Gość: ano
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
01.07.06, 13:53
Moja siostra została zaatakowana przez znanego nam psa. Na początku rana wyglądała bardzo niewinnie, jak zadrapanie - chociaż siostra dokladnie nie wie czy pies ją podrapał pazurem czy może zębem, bo rzucił się na nią od tyłu. Na drugi dzień rana wygladała znacznie gorzej, pojawiło duże zasinienie wokół zadrapania. Poprosiliśmy właściciela o przedstawienie zaświadczenia o szczepieniu psa przeciwko wściekliźnie, jednak ten odmówił. Pies nie wygląda na chorego,ale nigdy nic nie wiadomo. Została wezwana Straż Miejska, której właściciel powiedział, iż pies był szczepiony, tylko, że zaświadczenia za ostatnie 2 lata mu sie gdzieś zapodziały. Straż dała mu termin 5 dni! na doniesienie zaświadczenia. Jak się później okazało nie zgłosił się w ogóle do SM. W dzień zdarzenia siostra była na pogotowiu gdzie dostała szczepionke przeciwteżcową. Pies powinien zostać poddany obserwacji, jednak SM stwierdziła że nie może zmusić właściciela do tego. Wczoraj sami zawiadomiliśmy sanepid, który miał się sprawą zająć, ale pies nadal nie był na obserwacji. Czy tak powinny wyglądać działania SM, sanepidu, pogotowia. Kto powinien dopilnować, żeby pies został poddany obserwacji?