lokalny_wyborca
29.04.11, 18:06
I co ten marsz da? Jego uczestnicy nagle zaczną reagować na akty przemocy w swoim otoczeniu? Osoby, które dotąd wszczynały bójki o rozlane piwo czy krzywe spojrzenie nagle skruszeją na widok maszerujących? Policjanci i pracownicy Straży Miejskiej zrozumieją, że nie działają dość skutecznie aby zapewnić mieszkańcom bezpieczeństwo i ochoczo ruszą na patrole? Pracownicy firm ochroniarskich zauważą, że ciąży na nich odpowiedzialność nie tylko za to co stanie się na chronionym przez nich terenie, ale także 50 metrów dalej?
Niestety, obawiam się, że po marszu wszyscy rozejdą się do domów z poczuciem, że zrobili coś szlachetnego i przyczynili się do poprawy świata, ale następnego ranka wrócą do swoich dotychczasowych postaw i zapomną o całej sprawie.