Gość: ekspresowy
IP: 82.139.48.*
18.07.06, 12:23
Leszek Miller junior, syn byłego premiera okazuje skruchę po tym, jak
bestialsko pobił żonę. Deklaruje nam, że chce się leczyć u psychoterapeuty.
Czy to wystarczy?
Poniedziałek, godz. 11 rano. Konstancin pod Warszawą. Z czarnego BMW wychodzi
uśmiechnięty, wyluzowany syn byłego premiera. Wchodzi na klatkę dwupiętrowego
bloku.
Dzwonimy do jego drzwi. Po długim wahaniu otwiera nam Leszek Miller junior
(36 l.). Jest niewysoki, drobnej postury. W dżinsach i niebieskiej bluzie. Z
miejsca przyznaje się do wszystkiego.
Skatował żonę
W sobotę nad ranem sąsiedzi Millerów wezwali policję. Z mieszkania dochodziły
karczemne wrzaski, fruwały meble i doniczki. Awanturującego się mężczyznę
zabrała policja. Miał 1,6 prom. alkoholu. Jego żonę Irenę karetka odwiozła do
szpitala przy ul. Stępińskiej na Mokotowie. Była mocno zakrwawiona i
posiniaczona. W szpitalu zdecydowano, że zostanie na obserwacji. Wczoraj
wyszła ze szpitala. Piaseczyńska prokuratura poleciła policji wszcząć
dochodzenie w sprawie pobicia.
Dziś żałuje
- Pierwszy raz zdarzyło mi się coś takiego - mówi skruszony. - Nie wiem, jak
mogło do tego dojść. Może spowodowały to leki, które popiłem alkoholem? -
zastanawia się.
- Dopiero nad ranem, kiedy obudziłem się w komisariacie, policjanci
powiedzieli mi, co zrobiłem. Nie pamiętam, czy żonę biłem ręką, czy jakimś
narzędziem. Pierwszy raz zdarzyło mi się coś takiego. Nigdy wcześniej nie
było między nami takiej awantury. Owszem, zdarzały się sprzeczki, jak to w
każdym małżeństwie. Zawsze dbałem, żeby było dobrze między nami. Ona już mi
wybaczyła - przekonuje. Mężczyzna jest wyraźnie załamany problemami, które
sam sobie zgotował. - Teraz wszyscy postrzegają mnie jako bandytę, a to
nieprawda. Ja od czasu podstawówki, kiedy miałem parę bójek z kolegami, na
nikogo ręki nie podniosłem - przekonuje.
Nie chce powiedzieć, co usłyszał od ojca. Przyznaje tylko, że to nie była
miła rozmowa.
- Proszę wybaczyć, nie sposób tego komentować. Co w tej sytuacji mógłbym
powiedzieć - mówi nam łamiącym się głosem Leszek Miller, ojciec (60 l.).