kwisniewski
17.07.08, 12:51
Z Onetu
W lesie pod Płockiem (Mazowieckie) kobieta zbierająca jagody
znalazła 3-letniego zapłakanego chłopca. Okazało się, że
pozostawiony bez opieki maluch wyszedł z domu, poszedł do lasu,
zabłądził i przeszedł ponad 7 km.
Jak poinformował rzecznik płockiej policji Mariusz Gierula, chłopca
zbadał lekarz - okazało się, że po kilku godzinach samotnej wędrówki
przez las szczęśliwe nie doznał on żadnych obrażeń.
- Chłopiec powiedział tylko kobiecie, która go znalazła, że
przyjechał do dziadka. Był wystraszony. Kobieta od razu powiadomiła
policję. Informację przekazano okolicznym posterunkom. Wkrótce
okazało się, że w miejscowości Łąck, oddalonej o ponad 7 km od
miejsca znalezienia, malucha szuka wystraszona rodzina - powiedział
Gierula
Z wstępnych ustaleń wynika, że 3-latek bawił się z bratem na
podwórku jednej z posesji w Łącku. W pewnym momencie wyszedł za
ogrodzenie i poszedł do pobliskiego lasu. Tam zgubił się.
Poszukiwania rodziny nie dawały rezultatu. W końcu o zaginięciu
dziecka powiadomiła ona policję. Dziadek i matka chłopca byli
trzeźwi.
- Ta historia zakończyła się szczęśliwie. Chłopiec odnalazł się cały
i zdrowy. Apelujemy jednak do rodziców o rozwagę i większy nadzór
nad dziećmi, zwłaszcza małymi. W przypadku zaginięcia dziecka
prosimy natychmiast, bez zwłoki, o poinformowanie najbliższej
jednostki policji - apeluje Gierula.