Dodaj do ulubionych

Mieć, czy być

IP: 81.15.161.* 04.04.03, 15:17
W dodatku lokalnym Gazety czytam jedną z opinii
z MOP. Otóż, nazwijmy go Czytelnik, wyraża następującą
opinię - "Jeżeli dorosły, pracujący człowiek ma oszczędności
tysiąc złotych albo wcale, to moim zdaniem nie powinien
kandydować do żadnych władz, bo po prostu nie potrafi
gospodarować". W oczach Czytelnika byłbym zdyskwalifikowany
ponieważ wyczerpuję wszelkie znamiona braku gospodarności.
Jestem dorosły, od prawie 25 lat mam pracę b. dobrze płatną,
bywało, że miałem drugi etat i nie mam nawet tysiąca złotych
oszczędności. Nie zbudowałem domu o powierzchni 300m (choć cztery
razy zmieniałem miejsce zamieszkania wybierając za każdym razem
nowszą dzielnicę), posiadamy trzy samochody ale raczej marne i dwie
polisy ubezpieczeniowe na życie .
Ale my po upadku komunizmu odreagowaliśmy w ten sposób, że robimy
użytek z naszych samochodów i paszportów. Odróżniamy operę od operetki,
wiemy kiedy klaskać na koncercie i dlaczego orkiestra jest ukryta
w kanale. Krótko mówiąc nie zazdroszczę moim znajomym, którzy wybrali
inny styl bycia - nie używaja dezodorantów bo za drogie, nie wyjeżdżają
na wakacje bo złodziej może splądrować dom, nie chodzą do teatru
bo bilety są za drogie, kupują wódkę na bazarze bo tańsza.
Jestem dumny, że moje dzieci widziały piramidy i ocean, odpływ morza,
i fiordy, wiedzą jak smakują owoce morza i prawdziwe banany i nie zamienię
tego na kilkadziesiąt tysięcy złotych oszczędnosci, które pewnie
mógłbym mieć.
Zauważyłem, że oświadczenia majątkowe Radnych, którzy mają oszczedności
przechodzą bez echa. Napastowani są ci, którzy ośmielą się zeznać, że nie
mają nic albo mają niewiele. Dla mnie stan posiadanie nie jest
najważniejszy, prywatnie zawsze rozmawiam z człowiekiem nie z
jego pieniędzmi.
Obserwuj wątek
    • roman_j Re: Mieć, czy być 04.04.03, 15:33
      Odpowiem na pytanie zawarte w tytule. Oczywiście "być",
      ale trzeba jeszcze dodać pytanie: "jak być?", bo bycie
      byciu nie równe. :-))
      I jeszcze uwaga nieco obok tego dylematu. Ja osobiście
      wolę mieć radnych majętnych. Nie tylko dlatego, że są
      pewnie zaradniejsi,
      ale też dlatego, że niemajętni mogą być bardziej podatni
      na różne pokusy. Choć oczywiście nie można generalizować
      i dlatego
      najlepiej, żeby radni byli po prostu uczciwi bez względu
      na stan posiadania. Ale na sprawdzenie tej cechy nie
      znaleziono jeszcze
      niezawodnej metody. :-))
      • Gość: Blady Re: Mieć, czy być IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 04.04.03, 20:13
        JEŚLI MŁODY CZŁOWIEK DO TRZYDZIESTKI NIE BYŁ SOCJALISTĄ TO COŚ ZŁEGO DZIEJE SIĘ
        W JEGO SERCU, JEŚLI JEDNAK PO TRZYDZIESTCE NADAL JEST SOCJALISTĄ TO COŚ
        NAPRAWDĘ ZŁEGO DZIEJE SIĘ Z JEGO GŁOWĄ.

        Podobno powiedzial to Churchil.

        Nadmiar pieniedzy moze wynikac rowniedobrze z zachlannosci a nie dobrego
        gospodarowania.

        Podobnie ich niedobor moze wynikac nie z przepuszczania a z szeroko pojetego
        inwestowania (czyli gospodarnosci bo inwestycja to cos co przynosi korzysci)
        • roman_j Re: Mieć, czy być 05.04.03, 07:18
          Gość portalu: Blady napisał(a):

          > JEŚLI MŁODY CZŁOWIEK DO TRZYDZIESTKI NIE BYŁ SOCJALISTĄ TO COŚ ZŁEGO DZIEJE
          > SIĘ W JEGO SERCU, JEŚLI JEDNAK PO TRZYDZIESTCE NADAL JEST SOCJALISTĄ TO COŚ
          > NAPRAWDĘ ZŁEGO DZIEJE SIĘ Z JEGO GŁOWĄ.
          >
          > Podobno powiedzial to Churchil.
          >
          > Nadmiar pieniedzy moze wynikac rowniedobrze z zachlannosci a nie dobrego
          > gospodarowania.

          Jesli zachłanność idzie w parze z rozrzutnością (a często tak bywa), to
          nadmiaru nie ma. Zachłanność nie musi więc skutkować posiadaniem dużej ilości
          pieniędzy.

          > Podobnie ich niedobor moze wynikac nie z przepuszczania a z szeroko pojetego
          > inwestowania (czyli gospodarnosci bo inwestycja to cos co przynosi korzysci)

          Z tym się nie zgodzę. Inwestycje mają to do siebie, że polegają na zamianie
          gotówki na inne dobra materialne lub np. papiery wartościowe. Jedynie złe
          inwestycje skutkują niedoborem majątku. A ktoś, kto źle inwestuje swoje własne
          pieniądze, na pewno nie lepiej będzie wydawał pieniądze wspólne. :-))
          • Gość: Blady Re: Mieć, czy być IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 05.04.03, 09:32
            roman_j napisał:
            > Jesli zachłanność idzie w parze z rozrzutnością (a często tak bywa), to
            > nadmiaru nie ma. Zachłanność nie musi więc skutkować posiadaniem dużej ilości
            > pieniędzy.

            A mi sie raczej wydaje ze zachlannosc idzie w parze raczej ze skompstwem. Co
            skutkuje posiadaniem coraz wiekszej ilosci pieniedzy.

            > Z tym się nie zgodzę. Inwestycje mają to do siebie, że polegają na zamianie
            > gotówki na inne dobra materialne lub np. papiery wartościowe. Jedynie złe
            > inwestycje skutkują niedoborem majątku. A ktoś, kto źle inwestuje swoje
            własne
            > pieniądze, na pewno nie lepiej będzie wydawał pieniądze wspólne. :-))

            Inwestycja zalezy od systemu wartosci inwestujacego. Czasem inwestuje sie w
            wiedze (co jest kosztowne) lub w cos innego. Tak wiec niedoborem majatku moga
            skutkowac dobre inwestyce.

            Ktos kto wydaje pieniadze zle, nabywa doswiadczenie .. tak wiec mozliwe ze nie
            bedzie przenosil swoich bledow na czyjes konto. Zawsze sa dwie strony medalu.

            Ale przyznaje ze to raczej beda wyjatki od reguly.
            • roman_j Re: Mieć, czy być 05.04.03, 10:44
              Gość portalu: Blady napisał(a):

              > roman_j napisał:
              > > Jesli zachłanność idzie w parze z rozrzutnością (a często tak bywa), to
              > > nadmiaru nie ma. Zachłanność nie musi więc skutkować posiadaniem dużej
              > > ilości pieniędzy.
              >
              > A mi sie raczej wydaje ze zachlannosc idzie w parze raczej ze skompstwem. Co
              > skutkuje posiadaniem coraz wiekszej ilosci pieniedzy.

              W życiu zwykle bywa różnie, kwadratowo i podłużnie. :-))
              Zauważ, że nie wykluczam żadnego wariantu, bo napisałem, że "często tak bywa",
              iż zachłanność idzie w parze z rozrzutnością. Zwykle bowiem im wiecej wydajesz,
              tym więcej potrzebujesz. :-))

              > > Z tym się nie zgodzę. Inwestycje mają to do siebie, że polegają na
              > > zamianie gotówki na inne dobra materialne lub np. papiery wartościowe.
              > > Jedynie złe inwestycje skutkują niedoborem majątku. A ktoś, kto źle
              > > inwestuje swoje własne pieniądze, na pewno nie lepiej będzie wydawał
              > > pieniądze wspólne. :-))
              >
              > Inwestycja zalezy od systemu wartosci inwestujacego. Czasem inwestuje sie w
              > wiedze (co jest kosztowne) lub w cos innego. Tak wiec niedoborem majatku moga
              > skutkowac dobre inwestyce.

              Faktycznie i tak bywa. Według mnie inwestycja powinna się ostatecznie zwrócić,
              a jest to możliwe (i pożądane), żeby zwróciły się nawet inwestycje w wiedzę. Im
              więcej wiesz, tym więcej masz w życiu możliwości pomnożenia majątku. :-))
              Choc z drugiej strony są ludzie, którzy inwestują w wiedzę, bo sprawia im to
              frajdę (tak jak mnie), a o majątek nie dbają. Nie jestem jednak aż takim
              optymistą, żeby wierzyć, że wśród płockich radnych jest choc jeden taki.


              > Ktos kto wydaje pieniadze zle, nabywa doswiadczenie .. tak wiec mozliwe ze
              > nie bedzie przenosil swoich bledow na czyjes konto. Zawsze sa dwie strony
              > medalu.
              >
              > Ale przyznaje ze to raczej beda wyjatki od reguly.

              Miejmy nadzieję, że takie wyjątki są w płockiej RM. :-)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka