Gość: klientka
IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl
30.12.05, 19:07
Jest to cukiernia razem ze sklepem spożywczym na Gębarzewskiej za budynkiem
poczty na I Południu. Wczoraj (29.12) zaproponowano mi jogurt, którego
ważność skończyła się 27, czyli dwa dni wcześniej. Na moją uwagę, że
przeterminowany jogurt nie nadaje się do spożycia usłyszałam "o co pani
chodzi, przecież jest przeceniony". Oni uważają, że skoro sprzedają kilka
groszy taniej to wszystko w porządku. Powiedziałam babie co o tym myślę i ku
mojemu zdziwieniu ten sam jogurt zobaczyłam również dziś, TRZY dni po
terminie. Będą go wystawiać aż się ktoś natnie, dostanie sraczki i kupi sobie
lekarstwa za 30 złotych. Co będzie jak matka nie zauważy i da jogurt dziecku?
Nie tak dawno temu kupiłam tam masło roślinne. Po otworzeniu opakowania
okazało się że wewnątrz jest mak i okruchy chleba. Widocznie opakowanie
wypadło z rąk sprzedawczyni na ladę lub podłogę, odpadło wieczko i przylepił
się mak i okruchy. Właścicielka, tępa, nieprzyjemna, brudna czarownica
wywarła na mnie gębę krzycząc, że takie masło przysłali jej z fabryki.
Ciekawe skąd mak i okruchy w fabryce margaryny. Doprawdy, nie wiem dlaczego
tam jeszcze robię zakupy, chyba mam najbliżej ale dziś byłam tam ostatni raz.
Więcej nie pójdę i nikomu nie radzę.