Dodaj do ulubionych

Efekt domina ?

09.02.07, 14:37
Po Sikorskim i Dornie "przewraca" się kolejna figura na politycznej
szachownicy - p.Bieńkowski, Komendant Główny Policji. Był za
mało "spolegliwy"?.. Jarosław powinien zmienić urzędniczą nomenklaturę i
wprowadzić oprócz innych, także urząd "ministra w stanie odwołania".:))Jeśli
głównym pomysłem na IV RP są roszady kadrowe...Nie będę więcej pisał, bo mnie
kawka za naiwność znowu zruga! :))
Obserwuj wątek
    • kawka Re: Efekt domina ? 09.02.07, 14:55
      Nie wywołuj wilka z lasu... tzn. kawki z komina radziwskiej mleczarni :-))) Tym
      razem wleję w ciebie optymistyczną nadzieję: a może - jak się wali - to już na
      całego? Pomarzymy sobie? Zleciała jedna ministerialna głowa, druga, trzecia...
      Potem następne.. Potem zawalą się wszystkie mury... Okaże się, że to była
      budowla na lodzie, lód się stopi i... zacznie się coś normalnego! Ech, fajnie by
      było :-)
      następcy zgilotynowanych jakby z łapanki, Dorn-bis niechętnie się godził na
      nominację, rolnicy niezbyt kochają już pierwszego "blokowacza" RP, edykacyjne
      minister, który broń Boże, od małpy nie pochodzi, niedługo będzie miał poparcie
      mniej niż zero, na czele wojska stanął niezbyt wyrafinowanie zaprogramowany
      cyborg, no może w końcu... :-))))))))
      • teufel7 Re: Efekt domina ? 09.02.07, 15:01
        Wiesz, kawko, też czuję coś w rodzaju schadenfreude, jednak nie ma pewności,
        że ta teoretyczna katastrofa przyniosłaby Polsce coś dobrego...Sam już nie
        wiem...:((
        • Gość: zielonyjarek Re: Efekt domina ? IP: 80.48.4.* 09.02.07, 16:27
          Ino wstało słonko chłop wyszedł za gumno. Jak co dnia.
          Rozpiął portki. Stęknął i z ulgą wypuścił słomkową strugę paprając biały
          śnieg. Bezczelnie patrzył w lśniącą twarz słońca. Ciepło...
          Pierdnął z ulgą.
          - Trza orać, potem siać, powiedział cicho.
          Postał tak chwilę i opuściwszy głowę wrócił do chałupy mamrocząc pod nosem.
          - Ale nijak nie daje rady. Zima! To se zdrzemne kapkę. A jak bedzie mi się
          cknic to trza coś radzic. Słyszyta chłopy gromada?
          Mówił tak aż do samego progu gdzie dopadła go rodzona kobieta i trzasła bez
          plecy szmatą.
          - Nie politykuj stary ino weż się za robote, cholerniku jeden, skaranie z tym
          chłopem. Zajazgotała z wściekłością.
          Odganiał sie od niej jak od upierdliwej muchy.
          - Daj spokój babo. Toć zima jeszcze, to co bede robił.
          - Oj ty łamago przeklęta!, wrzeszczała, to chociaż idż do obory i poprzestawiaj
          żywioł bo beczy.
          To poszedł i przestawił przy korycie krowy i cielaki. A co mu tam...
          - Niech se stojo jak ja chce, kurna. Porządek musi być. A baba nie będzie mi
          kazać co mam robić, gadał do siebie zdenerwowany.
          Splunął ciężką śliną, tak jak potrafił - celnie, w psi łeb i wrócił do chałupy.
          Tam, leżąc na ławie myślał, i myślał co by tu jeszcze robić.
          - Ale teraz zima to co bede robił? - usprawiedliwiał się przed sobą.
          - Przecie co było tom poprzestawiał, to co jeszcze chco?...
          Usnął, pochrapująć jak to zwykle chłop chrapie. Godnie i głośno.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka