Dodaj do ulubionych

Zostań woJOWnikiem!

09.07.03, 13:33
W normalnym państwie taki rząd jak obecny nie przetrwałby ani dnia dłużej.
Musimy to państwo zbudować od nowa.
INNEGO WYJŚCIA NIE MA.
Uwierz - Ty też możesz wiele!

Wpisz w wyszukiwarkę JOW lub Jednomandatowe Okręgi Wyborcze. Poczytaj,
popieraj i propaguj te idee!
Na początek:
www.netgate.com.pl/kdk/referendum/
Obserwuj wątek
    • Gość: bystry Podoba mi się to! IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 17.07.03, 14:51
      fakty.interia.pl/kraj/news?inf=407745
    • Gość: b Re: Zostań woJOWnikiem! IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 18.07.03, 12:55
      b
    • henrykkreuz JOW: to nic nie da 08.08.03, 11:12
      JOW: to nic nie da, bo ONI się nigdy nie zgodzą

      W dniach 29 czerwca – 5 lipca Ruch Obywatelski na rzecz Jednomandatowych
      Okręgów Wyborczych (JOW), zorganizował „Marsz na Warszawę”. Około 70, młodych i
      starych, uczestników Marszu, rozpoczęło akcję na Wałach Jasnogórskich w
      Częstochowie, a potem, przez Radomsko, Kamieńsk, Bełchatów, Piotrków
      Trybunalski, Tomaszów Mazowiecki, Skierniewice, Żyrardów, Grodzisk Mazowiecki,
      Pruszków i Ożarów Mazowiecki, w sobotę, 5 lipca, dotarło do Warszawy, na Plac
      Zamkowy. Następnie, Traktem Królewskim, przybyliśmy na Uniwersytet Warszawski,
      aby w Audytorium Maksimum zakończyć swoją akcję ogólnopolską konferencją pod
      hasłem: „Chcemy JOW w wyborach do Sejmu”. Wbrew obawom sceptyków, że ten
      wariacki pomysł się nie uda, że do marszu nie znajdą się chętni, a media
      patrzeć będą w inną stronę i nikt tej akcji nie zauważy, wobec reakcji
      mieszkańców i gospodarzy miast, w których się zatrzymywaliśmy, z dnia na dzień
      rósł entuzjazm i zdecydowanie marszowych wojowników, którzy z dumą i
      satysfakcją z solidnie wykonanej roboty, z transparentami i flagami JOW,
      wkroczyli w sobotę na dziedziniec Uniwersytetu Warszawskiego.
      Szliśmy na Warszawę zbierając podpisy pod żądaniem rozwiązania obecnego Sejmu
      wybranego według ordynacji wyborczej łamiącej konstytucyjne zasady
      bezpośredniości, równości, powszechności i proporcjonalności – i domagając się
      nowych wyborów w 460 jednomandatowych okręgach wyborczych. Morale nasze
      budowała niezwykle życzliwa reakcja mieszkańców, a przede wszystkim powitanie,
      jakie zgotowali nam gospodarze gmin – wybrani w JOW wójtowie, burmistrzowie i
      prezydenci miast. Witali więc nas, podejmowali i udostępniali najlepsze sale i
      miejsca: w Częstochowie Tadeusz Wrona; w Radomsku Jerzy Słowiński; w Kamieńsku
      Grzegorz Turlejski; w Bełchatowie Marek Chrzanowski; w Piotrkowie Trybunalskim
      Waldemar Matusewicz; w Tomaszowie Mazowieckim Mirosław Kukliński; w
      Skierniewicach Ryszard Bogusz; w Żyrardowie Krzysztof Ciołkiewicz; w Grodzisku
      Mazowieckim Grzegorz Benedykciński; w Pruszkowie Jan Starzyński; w Ożarowie
      Mazowieckim Kazimierz Stachurski. Na konferencję do Warszawy przybyli jeszcze
      prezydent Kielc Wojciech Lubawski; prezydent Torunia Michał Zaleski, burmistrz
      Nysy Marian Smutkiewicz; burmistrz Strzelc Opolskich Krzysztof Fabianowski,
      wójt Czerwonki Henryk Kozłowski. W manifestacji i konferencji uczestniczyli:
      przewodniczący Zarządu Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy Krzysztof
      Bukiel; przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i
      Położnych Bożena Banachowicz; przewodniczący NSZZ „S” RI, Marian Zagórzy;
      przewodniczący Ogólnopolskiego Komitetu Protestu Sławomir Gzik. Marszowi
      towarzyszyło zainteresowanie mediów publicznych i prywatnych, w kilkudziesięciu
      miejscach ukazały się informacje o marszu, także w różnych miejscach w
      telewizji publicznej, w Polskim Radio i najważniejszych gazetach. 4
      lipca, „Rzeczpospolita”, pod informacją o naszej akcji, zamieściła wywiad z
      marszałkiem Sejmu, Markiem Borowskim, który niedwuznacznie przyznał, że „z
      sondaży opinii publicznej wynika, że większość wyborców opowiada się za
      okręgami jednomandatowymi. Ludzie chcą głosować na konkretnego polityka”.
      Plecami do idei JOW i do naszego „Marszu na Warszawę” odwróciły się tylko
      władze Stolicy Polski, Uniwersytet Warszawski i parlamentarna elita polityczna.
      Nie znalazł dla nas czasu ani prezydent Warszawy, ani władze i profesura
      Uniwersytetu Warszawskiego, a po drodze nie spotkaliśmy ani jednego posła czy
      senatora RP. Jedyny chlubny wyjątek stanowiła poseł Gabriela Masłowska,
      wytrwała zwolenniczka JOW, która wzięła udział w kończącej marsz konferencji.

      Jak przemawiają wrogowie i przeciwnicy JOW?

      1. To nic nie da
      Postkomuniści, sekretarze partyjni mówią do nas tak: nie zawracajcie sobie
      głowy JOW ponieważ w okręgach jednomandatowych wygrałaby jeszcze gorsza
      postkomuna niż my! Wszystko, co dobrego było w komunie, to ucieleśniło się w
      nas, nie szukajcie więc sposobu, aby wyrwać się z naszych łap, bo takiego
      sposobu po prostu nie ma. Koniec. Kropka.
      Tzw. opozycyjna prawica przemawia inaczej: Polacy to hołota niewyobrażalna,
      zdemoralizowana ostatecznie na wieki przez komunę. Żeby to naprawić potrzeba
      dziesięcioleci a może i więcej. Sejm jest zwierciadlanym odbiciem tej hołoty,
      jest więc taki jak całe społeczeństwo. Oczywiście, w tym społeczeństwie żyje
      pewna ilość ludzi szlachetnych i prawych, jak Bracia Kaczyńscy, Jan Maria
      Rokita, Roman Giertych i jeszcze paru innych. Ale dobrzy i szlachetni ludzie są
      w Polsce w zdecydowanej mniejszości i oni nas już wybrali. Nie ma więc czego
      szukać, bo ordynacja wyborcza nie zamieni hołoty w aniołów. To dlatego Lech
      Kaczyński nie zainteresował się Marszem na Warszawę, to dlatego nie wykazał
      zainteresowania kwiat inteligencji polskiej pracujący na najlepszym z polskich
      uniwersytetów. To nie dlatego, że oni nie wiedzą czym jest JOW i o co chodzi.
      Oni po prostu wiedzą, że wszystko, co dobre, jest w Warszawie i w warszawskich
      elitach, a reszta Polski to ciemnota i kołtuństwo nie warte wzmianki.
      I są jeszcze zagraniczni suflerzy. Przeważnie spośród polskich emigrantów,
      którzy porzucili Polskę i nie zostali w Ameryce czy Kanadzie przyjęci na miarę
      swoich oczekiwań. Mówią oni: JOW? Kanada? USA? Co za bzdury! Przecież tu panuje
      gorsza komuna i partyjniactwo niż w Polsce! Tu dopiero obywatel nic nie znaczy
      i nikt się z nim nie liczy! Taką wypowiedź, parę tygodni temu znalazłem
      w „Rzeczpospolitej”, ale ten typ argumentacji jest mi doskonale znany.

      2. ONI się nigdy na JOW nie zgodzą
      To jest argument jakby sprzeczny z poprzednim, ale zwolennikom dialektyki to
      nic nie przeszkadza i głoszą na zmianę albo jeden, albo drugi, albo oba razem.
      Dlatego eseldowcy pokazują na tzw. prawicę, że niby oni sami to nawet i na to
      by poszli, ale na pewno nie zgodzą się Rokita z Giertychem i Kaczyńskimi, a
      Rokita z Kaczyńskimi pokazują na Millera i Oleksego z Janikiem. A za tą „elitą”
      tę sama złotą myśl powtarzają skorumpowane profesorskie elity najlepszych
      uniwersytetów. A za „elitą” – no bo jakże inaczej? – powtarzają szeregi
      leniwych inteligentów, którzy nigdy nie zhańbili się jakąś pracą czy wysiłkiem
      na rzecz dobra wspólnego. ONI się nie zgodzą. Koniec. Kropka. Nie ma o czym
      gadać i o czym marzyć. Róbmy „swoje”, to znaczy ciągnijmy ile się da korzyści z
      istniejącego układu, porzućmy mrzonki o Polsce rządnej i samodzielnej.

      Wszystko są to próby zabicia nadziei
      Nadziei na to, że Polska nie musi być popychlem narodów, że zasługuje na coś
      więcej niż rządy Millera z Janikiem, Długoszem i Jagiełłą, do spółki z
      Michnikiem, Rokitą i Giertychami. Nadziei, która przyświecała nam, gdy
      powstawała „Solidarność”, która pozwalała nam rzucić wyzwanie sowieckiemu
      imperium, nie bacząc na jego czołgi i rakiety, która pozwalała nam przez lata
      trwać w podziemnym i naziemnym oporze. Ten sam Miller z tym samym Oleksym
      straszą nas dzisiaj zwycięstwem w JOW postkomuny, tak jak przedtem kazali nam
      siedzieć cicho, żeby nie drażnić niezwyciężonego Związku Sowieckiego, przed
      którym tylko ONI mogli stanowić osłonę i ochronę. I ich strachy dzisiejsze tyle
      samo, a nawet jeszcze mniej, są warte.
      Nasz Marsz na Warszawę, spotkania z gospodarzami miast i gmin, udowodnił, że
      wszędzie w Polsce są ludzie wartościowi i godni, i że obywatele, jeśli tylko
      mają szansę, potrafią ich rozpoznać i wybrać. Przekonaliśmy się, że ci, wybrani
      w jednomandatowych okręgach wyborczych burmistrzowie i prezydenci o klasę, a
      może i dwie, przewyższają poziomem i jakością tych ELITÓW, jacy wypełniają dziś
      ławy poselskie i senatorskie. I że ci ELICI ze strachem wyglądają i patrzą skąd
      powieje wiatr, który ich wy
      • henrykkreuz Re: JOW: to nic nie da - cd 08.08.03, 11:15
        I że ci ELICI ze strachem wyglądają i patrzą skąd powieje wiatr, który ich
        wygoni z wymoszczonych i wygodnych gniazdek. I to, i TYLKO TO, ich
        interesowało: ILU IDZIE? Czy to już są tysiące czy tylko setki czy dziesiątki?
        Jerzy Urban, w swoim niezawodnym „NIE” napisał, że szło nas „kilkunastu, pustym
        Krakowskim Przedmieściem, w szpalerze telewizyjnych kamer”! Czekaj, czekaj, już
        niedługo będziecie musieli zmienić okulary. Bo JOW to jest sposób na Polskę
        rządną, gospodarną i stabilną i ta prawda już się rozeszła po Polsce. Tylko
        warszawka udaje, że nic nie widzi i nie słyszy, ale ten mur ze spróchniałych
        desek na długo was nie ochroni.

        Jerzy Przystawa
        Wrocław, 30 lipca 2003

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka