - wyklucza z ważnego
        posiedzenia reprezentanta rządu. To nie do wyobrażenia! I by finansjera
        odwoływała się do autorytetu ponadnarodowej instytucji przeciwko własnemu
        rządowi!

        Przebieg tego konfliktu dowodzi tylko słabości i peryferyjności polskiego
        państwa. Z tego punktu widzenia nawet to, co można uznać w strategii PiS za
        irracjonalne, czyli porzucanie tematów i wycofywanie się z nich, daje się
        zupełnie łatwo wytłumaczyć. Nie dowodzi to słabości kompetencji, słabości
        charakterów czy braku wytrwałości polityków PiS. To dowód na słabość państwa i
        rządu, słabość polityki. Rząd tylko o tyle może zawiadować państwem, o ile
        działa w zgodzie z interesami zastanych struktur, cząstkowych elit. Ma
        administrować, nie rządzić.

        W Polsce mamy więc do czynienia z marginalizacją polityki jako takiej, a co za
        tym idzie - demokracji. W istocie więc PiS toczy batalię - być może z góry
        skazaną na porażkę - o ożywienie polskiej demokracji. Nie planuje, jak twierdzą
        przeciwnicy Kaczyńskiego, zamachu na demokrację, Wręcz przeciwnie. Chodzi o to,
        by to "demos", a nie wąskie elity, "układy", miał wpływ na Polskę. Szkoda, że
        wielu ludziom tak trudno to zrozumieć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka