Gość: Nieobywatel
IP: 217.79.145.*
29.09.04, 09:57
Wczoraj wieczoram na stacji paliw przy dworcu miałem nieprzyjemność być
zupełnie przypadkowo spisywany przez patrol Policji. Jako osobnik skrajnie
nieagresywny i spokojny niemal biernie poddałem się przeglądaniu mojego
telefony komórkowego oraz spisywaniu danych. Wszystko byłoby do zniesienia
gdyby nie ekstremalne chamstwo jednego z trzech policjantów - młody, łysy
prewencjusz zachowywał się tak, jakby był na kokainie podkreślając
jednocześnie fakt, że jest władzą absolutną (wg mnie jest brakującym ogniwem
w teorii Darwina). Nie wdając się w szczegóły pytam - czy w mieście w którym
każdego dnia zdarzają się napady uliczne prewencja musi gnębić zwykłych
przechodniów? Czy chamstwo policjanta można usprawiedliwić? Co mam teraz
myśleć o radomskiej prewencji - powinienem czuć się bezpieczniej?
P.S.
Prewencjusz na pytanie o jego nr służbowy, imię i nazwisko odpowiedział, że
mówią na niego BORO (chyba zbyt wiele razy oglądał film "PSY" i teraz chce
być sławny). Nie podał jednak mi żadnych swoich danych. Wóz patrolowy
oznaczony był Y0091.
Pozostali dwaj policjanci z patrolu zachowywali się neutralnie.