katasza7
09.03.07, 12:35
Z dzisiejszego Życia Płocka
A jednak może się zawalić
Kolejna ekspertyza wykazała pęknięcie pylonów
Pomimo licznych zapewnień ratusza, że „dmucha na zimne” i chce mieć „200
procent pewności” wizyty inżynierów z różnych części Polski nie były czystą
formalnością. Ostatnie badania wykazały,że dach amfiteatru grozi zawaleniem.
Pierwsza notatka dotycząca nieprawidłowości w konstrukcji płockiego
amfiteatru pojawiła się już w październiku i sporządził ją jeden z
projektantów. Chodziło o konstrukcję pylonów. Notatka choć odręczna wzbudziła
niepokój w nadzorze inwestorskim i jeden z inspektorów wpisał zastrzeżenia do
dziennika budowy.
Amfiteatr nie został odebrany i dopuszczony do użytkowania przez powiatowego
Inspektora Nadzoru Budowlanego.
Ekspertyza za ekspertyzą
BBR, który jako konsorcjum z Vectrą budował amfiteatr, a był odpowiedzialny
za konstrukcje stalowe, zlecił analizę wzmocnień dachu inżynierowi
Grzegorzowi Burczyńskiemu żeby mieć pewność, czy wszystko jest w porządku.
Dokument przedstawiony przez inż Burczyńskiego zawierał wizję katastrofy.
Według niego wadliwie wykonane węzły plus obciążenie dachu przez śnieg
gwarantują katastrofę.
Urząd Miasta zlecił własną ekspertyzę politechnice Gdańskiej. Zwrócono się
także do głównego projektanta obiektu Wojciecha Ryżyńskiego, którego
odpowiedź publikowaliśmy przed miesiącem.
– Problem jest, ale na pewno nie ma zagrożenia katastrofą – mówił nam wtedy
Wojciech Ryżyński projektant płockiego amfiteatru. – W głowicy pylonu pewien
fragment nie został wykonany zgodnie z dokumentacją. Przedstawiliśmy urzędowi
miasta naszą propozycję naprawy. Trzeba zamontować z blachy o grubości 10 mm
dwie spirale wzmacniające. Koszt nie powinien przekroczyć 8 tysięcy złotych.
Dysponujemy ekspertyzą uznanego fachowca w dziedzinie konstrukcji linowych,
profesora politechniki poznańskiej, a w ciągu tygodnia dostarczymy do ratusza
wykonany w jednym z poznańskich instytutów model.
Wszystko wskazuje na to,że ani ratusz, ani wykonawca nie przyjęli tego
rozwiązania, bo każdy posłużył się własną ekspertyzą.
Ratunek z Gdańska
Wykonania ostatecznej ekspertyzy dla inwestora, czyli płockiego urzędu miasta
podjął się dr Krzysztof Żółtowski z Politechniki Gdańskiej wraz z zespołem.
Konsultował się także z Burczyńskim. Wizję lokalną odbył w tajemnicy, przede
wszystkim przed dziennikarzami. Oba pylony zostały przez niego sprawdzone.
Wykryto pęknięcia węzłów. Stan techniczny określono jako przed awaryjny.
– Raport wstępny wraz z wnioskami przekazałem już prezydentowi – powiedział w
rozmowie z ŻP dr Żółtowski. – Teraz trzeba wykonać kolejny projekt naprawy i
dobrze skoordynować pracę. Wtedy jest szansa, że w ciągu kilku tygodni uda
się naprawić węzły.
Wprawdzie z westchnieniem, ale doktor przyznał, że prawdopodobnie podejmie
się nadzoru nad pracami naprawczymi. Na dobrą koordynację chyba niema co
liczyć
Woda z mózgu
Prawie wszyscy projektanci, inżynierowie czy kierownicy budowy, którzy byli
lub są zaangażowani w pracę nad realizacją tej inwestycji rozmawiają chętnie,
ale nieoficjalnie. Na wstępie zastrzegają anonimowość. Jest jasny i czytelny
konflikt miedzy ratuszem a projektantami. Konflikt między wykonawcami a
projektantami i wykonawcami a ratuszem. Nie wiadomo jak to się zaczęło, ale
wiadomo do czego prowadzi. Dodatkowo urząd miasta udaje, że nic się nie
dzieje. Ale to nie prawda. Są uszkodzenia w węzłach, konieczna jest naprawa,
a historie o dmuchaniu na zimne mają tylko zatuszować sprawę. Komu to służy?
Przecież płocczanie za których pieniądze powstaje amfiteatr mają prawo
wiedzieć,że coś poszło nie tak. Warto też dowiedzieć się, kto ponosi za to
odpowiedzialność. Inauguracja zaplanowana na 28 kwietnia i tak dla wielu
płocczan będzie niedostępna, jeśli naprawy zostaną wykonane na czas, bo wbrew
zapewnieniom prezydenta Milewskiego za bilety na Shakirę będzie trzeba
zapłacić od 100 do 200 zł.