Dodaj do ulubionych

Kwestia urzedow

IP: 212.149.48.* 26.11.01, 18:35
Gość portalu: Yahagi napisał(a):

> ... z punktu widzenia Radomia - fakt; przykre... ale chyba obaj zgodzimy się,
> że to normalna kolej rzeczy i nalezało się tego spodziewać. Bardziej jednak
> mnie osobiście cieszą te instytucje, które powstaną w Kielcach kosztem
Krakowa czy Lublina. Nie wiem ile to etatów, no ale zawsze kilka...

> Na pocieszenie: z tego co wiem delegatura UOP dla świętokrzyskiego nadal
chyba znajduje sie jeszcze w Radomiu...


"nadal"... "jeszcze"... Pewnie, ze z punktu widzenia Kielc jest to korzystne -
dla Radomia oznacza natomiast kolejny ciezarek w drodze na dno.

Podejscie polegajace na centralizacji jest chyba typowe dla Polski (i moze
krajow tego regionu). Dla mnie idealem jest Anglia, gdzie np. urzad skarbowy
dla Londynu miesci sie... w Szkocji (pod Edynburgiem)! Do takiego urzedu sie
nie chodzi, tylko dzwoni, mejluje lub wysyla listy tradycyjna poczta. I to
dziala!

Inny przyklad: Poszczegolne oddzialy operacyjne duzego banku rozrzucone sa po
calutkiej wyspie - dzial kart kredytowych w jednej miejscowosci (zwykle jakims
malym miasteczku), dzial czekow gdzie indziej, a dzial pozyczek hipotecznych
jeszcze gdzie indziej. Do tego centrum telefoniczne, ktore wcale tez nie musi
byc zlokalizowane w Londynie.

Ale to jest mozliwe w kraju, gdzie poczta z jednego konca na drugi idzie jeden
(!) dzien, a w tym samym miescie list wyslany rano przychodzi do adresata tego
samego dnia (!!) po poludniu.

Jeszcze lepiej jest pod tym wzgledem w Niemczech, gdzie przerozne urzedy, ale
takze instytucje typu banki, firmy ubezpieczeniowe itp. rozrzucone sa prawie
rownomiernie po calym kraju.

Po co to wszystko pisze? W ten sposob w tych krajach prowadzi sie polityke
regionalna, przeciwdziala bezrobociu i... racjonalnie podchodzi do kwestii
kosztow. U nas dla odmiany wszystko dazy do polaryzacji: bedziemy mieli bogate
wyspy w rodzaju Warszawy i kilku-kilkunastu duzych miast i przerazliwie biedne
pustynie nedzy i biedy. Wszystko to bez zwracania uwagi na koszty i korzysci
dla calego kraju.

Az wreszcie ktos sie zorientuje, ze koszt wynajecia powierzchni biurowej w
Warszawie jest 10-krotnie wyzszy niz np. w Radomiu, a moze 50- lub 100-krotnie
wyzszy niz dajmy na to w Pcimiu Dolnym. Ze placa w Warszawie jest srednio 2-3
razy wyzsza niz w mniejszych osrodkach, a uwzgledniajac rozbuchane place
urzednikow te proporcje sa jeszcze wyzsze. Ze ulokowanie jakiegos urzedu w
mniejszej miejscowosci, dzieki czemu spadnie o iles miejsc liczba bezrobotnych,
jest o wiele tansze niz inne formy walki z bezrobociem. I tak dalej, i tak
dalej...

Czasem jeszcze wierze, ze doczekam takich czasow, ale ostatnio coraz bardziej
trace nadzieje - patrzac na lokalne radomskie podworko, ale i na polski
parlament. Ale moze dozyjemy?
Obserwuj wątek
    • Gość: Yahagi Re: Kwestia urzedow IP: *.kielce.tpsa.pl 26.11.01, 19:56
      > "nadal"... "jeszcze"... Pewnie, ze z punktu widzenia Kielc jest to korzystne -
      > dla Radomia oznacza natomiast kolejny ciezarek w drodze na dno.

      Mam tego świadomość, a ponieważ deklarowałem już zrozumienie, akceptację,
      zainteresowanie (itd...) sprawami Radomia, więc _szczerze przyznaję_, że cieszy
      mnie to umiarkowanie (zdecydowanie bardziej cieszą insytucje po -rzeszowskie, -
      krakowskie, -lubelskie). Oznacza to w praktyce, że kilka osób (spodziewam się, że
      w jakims stopniu przyzwoicie wykształconych) straci pracę. A to jest
      utrata 'placu' dla klasy średniej. Mam świadomość tego, że stanie sie to kosztem
      Kielc, co na pewno Kielcom sympati nie przysporzy. No ale tak jak pisałem - taka
      w/g mnie jest kolej rzeczy i tego należało się spodziewać. Cóż.. nie gramy
      przeciez w tej samej drużynie ...

      (...mniam...)

      > Az wreszcie ktos sie zorientuje, ze koszt wynajecia powierzchni biurowej w
      > Warszawie jest 10-krotnie wyzszy niz np. w Radomiu, a moze 50- lub 100-krotnie
      > wyzszy niz dajmy na to w Pcimiu Dolnym. Ze placa w Warszawie jest srednio 2-3
      > razy wyzsza niz w mniejszych osrodkach, a uwzgledniajac rozbuchane place
      > urzednikow te proporcje sa jeszcze wyzsze. Ze ulokowanie jakiegos urzedu w
      > mniejszej miejscowosci, dzieki czemu spadnie o iles miejsc liczba bezrobotnych,
      > jest o wiele tansze niz inne formy walki z bezrobociem.

      OK! Prawie się zgadzam. Wyobraź sobie, że taki jakiś urząd powstaje ...no nie
      wiem gdzie ... w Orońsku (?). Kto tam znajduje zatrudnienie...?? Ano ludzie
      którzy mają jakieś pojęcie o 'urzędowaniu', czyli ludzie wykształceni. A gdzie
      tacy są ? Ano w Radomiu no i może trochę w Skarżysku. Czy wpływa to na bezrobocie
      w Orońsku ? Co najwyżej w umiarkowanym stopniu, no bo co mogą 'pracować' rolnicy
      w takim miejscu ? Może kilka sprzątaczek ? Może gość od hot-dogów, kurczaków i
      sałatek prowadzący lokalny bufet ? A co taki urząd ma w zamian ? Marną
      infrastrukturę ? Kiepską dostępność ? Dziury w drogach ? Błoto ? No i nie wiem co
      jeszcze.... ?
      Niestety w obecnym stadium zorganizowania administracji państwowej w naszym kraju
      załatwienie sprawy w urzędzie, to zazwyczaj _osobiste_ odwiedzenie kilku urzędów,
      albo jednego kilkakrotnie... No i chyba to powoduje, że jeszcze za wcześnie, by
      lokalizować takie instytucje poza centrum; mimo znaczącego spadku kosztów.
      Chociaż jest już np. projekt, by TPSA zrobiło jedną ogólnopolską informację '913'
      zlokalizowaną gdzieś w jakiejś mieścinie pod Stolyczną.. (niestety)

      Z pracą w/g mnie to jest trochę sprawa umowna. Znam na miejscu w Kielcach firmę,
      która ogłaszała się przez naprawdę kilka miesięcy w poszukiwaniu człowieka do
      obsługi programu (i tu powinna paść jego nazwa... tylko że jej nie pamiętam,
      program jednak do typowych nie należał) i go w Kielcach nie znalazła. Zmuszeni
      byli zatem wziąć gościa ze Stolycznej, wynająć mu mieszkanie i jeszcze
      dać 'stolyczną' pensję (która wystarczyłaby 3-4 kielczanom). No i jak jest z tą
      pracą ? jest ? czy też jej nie ma ? A może my nie bardzo potrafimy sprostać jej
      wymaganiom ?
      Z punktu widzenia 'wodza' tej firmy: logiczne byłoby wynieść się gdzieś pod
      Warszawę, bo wtedy takim gościom jak ów człowiek nie trzeba byłoby wynajmować
      mieszkania, można by mu było zaproponować 10-30% mniej kasy ... Dostępność
      wykwalifikowanej kadry zdecydowanie korzystniejsza, a koszty 'lokalizacyjne'
      niewiele wyższe....

      Co tu dużo pisać: aby Kielce / Radom rozwijały się potrzeba w nich ludzi
      wykształconych, którzy tworzyliby klasę średnią. A z tym zarówno u nas ja i u
      Was - marnie. Nie chcę sie wypowiadać gdzie jest większa ucieczka uzdolnionej
      młodzieży... Jednak same 'niskie koszty' nie załatwią sprawy bezrobocia.
      Co z tego, że jakiś koncern postawi jakąś wielką montownię pod Radomiem /Kielcami
      zatrudniającą 500 osób ? Pewnie będzie to dobre i korzystne, tylko na ile pozwoli
      rozwijać się miastu ? Kto tam znajdzie pracę ? Koncernowi znudzi się, bo okaże
      się, że koszty produkcji na Ukrainie czy Białorusi są jeszcze niższe, no i się
      wyniesie.... (a chyba zgodzisz się, że jeszcze długo będą niższe)

      Już to raz pisałem: wolałbym, aby powstało 50 małych firemek z kapitałem lokalnym
      zatrudniających nawet nie 500, ale 300 osób, które bedą powolutku się rozwijać,
      ale za to będą bardziej związane z miejsciem w którym działają.... Funkcjonując w
      takiej liczbie same stworzą dookoła siebie koniunkturę; będa potrzebowały
      informatyków, konserwatorów, księgowych, sprzątaczek, ludzi od hotdogów, itd....
      i będą wręcz przypisane do miejsca w którym funkcjonują... Ale żeby tak było
      potrzeba ludzi wykształconych (albo jak kto woli: posiadających wiedzę i pomysły).
      Ci ludzie muszą czuć, że nie są tu jedyni. No i dlatego mnie osbiście cieszy, że
      znajdą w Kielcach kilka etatów przy okazji powstających urzędów. Nie wypowiadam
      się, czy to dobrze, czy źle, że będą brać pieniądze podatników za siedzenie za
      biurkiem; jednak - tak jak już wcześniej pisałem: jeżeli mają je brać w Krakowie
      czy też w Lublinie, to wolę aby brali je w Kielcach na miejscu; bo potem będzie
      ich stać, by dziecku dać na zapiekanki i rurkę z kremem...samemu pójśc do teatru,
      na koncert itd, itd...
      (Rzecz jasna nie poddaje w wątpliwość sensu 'instalowania się' dużych montowni...)
      • Gość: darek Re: Kwestia urzedow IP: *.*.*.* 27.11.01, 17:41
        Panowie mnie tez jest przykro,że Radomianom ubywa urzędów,ale własciwie do
        cholery takie są implikacje nowego podziału administarcyjnego.Powstały nowe
        samodzielne regiony rządowo-samorządowe,które chcą na własnym terenie same o
        sobie decydować,do tego muszą istnieć odpowiednie agendy urzędów i czy to sie
        komuś podoba czy nie to nie widze usasadnienia ,aby np.lasami w
        woj.Swietokrzyskim/ok.75%areału dyrekcji/zarządzali biurokraci w Radomiu/takie
        są niestety koszty transformacji.Skoro Radom wybrał drogę bytu w
        wo.Mazowieckim,to sorry ale rzadzcie sie sami na swym terenie,a my chcemy sie
        rządzić na swoim i słuszne jest ,że takie urzędy lokuje sie w miastach
        wojewodzkich.Niestety prawda jest taka,ze to my mamy może marne ,ale swoje
        województwo ze stolicą w Kielcach,a Wy macie swoje ze stolicą w Warszawie,i
        nikt nikomu nie chce zabierać czy narzucać,tylko chcemy zarzadzać tym co
        nasze.POZDRAWIAM.
        • Gość: Radomian Re: Kwestia urzedow IP: *.rado.gazeta.pl 27.11.01, 17:48
          Gość portalu: darek napisał(a):

          > Panowie mnie tez jest przykro,że Radomianom ubywa urzędów,ale własciwie do
          > cholery takie są implikacje nowego podziału administarcyjnego.Powstały nowe
          > samodzielne regiony rządowo-samorządowe,które chcą na własnym terenie same o
          > sobie decydować,do tego muszą istnieć odpowiednie agendy urzędów i czy to sie
          > komuś podoba czy nie to nie widze usasadnienia ,aby np.lasami w
          > woj.Swietokrzyskim/ok.75%areału dyrekcji/zarządzali biurokraci w Radomiu/takie
          > są niestety koszty transformacji.Skoro Radom wybrał drogę bytu w
          > wo.Mazowieckim,to sorry ale rzadzcie sie sami na swym terenie,a my chcemy sie
          > rządzić na swoim i słuszne jest ,że takie urzędy lokuje sie w miastach
          > wojewodzkich.Niestety prawda jest taka,ze to my mamy może marne ,ale swoje
          > województwo ze stolicą w Kielcach,a Wy macie swoje ze stolicą w Warszawie,i
          > nikt nikomu nie chce zabierać czy narzucać,tylko chcemy zarzadzać tym co
          > nasze.POZDRAWIAM.

          Już to raz pisałem ale trudno, powtarzam. Lasy nie są wasze!!!!! Lasy są wszystkich (no chyba że
          prywatne)!!!!! I nie ma tu nic do rzeczy podział administracyjny. Dowodzi tego minione 125 lat.
          • Gość: darek Re: Kwestia urzedow IP: *.*.*.* 27.11.01, 18:06
            Może w takim razie Wy miejcie swoja dyrekcje lasów a my miejmy swoją i tak
            byłoby najlepiej.POZDRAWIAM RADOMIAN.
      • Gość: jdk Re: Kwestia urzedow IP: 212.149.48.* 27.11.01, 19:37
        Gość portalu: Yahagi napisał(a):

        ) OK! Prawie się zgadzam. Wyobraź sobie, że taki jakiś urząd powstaje ...no nie
        ) wiem gdzie ... w Orońsku (?). Kto tam znajduje zatrudnienie...?? Ano ludzie
        ) którzy mają jakieś pojęcie o 'urzędowaniu', czyli ludzie wykształceni. A gdzie
        ) tacy są ? Ano w Radomiu no i może trochę w Skarżysku. Czy wpływa to na bezroboc
        ) ie w Orońsku ? Co najwyżej w umiarkowanym stopniu, no bo co mogą 'pracować'
        rolnicy w takim miejscu ? Może kilka sprzątaczek ? Może gość od hot-dogów,
        kurczaków i
        ) sałatek prowadzący lokalny bufet ? A co taki urząd ma w zamian ? Marną
        ) infrastrukturę ? Kiepską dostępność ? Dziury w drogach ? Błoto ? No i nie wiem
        ) co jeszcze.... ?

        Nie za bardzo sie z tym zgodze. Rozumiem, ze Oronsko jest tylko przykladem, wiec
        tez bede pisal przykladowo (akurat Oronsko ma dosc dobre polaczenie: na samej
        trasie E-77, 15 minut drogi z Radomia i Skarzyska, 5 minut z Szydlowca, pol
        godziny z Kielc...). Co do zatrudnienia - niech znajdzie tam prace 5 osob na
        stanowiskach sredniego-wyzszego kierownictwa to dla miejscowosci liczacej
        kilkaset (?) mieszkancow to juz cos. A sprzataczki, dozorcy, sprzedawcy hot-
        dogow - tym bardziej! Wlasnie tych ludzi najczesciej dotyka bezrobocie i dla nich
        bylaby to wielka szansa! (Jesli jestes mlody, masz wyzsze wyksztalcenie, masz
        wyobraznie, jestes w miare elastyczny - znajdziesz prace gdziekolwiek: zmienisz
        kwalifikacje, przeniesiesz sie do Warszawy, Wroclawia lub chociazby Kielc lub
        Radomia - zgodzisz sie ze mna?). Do tego podatki lokalne zwiazane z
        nieruchomoscia, samochodami, placami, pradem, itp. to duza okazja dla takiej
        miejscowosci.

        A miejscowosci takich jak Oronsko mozna znalezc multum - w promieniu gora 30 km
        od wiekszych miast, polozonych w miare dogodnie przy trasie samochodowej/linii
        kolejowej. Przy wszystkich ich zaletach, o ktorych pisalem: nizsze ceny
        nieruchomosci, nizsze oplaty, nizsze place, nizsze koszty towarzyszace...



        Poza tym chyba nie zostalem zrozumiany dobrze w jednej kwestii. Chodzi mi wlasnie
        o to, ze urzedy te _wcale nie musza_ znajdowac sie w duzych miastach - wprost
        przeciwnie! Piszesz, ze w obecnych realiach, zeby cos zalatwic, trzeba nieraz
        fatygowac sie do kilku urzedow, albo do jednego kilka razy. Owszem. Ale tak nie
        powinno byc! Ale nawet jesli - jest na to sposob. Nie ma przeciwskazan,
        zeby "punkty obslugi klienta" poszczegolnych urzedow, ktore wymagaja osobistego
        kontaktu z obywatelem, znajdowaly sie jak najblizej "klienta" (czyli obywatela).
        Wzglednie w rozsadnej odleglosci i/lub z dobrym dojazdem (wiekszosc administracji
        rzadowej zajmujacej sie obsluga obywateli w Londynie znajduje sie 30 kilometrow
        od Londynu, w Croydon). Z minimalna obsada urzednicza. Natomiast cala "obrobka"
        powinna sie znajdowac jak najdalej!!! Rowniez czesc spraw nie wymagajacych
        osobistego kontaktu petenta z urzednikiem powinna byc zalatwiana zdalnie: poczta
        i internetem, wzglednie telefonicznie! I do tego wlasnie powinnismy dazyc -
        traktujac to jako szanse przeskoczenia w szybszym tempie dzielacej nas przepasci.
        Zyjemy w XXI wieku! Telefon, internet, tym bardziej "bita" droga lub "kolej
        zelazna" nie jest chyba nieosiagalnym cudem - nawet dla Polski! A jesli nawet i
        jesli ktos przedstawi dobry projekt - znajdzie pieniadze na poprawe drogi, kolei,
        czy polaczenia telefonicznego - we wlasnym zakresie lub z licznych funduszy
        swiatowych i europejskich (notorycznie niewykorzystywanych lub wyrzucanych niemal
        doslownie w bloto z powodu skrajnej nieudolnosci - wlasnie ostatnio slyszalem o
        przykladzie kladzenia asfaltu na podkarpaciu w sniegu i ujemnych temperaturach,
        zeby tylko wydac przyznane na to pieniadze unijne. Bezmyslnie i w bloto - bo taka
        droga bedzie nadawala sie za kilka miesiecy do remontu...)

        Tym bardziej powinno to dotyczyc administracji centralnej, ktora powinna byc
        traktowana jako zlo konieczne i minimalizowana do poziomu niezbednego, ale -
        rownoczesnie jako taka - traktowana jako narzedzie wyrownywania roznic
        regionalnych! Wspomniany przyklad urzedu skarbowego dla miasta Londynu, ktory
        miesci sie w Szkocji! Dlaczego niektore urzedy centralne - przynajmniej w czesci
        nie wymagajacej osobistego kontaktu z petentem - nie maja sie znajdowac zdala od
        Warszawy (lub innych duzych miast)? Dlaczego nie np. urzad ds bhp (strzelam) w
        Slupsku lub Suwalkach, ministerstwo rolnictwa w Przemyslu, ministerstwo zdrowia w
        skierniewicach, UOP w Radomiu, urzad miar w Kielcach itp?

        Niestety jeszcze dlugo tak nie bedzie, z powodu oporu "lobby urzedniczego". Kazdy
        chce mieszkac w Warszawie (a przynajmniej tam pracowac) i zarabiac 8-10 tys zl
        brutto (urzednik sredniego szczebla) a nie 2-4 tysiace w mniejszym miescie.
        Smutny przyklad: zglaszano pomysl, zeby siedziba Mazowieckiej Kasy Chorych
        miescila sie nie w Warszawie a w Radomiu (dajac milionowe oszczednosci na czynszu
        i placach). Pomysl upadl, wrecz zostal wysmiany. Wytarto sie jako argumentem
        jakims zapisem ustawowym, ze siedziba kasy chorych musi sie miescic w miescie
        wojewodzkim (a niby dlaczego? Np. w Piasecznie juz w Jankach by nie mogla, co juz
        by bylo duzo tansze niz w nowoczesnym biurowcu w Warszawie).

        Podobnie argumentacja na zasadzie ze 75% lasow bedacych w gestii RDLP w Radomiu
        lezy w woj. swietokrzyskim jest bezsensowna, bo zawsze tak bylo i nie bylo z tym
        problemu. (Zreszta juz ktos sie do tego odniosl w innym poscie.) Nie wiem, ile
        spraw wymaga osobistej wizyty w RDLP (i czy nie ma przypadkiem oddzialow w
        Kielcach, Skarzysku lub Starachowicach - strzelam ze sa), a argumenty te
        przytaczane sa jako pierwsze lepsze, zeby tylko osiagnac zakladany cel.


        To, co pisze, dotyczy przede wszystkim urzedow, bo to przeciez lezy bezposrednio
        w gestii rzadu (centralnego i lokalnego). Jesli chodzi o firmy prywatne, to ich
        decyzje sa suwerenne i mozna z duzym bezpieczenstwem przyjac, ze to, co robia,
        jest dla nich najkorzystniejsze (na pewno w dlugim terminie). Nie dotyczy to firm
        w rodzaju TPSA, bo jest to firma tylko quasi-prywatna i jej decyzje kierowane sa
        innymi czynnikami - nie zawsze optymalnymi. Ale i w odniesieniu do firm Panstwo
        rowniez ma mozliwosc oddzialywania na ich decyzje, stosujac bodzce ekonomiczne,
        pod warunkiem jesli nie oznacza to dyskryminowania pozostalych uczestnikow rynku.



        ) Co z tego, że jakiś koncern postawi jakąś wielką montownię pod Radomiem /Kielca
        ) mi zatrudniającą 500 osób ? Pewnie będzie to dobre i korzystne, tylko na ile
        pozwo li rozwijać się miastu ? Kto tam znajdzie pracę ?

        Wlasnie ze bedzie to bardzo korzystne! Jak juz pisalem, bezrobocie to w
        przewazajacym stopniu problem ludzi slabo badz srednio wyksztalconych i malo
        elastycznych. Tym ludziom bardzo potrzeba pracodawcy, stabilnego i blisko domu.
        Lepiej wyksztalceni i bardziej mobilni sobie jakos poradza.


        ) Już to raz pisałem: wolałbym, aby powstało 50 małych firemek z kapitałem lokaln
        ) ym zatrudniających nawet nie 500, ale 300 osób, które bedą powolutku się
        rozwijać,
        ) ale za to będą bardziej związane z miejsciem w którym działają.... Funkcjonując
        ) w takiej liczbie same stworzą dookoła siebie koniunkturę; będa potrzebowały
        ) informatyków, konserwatorów, księgowych, sprzątaczek, ludzi od hotdogów, itd...
        ) i będą wręcz przypisane do miejsca w którym funkcjonują... Ale żeby tak było
        ) potrzeba ludzi wykształconych (albo jak kto woli: posiadających wiedzę i
        pomysły).


        Popieram w pelni! Tylko ze do tego potrzebna jest zmiana mentalnosci i calkowita
        zmiana podejscia ludzi w rzadzie i samorzadach. A to dlugi proces i szczerze
        mowiac trace nadzieje, ze cos sie szybko zmieni. Kazdy tylko mowi, ze popiera
        prywatna przedsiebiorczosc i male firmy (bo to bardzo modne haslo, zwlaszcza
        przed wyborami - zaraz bedziemy mieli duzo kolejnych przykladow bo wybory
        samorzadowe tuz tuz!), ale tak naprawde malo kto wierzy, ze tak jest w istocie -
        • Gość: Yahagi Re: Kwestia urzedow IP: *.kielce.tpsa.pl 28.11.01, 01:06
          > kwalifikacje, przeniesiesz sie do Warszawy, Wroclawia lub chociazby Kielc lub
          > Radomia - zgodzisz sie ze mna?).

          ....jasne, że tak... nie mam radomiofobii....:))

          > A miejscowosci takich jak Oronsko mozna znalezc multum - w promieniu gora 30 km
          > od wiekszych miast, polozonych w miare dogodnie przy trasie samochodowej/linii
          > kolejowej. Przy wszystkich ich zaletach, o ktorych pisalem: nizsze ceny
          > nieruchomosci, nizsze oplaty, nizsze place, nizsze koszty towarzyszace...
          >
          Jasne, że tak... ale to o czym piszesz to tylko teoria, bo w praktyce jest
          całkiem coś innego. Dlaczego bez mała wszelkie firmy lokują sie w obrębie
          Stolycznej, Śląska, Poznania czy Wrocławia ? Jakie czynniki powodują, że nie
          pchają się na łeb na szyję do Kielc czy Radomia ? To jest podstawowe pytanie
          dotyczące tego co kryje się pod pojęciem 'atrakcyjność miasta'. Wychodzi, że to
          nie tylko koszta towarzyszące, ale to również dostepność 'wszystkiego', co tylko
          może być. Jak myślisz: czy dla firmy zagranicznej, dużo handlującej ze światem,
          mającej siedzibę w Kielcach bez znaczenia jest, czy Urząd Celny znajduje się na
          miejscu czy tez w Krakowie ? Nie sądzę; a chyba zgodzisz się, że stanowi to
          o 'atrakcyjności'.

          > o to, ze urzedy te _wcale nie musza_ znajdowac sie w duzych miastach - wprost
          > przeciwnie! Piszesz, ze w obecnych realiach, zeby cos zalatwic, trzeba nieraz
          > fatygowac sie do kilku urzedow, albo do jednego kilka razy. Owszem. Ale tak nie
          > powinno byc!

          Jasne, że nie tak powinno być !!! Co do tego, jesteśmy w 100% zgodni... ale tak
          nie będzie jeszcze przez ... no nie wiem... 10..??? 15 lat ??? (Jako punkt
          odniesienia biorę wszelkie zmiany w temacie administracji od roku 1990). A jeżeli
          nic się nie zmieni (tak jak pisałem - ja jestem co do tego w 100% pewien) to
          uważasz, że Kielce źle robią stając na głowie aby wszelakie urzędy do siebie
          przyciągnąć ...???

          > Zyjemy w XXI wieku! Telefon, internet, tym bardziej "bita" droga lub "kolej
          > zelazna" nie jest chyba nieosiagalnym cudem - nawet dla Polski!

          > Warszawy (lub innych duzych miast)? Dlaczego nie np. urzad ds bhp (strzelam) w
          > Slupsku lub Suwalkach, ministerstwo rolnictwa w Przemyslu, ministerstwo zdrowia
          > w skierniewicach, UOP w Radomiu, urzad miar w Kielcach itp?

          Jasne, że tak powinno być ... naprawdę się z tym zgadzam, i chciałbym, żeby tak
          było, ale tak jak pisałem: tak nie jest i nie będzie przez jeszcze kilka lat. I
          pogódź się z tym....
          Tu jest problem innej natury (z punktu widzenia naszych miast - rzecz jasna):
          skoro tak będzie, to jak wykorzystać ten okres ? Stanąć obok, patrzeć i mówić: to
          nie powinno być tak (?)... czy też walczyć o co tylko można, tak jak to robią
          inni, aby jak'najwięcej samemu się 'nachapać' (?). Radom (w/g mnie) przejawiał do
          tej pory tę pierwszą postawę... no i jak na tym wychodzi ? Kielce skłaniają sie
          ku tej drugiej metodzie... i cieszę się z tego, chociaż oczekiwałbym większej
          inicjatywy (to nie tylko dotyczy urzędów; tak trafił do Kielc Festiwal Piosenki z
          Częstochowy; Przegląd Filmów Dokumentalnych - z Krakowa... o to trzeba było
          walczyć).
          Ja mam świadomość, że kiedyś się to zmieni... Ale - tak jak pisałem - jeżeli
          urzędnicy ___MUSZĄ___ już gdzieś funkcjonowac, to niech to robią w Kielcach. Mam
          świadomość, że niekiedy dzieje się to kosztem innych, ale to jest po prostu
          polityka... nas też nikt nie pytał, czy chcemy się pozbyć EXBUDU...

          > Niestety jeszcze dlugo tak nie bedzie, z powodu oporu "lobby urzedniczego".

          Musimy do tego 'dorosnąc' no i mieć na to pieniądze...

          > Smutny przyklad: zglaszano pomysl, zeby siedziba Mazowieckiej Kasy Chorych
          > miescila sie nie w Warszawie a w Radomiu (dajac milionowe oszczednosci na czyns
          > zu i placach). Pomysl upadl, wrecz zostal wysmiany. Wytarto sie jako argumentem
          > jakims zapisem ustawowym, ze siedziba kasy chorych musi sie miescic w miescie
          > wojewodzkim (a niby dlaczego? Np. w Piasecznie juz w Jankach by nie mogla, co j
          > uz by bylo duzo tansze niz w nowoczesnym biurowcu w Warszawie).

          To jest dokładnie tak samo jak z reorganizacją TPSA... (interesowałem się tym
          trochę) W pierwotnym projekcie miało powstać tyle niezależnych okręgów ile
          województw. Potem był projekt, aby różne resorty/departamenty (nie wiem jak to
          się u nich nazywa) miały być podzielone między różne miasta; Kielcom też cośtam
          miało się dostać. Jednak zwycięzyła koncepcja, w której prawie wszystko zostało w
          Stolycznej; jakaś'tam wydzielona firma ma siedzibe w Łodzi... i chyba tyle. O
          czym to świadczy ? Ano chyba o tym, że koncepcja 'centralizacji' obowiązuje i
          jeszcze trochę będzie 'przewodnią i słuszną'...

          Trzeba się z tym pogodzić, a Kielce nie chcą tego czasu przespać. Dlatego ciągną
          do siebie co mogą.

          > Wlasnie ze bedzie to bardzo korzystne! Jak juz pisalem, bezrobocie to w
          > przewazajacym stopniu problem ludzi slabo badz srednio wyksztalconych i malo
          > elastycznych. Tym ludziom bardzo potrzeba pracodawcy, stabilnego i blisko domu.
          > Lepiej wyksztalceni i bardziej mobilni sobie jakos poradza.

          Chyba nie złapałeś o co mi chodziło.... Rzecz w tym, żeby tych wykształconych w
          jakiś sposób przyciągnąć/zatrzymać. Stąd przykład z małymi firmami, bo w nich
          ci 'wykształceni' zdecydowanie łatwiej znajdą pracę, niż w montowni TOYOTY.
          Gdzieś na śląsku funkcjonuje montownia chyba skrzyni biegów, w której szef całego
          zamieszania pracuje w kanciapie osłoniętej 'parawanem' od całej linii
          produkcyjnej - sądzisz, że taka instytucja będzie argumentem przeciwko ucieczce
          wykształconych ? Jasne, że montownia da pracę, ale nie jest
          zjawiskiem 'pracogennym' (tak jak np. Browar Belgia w Kielcach). Dlatego
          napisałem, że wolę 300 miejsc pracy w małych firemkach niż 500 w owej montowni.
          >
          > Popieram w pelni! Tylko ze do tego potrzebna jest zmiana mentalnosci i calkowit
          > a zmiana podejscia ludzi w rzadzie i samorzadach. A to dlugi proces i szczerze
          > mowiac trace nadzieje, ze cos sie szybko zmieni. Kazdy tylko mowi, ze popiera
          > prywatna przedsiebiorczosc i male firmy (bo to bardzo modne haslo, zwlaszcza
          > przed wyborami - zaraz bedziemy mieli duzo kolejnych przykladow bo wybory
          > samorzadowe tuz tuz!), ale tak naprawde malo kto wierzy, ze tak jest w istocie

          Zgoda, ale ci od owych firemek to w mojej opinni zazwyczaj ludzie wykształceni,
          przedsiębiorczy, pokonujący problemy, nie poddający się zniechęceniu, tworzacy
          pozytywną atmosferę, posiadający inwencję, znający języki, mający kontakty...
          itd. I takich ludzi trzeba przyciągać, stwarzać im warunki. Ja wiem, że typowy
          urzędnik nie w pełni odpowiada takiemu opisowi, niemniej jednak zdecydowanie
          bardziej do niego pasuje, niż ktoś o przeciętnym wykształceniu (bez uprzedzeń -
          rzecz jasna). I to jest chyba argumentem, aby tworzyć im miejsca do pracy...
          nawet w formie urzędów.

          Pozdrawiam tych co w Radomiu


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka