Gość: Megadildo
IP: 199.243.30.*
05.10.04, 04:11
Antypolskie oszczerstwa w "Washington Post"
"Ombudsman" amerykańskiej gazety "The Washington Post" opublikował
oszczerczy i kłamliwy list do wydawcy, wybrany zgodnie z zasadą, że
"proste kłamstwo łatwiej jest rozpowszechniać niż bardziej złożoną
prawdę". List A.M. Caplana został napisany w reakcji na uwagi polskich
dyplomatów w USA w sprawie zakłamywania historii i wywoływania
antypolskich nastrojów poprzez przypisywanie Polakom współpracy przy
zakładaniu i prowadzeniu obozów koncentracyjnych przez Niemców w czasie
II wojny światowej.
Tytuł listu brzmi znamiennie: "Rola Polski w obozach śmierci" (29 września
2004, strona A26). "Podczas gdy ambasador polski ma rację, że naziści
niemieccy zbudowali obozy koncentracyjne w Polsce, to jednak w jego liście
'niemieckie obozy, a nie polskie' pojawił się błąd historyczny w formie
sugestii, że Polska nie jest odpowiedzialna za zaszłości na polskim
terytorium w czasie wojny. Duży procent ludzi, którzy pracowali w obozach
śmierci i pomagali Niemcom w ich morderczych planach, było Polakami - bez
ich pomocy Niemcy nigdy nie byliby w stanie zabić tak wielu ludzi w tak
krótkim czasie. Polacy mogą wiele uczynić, żeby polepszyć swój kraj, żeby w
nim nie powtórzyły się smutne zdarzenia z przeszłości. Fałszowanie historii
nie prowadzi do tego celu. (-) A.M. Caplan".
Po przeczytaniu powyższego tekstu telefonowałem bezskutecznie trzy razy
pod numer "ombudsmana" gazety "The Washington Post" (tel. 202 334
7586), ale Michael Getler po prostu wyłączył automatyczną sekretarkę w
swoim telefonie. Każdy, kto próbował skontaktować się w sprawie powyższego
oszczerczego tekstu, był automatycznie wyłączany po dziesięciu dzwonkach,
bez pozostawienia jakiegokolwiek śladu swego protestu przeciw antypolskiej
propagandzie uprawianej przez "Washington Post", na usługach żydowskiej
mniejszości w USA, popierającej szkalowanie dobrego imienia Polski i
żydowskie roszczenia wobec naszego kraju.
Charakterystyczna jest prostota sformułowania powyższego oszczerstwa i
nadanie mu charakteru "zdroworozsądkowego". Jest to wypróbowany chwyt
oszczerców, stosowany tak w książce i filmie "Sąsiedzi", jak i powtarzany w
niezliczonych artykułach w prasie amerykańskiej zdominowanej przez
radykałów żydowskich i jej polskojęzycznych odpowiednikach. Jaka więc była
prawda historyczna?
Polska była ofiarą zemsty za wykolejenie zarówno planów rewolucji światowej
Lenina w 1920 roku, jak i strategii Hitlera w 1939 roku. Od września 1939 do
czerwca 1941 r. dzięki pomocy kolaborantów żydowskich Sowieci wymordowali
więcej obywateli polskich niż Niemcy, którzy najpierw koncentrowali się na
masowych mordach polskiej inteligencji. Znane jest powiedzenie oficera
NKWD, że "psów z sobą nie przywieźliśmy, to wasi Żydzi mówią nam, kogo i
gdzie aresztować". Ostatnim milicjantem zamykającym drzwi wagonu
bydlęcego, którego widzieli obywatele polscy wywożeni do Rosji lub
niemieckich obozów koncentracyjnych, z reguły był Żyd, źle mówiący po
polsku. Ostatnio w filmie "Pianista" pokazano na ekranach świata tragiczne
sceny ładowania ludzi z getta do wagonów śmierci przez policjantów Żydów.
Wiedza o powyższych faktach jest ukrywana przez propagandę żydowskiego
ruchu roszczeniowego. W propagandzie tej oszczerstwa przeciw dobremu
imieniu Narodu Polskiego są bronią w walce, w której fałszowanie prawdy
historycznej służy celom propagandy radykałów żydowskich, czy to
neokonserwatystów (trockistów nawróconych na syjonizm), czy to neoliberałów
Sorosa (w Polsce reprezentuje ich Fundacja Batorego). Ludzie ci nie tylko
popierają żydowski ruch roszczeniowy, ale jednocześnie starają się odwrócić
uwagę od zbrodni popełnianych codziennie przez Żydów na Palestyńczykach,
jak i od fiaska wojny i okupacji Iraku zaplanowanych przez
neokonserwatystów. Celem radykałów żydowskich jest chaos w Iraku i
przeciąganie w nieskończoność pobytu wojsk amerykańskich na Bliskim
Wschodzie.
Perfidne oszczerstwa przeciw Polsce w "Washington Post" są typowe dla
działalności antypolskich radykałów żydowskich. Publikując omawiany "list do
wydawcy", gazeta celowo wybrała tekst nacechowany pogardą wobec Polaków i
zredagowany tak, żeby podać publiczności amerykańskiej proste kłamstwo.
Tak więc kłamstwo Caplana (i jemu podobnych, od lat atakujących zajadle
Polskę) można łatwo rozpowszechniać w prasie amerykańskiej. Natomiast
dużo trudniej jest Polakom, niedopuszczanym do głosu, tłumaczyć bardziej
złożone aspekty zdarzeń. Jednak tylko dobra wola i brak zacietrzewienia
gwarantują docieranie do prawdy - nie zaś pomówienia, uogólnienia czy
wyrywanie zdarzeń z kontekstu.
prof. Iwo Cyprian Pogonowski, Blacksburg, USA