Gość: Tadek
IP: 193.59.95.*
19.05.06, 10:21
W dniu 18.05.2006 r. około godz. 17 na ulicy Jachowicza przy sklepie
spożywczym (po byłej Kolorowej) ćpun napadł na chłopaka. Okładał go
pięściami – żądał 2 zl. Za bitym wstawił się starszy mężczyzna. Przechodziłem
tam przypadkowo widząc co się dzieje powaliłem bandytę na chodnik. W czym
pomógł mi broniący mężczyzna. Trzymałem ćpuna prósząc o wezwanie policji.
Ćpun próbował się wyrwać. Widząc że to się nie uda, zaczął prosić
napadniętego żeby mu wybaczył. Okazało się że się dobrze znają. Napadnięty
albo był bardzo zastraszony albo z tego samego gniazda i prosił mnie żeby
ćpuna puścił. Znalazłem się w sytuacji że to niby ja napadam. Przechodzące
osoby chyba ćpuna znały – potępiając mnie że chcę oddać go w ręce Policji.
Puściłem ćpuna i powiedziałem sobie że nigdy więcej nikomu nie pomogę.
Z opinii osób przebywających w pobliżu bloku wynika że widzą tego ćpuna który
napada na dzieci i wyłudza pieniądze.
Co na to Policja